Już jutro: koncert Huberta Tasa & The Small Circle, godz. 20:00, Przystań

sobota 21 października 2017

Celiny, Hilarego, Janusza

reklama

Rok 2017 to czas przygotowań. I intelektualnych wygibasów opozycji

Rok 2017 to czas przygotowań. I intelektualnych wygibasów opozycji - foto: freeimages.com / Svilen Milev
foto: freeimages.com / Svilen Milev 

Koniec roku to okazja do podsumowań. Każdy, kto chce się liczyć w lokalnej polityce już tego dokonał. Publicznie zrobił to burmistrz Romuald Antosik, poseł Ryszard Bartosik, starosta Mariusz Seńko, ale też w imieniu swojego ugrupowania Mariola Kadrzyńska-Siwek. Poza nimi nikt. Koniec roku to także plany na przyszłość. W samorządach najważniejszym planem jest budżet. Ten turkowski, przyszłoroczny plan wpływów i wydatków wywołał wysyp opinii osób, które wciąż nie mogą pogodzić się ze zmianą na burmistrzowskim fotelu.

Czas przygotowań

„Przyszłość według projektu budżetu na 2017 rok rysuje się dramatycznie” grzmią opozycjoniści. Ale co im pozostało? Życie samorządowe i polityczne w naszym mieście toczy się już innymi torami, niż te, do których są przyzwyczajeni. Pomimo gorzkiej nauki, którą dostali podczas ostanich wyborów samorządowych, nadal nie nauczyli się, że należy patrzeć i planować dalej, niż na kilka lat do przodu. Radni TS i SLD zapomnieli chyba o tym, że przyszłość to nie jest najbliższe 365 dni. To nie są także kolejne dwa lata do końca kadencji. O przyszłości myśli się mając na uwadze kolejne 30, 40 i 50 lat. Tego właśnie zabrakło lokalnym samorządom w latach 90. oraz po 2000 roku. Bo jak inaczej nazwać brak przygotowania do końca ery węgla w naszym regionie?

reklama

Zbliża się kolejna (zapewne ostatnia tak hojna) perspektywa pozyskania środków unijnych dla Turku i musimy być na nią gotowi. Łatwo nie będzie. Nowa filozofia przyznawania środków zewnętrznych miała preferować współpracę jednostek samorządów terytorialnych. Przedwczoraj, podczas podsumowania 3-letniego projektu „Partnerstwo lokalne na rzecz rozwoju gospodarczego gmin powiatu tureckiego” usłyszeliśmy, że to już nieaktualne.

Coś więcej niż chodnik i ulica

Opozycja nadal nie dostrzega tego, czego chcieli ludzie opowiadający się za zmianą – rozsądnego i strategicznego myślenia o Turku. Wydawania pieniędzy wtedy, kiedy będzie to najbardziej efektywne. Nie doraźnych inwestycji i decyzji, nie nowych płytek chodnikowych, nowych murów na cmentarzu. Potrzebne są mieszkania oraz inne inwestycje, które doprowadzą do tego, że Turek nie będzie tracił mieszkańców. Bo co z tego, że w przyszłym roku powstanie nowa ulica, jeżeli nie będzie miał kto po niej jeździć (no, poza mieszkańcami innych gmin, ale o tym pod koniec).

Dlatego tak istotne jest dbanie o stare, centralne części miasta - rewitalizacja. Nie sam remont, ale rewitalizacja sensu stricto – poprzez powrót ludzi, czyli życia. Należy też przywrócić równowagę inwestycyjną, poprzez inwestycje m.in. w takich miejscach, jak okolice ulic Kączkowskiego, Sportowa, Orzeszkowej. Bo jeżeli w Turku zabraknie mieszkańców, to kto będzie płacił podatki na utrzymanie już istniejącej infrastruktury?

reklama

Dla opozycji nastał czas intelektualnych wygibasów

Opozycjoniści z rady miejskiej zarzucają Romualdowi Antosikowi asekuranctwo przy planowaniu budżetu miejskiego. Jestem przekonany, że gdyby zaproponował wielomilionowe inwestycje, to krzyczeliby, że zadłuża miasto i nie przygotowuje się do nowej perspektywy unijnej. Takie prawo opozycji. Chciałbym tylko nieśmiało zwrócić uwagę, że czym, jak nie asekuranctwem, były głosy „wstrzymujące się” opozycji, podczas głosowania nad budżetem? Dlaczego nie byli „przeciwni”, jeżeli tak ostro go teraz krytykują?

A już zupełnie nie rozumiem tego, co uprawia powiatowy radny Dariusz Młynarczyk. Ten ostatnio zaczął z sentymentem wspominać inwestycje Zdzisława Czapli. Chwali je, choć w 2010 był pomysłodawcą czarnych bilbordów podkreślających, że za rządów Czapli dług miasta rośnie. To w końcu było dobrze czy źle? Ja już tych intelektualnych wygibasów Młynarczyka nie pojmuję, ale obawiam się, że będzie tego więcej.

Wracając do inwestycji Zdzisława Czapli, to ciężko jest obecnie je ocenić. Była kasa z Unii na strefę inwestycyjną, Z5 i inne inwestycje, to ją wzięto. Kolejne takie inwestycje w Turku nie są potrzebne. Czy przyniosą one oczekiwane profity dla mieszkańców Turku? To się okaże.

Przy okazji radnych powiatowych to polecam im WSZYSTKIM (także staroście, który startował z okręgu miejskiego), aby na poważnie zaczęli myśleć o Turku. To miasto jest stolicą całego powiatu. Tutaj pracują, wypoczywają oraz robią zakupy mieszkańcy WSZYSTKICH gmin.

Aby zakończyć optymistycznie dodam, że na ostatniej sesji Rady Miasta usłyszeliśmy od włodarzy, że jest szansa na to, że uda się odzyskać część terenów po byłym PKS, i tam stworzyć lepsze warunki dla podróżujących. Tego, a także innych dobrych rzeczy w przyszłym roku życzę wszystkim mieszkańcom Turku i powiatu tureckiego.

Marcin Derucki

Podobne artykuły

Władysławów: OSP oczekują od gminy 650 000 zł....

Władysławów: OSP oczekują od gminy 650 000 zł....

29 wrz.
SLD Lewica Razem: Wnioski na zadania...

SLD Lewica Razem: Wnioski na zadania inwestycyjne 2018

19 wrz.
Powiat turecki na rozstaju. Czy koalicja...

Powiat turecki na rozstaju. Czy koalicja przetrwa do...

13 wrz.
komentarze wspiera Disqus

Redakcja portalu Turek.net.pl nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa. Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną. Osoby pokrzywdzone mogą skutecznie dochodzić swoich praw w organach ścigania i w sądach.
Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu potalu Turek.net.pl

reklama
reklama
reklama