Magiczny, świąteczny koncert kolęd już dziś! 18:00 hala widowiskowo-sportowa w Turku, ul. Parkowa 3.

poniedziałek 18 grudnia 2017

Bogusława, Gracjana, Laury

reklama

Kaczki Średnie: Praca w Holandii bez dziwnych umów "na gębę"? Wystarczy pytać i znać swe prawa

Kaczki Średnie: Praca w Holandii bez dziwnych umów
 

Na imprezie podchodzi do nas znajomy znajomego. Mówi, że ma dla nas pracę w Holandii. Będzie lekka, za 20 euro za godzinę, szczegóły na miejscu. Trzeba się decydować szybko, bo oczywiście na nasze miejsce jest 10 innych chętnych. Jak zachować się w takiej sytuacji? Jak uniknąć decyzji, w wyniku której utkniemy w obcym kraju bez znajomości języka, ale za to z rosnącymi długami? O tym mówiono we wtorek 10 października, podczas warsztatów "Twoje bezpieczeństwo – nasza sprawa – praca w Holandii", zorganizowanych w Kaczkach Średnich przez Policję.

W auli Zespołu Szkół Rolniczych z młodzieżą spotkali się m.in. policjantka i zarazem specjalistka do spraw handlu ludźmi w Holandii – Irena de Ruig, przedstawicielka Komendy Głównej Policji – podkom. Katarzyna Świątek, dyrektor ZSR CKP - Krzysztof Świerk, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Turku – asp. sztab. Mateusz Latuszewski.

reklama

– Projekt "Twoje bezpieczeństwo – nasza sprawa – praca w Holandii" to inicjatywa stworzona z myślą o was droga młodzieży, ukierunkowana na zapobieganie handlowi ludźmi i przestępstwom towarzyszącym temu zjawisku. Mam nadzieję, że nasze dzisiejsze spotkanie i udział w nim naszych szanownych gości z Holandii, zajmujących się na co dzień problematyką handlu ludźmi, posiadających międzynarodowe doświadczenie w tym obszarze, uświadomi wam z jakimi zagrożeniami możecie się spotkać podczas pracy zarobkowej i przybliży jakie zasady bezpieczeństwa należy stosować – informował asp. sztab. Mateusz Latuszewski.

Swoją wiedzą podzieliła się z młodymi ludźmi policjantka, która na specyfice pracy w Holandii zna się, jak mało kto. Irena de Ruig mówiła o tym, że osoba wyjeżdżająca powinna mieć najpierw ofertę pracy. Skąd owe oferty się biorą? Niestety z wielu wątpliwych źródeł. Niektórzy korzystają z tych znalezionych w internecie. Irena de Ruig przestrzegała przed tym i tłumaczyła, że jest to zły pomysł. Często są to oferty, których wiarygodność trudno zweryfikować. Rzecz jasna są one bardzo kuszące. Składający je deklarują, że praca będzie lekka, a pieniądze duże.

Odradzam także oferty, które ktoś składa wam gdzieś niby przypadkiem, na dyskotece. Taka osoba rozmawia z wami na zasadzie „wiem, że chcesz wyjechać, a ja pomogę ci to załatwić”. Taki ktoś dodaje oczywiście, że trzeba decydować się szybko, bo na wasze miejsce jest 10 chętnych. Wtedy trzeba zadać sobie pytanie – skoro jest 10 chętnych, to dlaczego ty dostajesz tę ofertę? Taki werbujący wie, że chcesz wyjechać, zrobił rozeznanie. Tacy oferujący wyjazdy zrobią wszystko, żebyście się zdecydowali. To wystawienie się na spore kłopoty – mówiła prelegentka z Holandii.

reklama

Irena de Ruig radziła, by uważać także podczas kontaktów z biurami pośrednictwa pracy. Takich biur są tysiące i niestety nie wszystkie są uczciwe. Trzeba dokładne przyjrzeć się danej ofercie, trzeba też umieć zadawać mądre pytania. Nie można lekceważyć treści umów, które podpisujemy. Nie można podpisywać dokumentu tylko dlatego, że wydaje nam się, iż wszystko jest ok, bo tenże dokument czytaliśmy nieco wcześniej. Może się okazać, że podpisywana umowa różni się treścią od tej, z którą się wcześniej zapoznaliśmy. Zdaniem ekspertki warto zaglądać na rozmaite fora dyskusyjne, poświęcone tematyce pracy za granicą. Tam wielu Polaków bez owijania w bawełnę opowiada o swoich doświadczeniach i o tym, kto i gdzie próbował ich oszukać.

Irena de Ruig radziła, by korzystać np. z opcji współpracy z urzędami pracy. Przemawia za tym to, iż mówimy tutaj o bezpośrednim kontakcie urzędu pracy z danym pracodawcą. Dzięki temu pomijani są pośrednicy, którzy nie zawsze mają dobre intencje. To pozwala uniknąć sytuacji, w których jedziemy do pracy przy tulipanach, a trafiamy ostatecznie do wykrawania mięsa w rzeźni. Ewentualnie nie trafiamy tam, bo nie chcemy, ponosimy koszty życia w Holandii, ale nie zarabiamy. Ekspertka mówiła o tym, że zna przypadki ludzi, którzy wyjechali do Holandii zarabiać zawrotne pieniądze, a koniec końców okazało się, że pieniądze musiała im wysyłać rodzina z Polski, by mieli w ogóle za co żyć na obczyźnie.

Co robić, gdy jesteśmy już za granicą? Przede wszystkim warto poszerzyć swoją wiedzę. Pod jaki numer należy dzwonić, gdy chce się w Holandii wezwać Policję? Gdzie w Holandii znajduje się polska ambasada? Takie rzeczy warto wiedzieć. Warto swym bliskim zostawić aktualne zdjęcie, w razie naszego zaginięcia. Dobrym pomysłem jest umówienie się z rodziną na regularny kontakt telefoniczny czy też drogą internetową.

Należy też pamiętać o tym, by nie dawać się nikomu namówić na oddanie na przechowanie dowodu osobistego. W Holandii każda osoba powyżej 14 roku życia musi mieć przy sobie dowód tożsamości. W przypadku jego braku można trafić na kilka godzin do aresztu, a w tym czasie mundurowi będą starali się potwierdzić naszą tożsamości. Grozi nam też spory mandat. Jeśli nasz pracodawca chce, byśmy przekazali mu swój dowód, to może to oznaczać, że ma dziwne intencje. Być może zależy mu na tym, by pracownik znajdował się w określonym miejscu, nie wyjeżdżał gdzieś, nie udawał się na miasto.

Nawet jeśli mamy już mieszkanie, mamy też pracę, to jednak mogą pojawić się problemy. Nie każdy zdaje sobie sprawę np. z tego, że w Holandii płaca minimalna podnoszona jest 2 razy w roku, to jest w styczniu i lipcu. Nie każdy pracodawca może być na tyle uczciwy, by dać odczuć pracownikowi ów wzrost. Nie każdy też uszanuje to, że w Holandii pracownikom przysługuje tzw. dodatek wakacyjny w wysokości ok. 8% rocznych zarobków.

Pułapką mogą być też tzw. kontrakty zerowe. Wyjeżdżamy i podpisujemy umowę z kimś, kto gwarantuje nam do 40 godzin pracy tygodniowo. Cieszymy się przeliczając godziny na euro, ale nie zwracamy uwagi na kluczowe „do”. Irena de Ruig wyjaśniała uczniom ZSR CKP, że pomiędzy biurami pośrednictwa trwa spora rywalizacja. Żadne nie chce pozwolić sobie na sytuację, w której któraś firma zgłosi zapotrzebowanie np. na 100 pracowników, a biuro nie będzie ich miało w dyspozycji. Dlatego też niektóre biura robią sobie „zapasy” i podsuwają starającym się o pracę kontrakty zerowe. Na ich mocy teoretycznie mamy kontrakt, ale nie ma dla nas zajęcia, czekamy niczym na „ławce rezerwowych”, a tymczasem trzeba płacić czynsz, kupować jedzenie. Uważać należy także w przypadku podejmowania pracy na czarno. Nie jest to opłacalne, gdyż nie mamy wtedy żadnych praw, dodatków, urlopów, nie przysługuje nam zasiłek dla bezrobotnych.

Nie mówimy wam tego, by was straszyć. Przekazujemy wam tę wiedzę, gdyż jest to dla was forma zabezpieczenia przed ewentualnymi kłopotami. Jeśli rozważacie zarobkowy wyjazd za granicę, to musicie wiedzieć, jakie macie prawa i obowiązki w Holandii – stwierdziła Irena de Ruig.

AW

Podobne artykuły

Kaczki Średnie: Policyjny tor przeszkód...

Kaczki Średnie: Policyjny tor przeszkód niestraszny...

14 grudz.
Wymiany kulturowe ZSR - najlepszy sposób na...

Wymiany kulturowe ZSR - najlepszy sposób na naukę...

13 grudz.
Ł. Panfil: Wielki sport w Kaczkach Średnich

Ł. Panfil: Wielki sport w Kaczkach Średnich

1 grudz.
komentarze wspiera Disqus

Redakcja portalu Turek.net.pl nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa. Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną. Osoby pokrzywdzone mogą skutecznie dochodzić swoich praw w organach ścigania i w sądach.
Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu potalu Turek.net.pl

reklama
reklama
reklama