Sprzeczne informacje ws. awarii w szpitalu. Czy sprawą powinny zająć się odpowiednie służby?

Wokół sytuacji w szpitalu w Turku narasta chaos informacyjny. Operator stacji dializ – firma DaVita – stanowczo zaprzecza, jakoby doszło do awarii kanalizacji i zalania oddziału chirurgii, o czym wcześniej informował dyrektor placówki. Pojawia się więc zasadnicze pytanie – kto mówi prawdę i czy sprawą nie powinny zająć się odpowiednie służby?
DaVita: „Nie było żadnej awarii ani zalania”
Jak przekazała Joanna Gajewska, dyrektor komunikacji i marketingu spółki DaVita, nie stwierdzono żadnej awarii instalacji ani śladów zalania.
Z informacji spółki wynika, że 10 kwietnia technik przeprowadził szczegółowe oględziny, które nie potwierdziły wcześniejszych doniesień. Całość została udokumentowana fotograficznie.
Firma skierowała także oficjalne pismo do dyrektora szpitala Jacka Sawickiego, domagając się wyjaśnień oraz sprostowania informacji, które – zdaniem spółki – są nieprawdziwe i mogą godzić w jej dobre imię.
Szpital informował o awarii i zalaniu oddziału
Przypomnijmy, że dzień wcześniej dyrektor placówki przekazał informację o awarii kanalizacji w stacji dializ, która miała doprowadzić do zalania Oddziału Chirurgii Ogólnej i konieczności reorganizacji jego pracy.
Dziś jedna ze stron jednoznacznie temu zaprzecza. To oznacza, że któraś z nich podaje nieprawdziwe informacje. W jakim celu?
Oddział działa w ograniczonym zakresie
Obecnie oddział chirurgii przyjmuje jedynie lżejsze przypadki, a pacjenci wymagający poważniejszych interwencji kierowani są do szpitali m.in. w Koninie i Kole.
Według wcześniejszych zapowiedzi taka sytuacja może potrwać co najmniej do majówki.
Rozbieżności w przekazywanych informacjach budzą poważne wątpliwości. W grę wchodzi nie tylko kwestia komunikacji, ale przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentów oraz wiarygodność instytucji publicznych.
Czy w tej sytuacji nie jest to moment, aby sprawą zajęły się odpowiednie instytucje, w tym np. prokuratura?









