"Amant w szafie" czyli co się dzieje w łóżku premierowej. Kolejna premiera Teatru Kościuszki 13!

Cel został osiągnięty - sala Miejskiego Domu Kultury niemal pękała w szwach, a publiczność szybko dała się wciągnąć w miłosne perypetie rodziny premiera Wielkiej Brytanii i żywiołowo reagowała na sceniczne popisy. I choć akcja kolejnego spektaklu w wykonaniu aktorów z Teatru Kościuszki13, działa się za granicami naszego kraju, był nawet polski akcent!
“Ta rodzina się sypie”
Na scenie stoi biurko, kanapa, stolik zastawiony napełnionymi flaszkami i tytułowa bohaterka przedstawienia - szafa. Z niej można wyciągnąć kolejną sukienkę, żeby doktor Radecky wreszcie przejrzał na oczy i dostrzegł wdzięki najmłodszej bohaterki spektaklu - Fanny, zamiast mizdrzyć się do co prawda pięknej, lecz sporo starszej Valentyny. Ale ta tytułowa szafa szybko posłuży też do przechowywania zgoła innych rzeczy niż tylko ubrania. Chociaż pojęcie “rzeczy” niezbyt przecież pasuje do człowieka.
Otóż na scenę wchodzi też drugi tytułowy bohater - August (w tej roli Paweł Grabara). To brat premiera, zdrobniale nazywany Oggym, obibok, kobieciarz, hazardzista i ryzykant, który przypadkowo uznany za zmarłego w czasie działań wojennych (służył w pułku saperów), właśnie powraca na łono rodziny. Oczywiście całkowicie incognito. O tym, że wbrew oficjalnym informacjom, żyje, wie tylko Fanny. I tak będzie przez całe przedstawienie.
Na deskach sceny MDK pojawiają się kolejne postacie, prezentujące ludzkie przywary, ale w bardzo lekki, humorystyczny sposób. Jest więc żona Oggiego, która za swoim mężem nie tęskni, a nawet życzy mu rychłego końca. Jeanette (Jolanta Ziółkowska) to bowiem kobieta światowa, chodzi w spodniach, pali papierosy, używa mocnego makijażu i… marzy o romansie z kobietą.
Jest też Blanka - przyjaciółka pani domu z dawnych czasów, które odkąd Valentyna jest premierową, trzeba było porzucić, Blanka (w tej roli rewelacyjnie zabawna Joanna Misiak-Kędziora) ma z kolei ochotę na romans z samym premierem (w tej roli nieco niedomyślny Paweł Gruszczyński). I im bardziej on usiłuje jej się wymknąć, tym bardziej ona na niego napiera (i to dosłownie). A żeby dodać sobie animuszu cały czas uroczo pociąga z kieliszka (jak solennie zapewniała po spektaklu - był to tylko sok jabłkowy).
Premierowa Valentyna (Aneta Lubas) to kobieta piękna, atrakcyjna i świadoma wrażenia, jakie robi na mężczyznach, która wciąż żyje wspomnieniami dawnych zabaw i podbojów. Nie w głowie jej stateczne obowiązki wynikające z funkcji pełnionej przez męża. Kiedy dowiaduje się, że jest w ciąży, zaczyna gorączkowo kalkulować, czy mąż domyśli się, że raczej nie może być ojcem tego dziecka… Bo ojcem jest przecież Oggy, który siedząc w szafie staje się, na równi z nami obserwatorem całego przedstawienia.
Córka premiera i Valentyny - Fanny (Aleksandra Purcel) musi jakoś funkcjonować w szaleństwach jakie fundują jej dorośli ponoć ludzie. Dwukrotnie podsumowuje akcję - “Ta rodzina się sypie!” - wyliczając przywary wszystkich jej członków. Choć sama też skrywa miłosny sekret - podoba jej się bowiem beznadziejnie zakochany w Valentynie doktor Radecky (Tomasz Stolarski). To właśnie ów polski akcent.
Jedyny człowiek spoza rodziny premiera jest polskim emigrantem. To celowy zabieg autora sztuki, który jak mówi, chciał w ten sposób zbliżyć bohaterów do polskiej publiczności.
Bo autorem sztuki jest Jarek Klonowski. I chociaż reżyserka Sylwia Przybylska ingerowała w stworzony przez niego scenariusz, podkreśla, że jest bardzo zadowolony zarówno z samej współpracy, sposobu w jaki aktorzy zagrali swoje role, a przede wszystkim z żywiołowych reakcji publiczności, która od samego początku dała ponieść się intrydze.
Kościuszki13 znowu w klimacie retro
“Amant w szafie” to drugi spektakl przygotowywany przez Teatr Kościuszki13, W ubiegłym roku swoją premierę miała sztuka “Kandydatki na żonę” autorstwa Andrzeja Dembończyka. Co ciekawe, oba przedstawienia osadzone są w stylistyce retro. - Lata 20, 30 to czasy, w których poruszam się tworząc przedstawienia teatralne. To były piękne czasy, do których ludzie wciąż chcą wracać - mówi Klonowski.
Poza warstwą fabularną, warto przyjrzeć się dopracowanym kostiumom i rekwizytom, o które zadbali też sami aktorzy-amatorzy. Woalki, pióra, fifki, fryzury - całość wypadła niesamowicie stylowo. - Ta ekipa, z którą pracuje jest genialna. Trudne charaktery, ale są bardzo oddani temu, co tworzymy. Jestem wdzięczna, że ich mam i że mogę z nimi tworzyć. Ważne zawsze jest to, na jakim materiale pracujesz a ten wyjątkowo jest plastyczny - podsumowuje kilkumiesięczną pracę reżyserka Sylwia Przybylska.
A jeśli nie udało się wam obejrzeć wczorajszego przedstawienia, polecamy śledzić afisze, bo “Amant w szafie” z pewnością wkrótce będzie powtórzony. A naprawdę warto go zobaczyć!

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl









