Więcej betonozy w Turku! Urzędnicy chcą wyciąć aż 60 drzew na Osiedlu Wyzwolenia!

Z Osiedla Wyzwolenia w Turku ma zniknąć aż 60 drzew! Oczywiście, zdaniem urzędników turkowskiego magistratu, wszystko dla dobra mieszkańców - wycinka drzew zacieniających parking od południowej strony osiedla, konieczna jest ze względu na zmianę nawierzchni. Czy rzeczywiście musi tak być? I czy mieszkańcy, którzy z upodobaniem parkują w lato auta w cieniu ich koron, nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia?
Na Wyzwolenia w cieniu nie zaparkujesz!
Skręcając przy garażach z ul. Wyszyńskiego w prawo w Osiedle Wyzwolenia, mijamy po lewej rozległe parkingi. Nic w tym dziwnego - w końcu w blokach nr 1,2,3,4,5 i 6 mieści się w sumie niemal 800 mieszkań, a to daje dobre kilka tysięcy mieszkańców. Zakładając średnio jeden samochód na mieszkanie, jest ich niebagatelna ilość. Część parkingów zacieniona jest przez drzewa rosnące na jednym z pasów zieleni. Nie da się nie zauważyć, że miejsca znajdujące się pod rozległymi, zielonymi koronami cieszą się dużą popularnością wśród właścicieli aut - w końcu wewnątrz samochodu zaparkowanego w pełnym słońcu temperatura może sięgnąć nawet 70 stopni Celsjusza!
Ale ci, którzy w obawie o ubrudzenie karoserii przez ptaki lub uszkodzenie przez gałęzie, wolą nie korzystać z zacienionych przestrzeni, parkują z drugiej strony - tam drzewa rosną o kilka dobrym metrów od parkingu.
Do tej pory mieszkańcy mieli wybór. Teraz ma być inaczej. Najnowsze plany na ulepszenie przestrzeni parkingowej zakładają bowiem całkowitą wymianę nawierzchni parkingów. A za tym musi iść wycinka drzew - tak przynajmniej uważają urzędnicy z Urzędu Miasta Turku.
Jak tłumaczy inspektor Wydziału Inwestycji Ilona Tomczak, decyzję o usunięciu aż 60 drzew podjęli po konsultacji z profesjonalistą - ornitologiem, który nie dość, że wskazał drzewa, na których nie gniazd ptaków, to jeszcze stwierdził, że korzenie drzew idą stronę światła, a to z kolei spowoduje szybkie zniszczenie nowej nawierzchni. Tymczasem w świetle aktualnych badań okazuje się to mitem. Korzenie rozsadzają duszącą je nawierzchnię z powodu zbitej gleby, ubogiej w wodę, tlen i po prostu przestrzeń. Kompetencje ornitologa, który wydał taką, a nie inną opinie, budzą wątpliwości. Tym bardziej, że w sprawach związanych z drzewami powinien wypowiadać się raczej dendrolog.
O odpowiednią jakość gleby można zadbać. Trzeba tylko chcieć. Istnieją rozwiązania, które godzą interesy obu grup i ludzi, i drzew. Wyciąć drzewa to pozornie najprostsze rozwiązanie. Pozornie, bo choć w zamian mają powstać nowe nasadzenia, nie jest prostą sprawą utrzymać przy życiu młode sadzonki. Potrzeba lat, żeby młode drzewka wykształciły korony choć porównywalne w tymi, które już mamy. I pieniędzy - najpierw na wycinkę, potem na sadzonki i opiekę nad nimi.
Co na to mieszkańcy?
O sprawie wycinki dobrze wiedzą radni miejscy z Osiedla Wyzwolenia - Radosław Idzikowski i Paweł Kwiatkowski, którzy pisali o niej na swoich profilach w mediach społecznościowych. Według nich “rozbudowany system korzeniowy spowodował widoczne deformacje starej nawierzchni, co wymaga podjęcia decyzji dotyczącej dalszego postępowania.” Radni zwrócili się do mieszkańców z prośba o wyrażenie opinii w tej sprawie, prosząc o komentarz zawierający jedna ze wskazywanych przez nich opcji:
“1. Pozostawić obecny stan bez ingerencji w istniejące drzewa/ 2. Wyciąć ze względów bezpieczeństwa i nasadzić nowe/ 3. Wyciąć ze względu na system korzeniowy i nasadzić nowe/ 4. Wyciąć tylko drzewa kolidujące, nasadzając nowe, a pozostałe ratować”.
Pytanie tylko, czy opinia mieszkańców ma jakiekolwiek znaczenie. A jeśli tak - czy o “być lub nie” zieleni w mieście powinni decydować mieszkańcy jednego osiedla.
Przewodniczący Rady Osiedla Wyzwolenia Norbert Lament otrzymał informację dotyczącą wycinki drzew, z którą ma zapoznawać mieszkańców boków 1,2,3,4,5 i 6. Jest i lista do podpisu, którym mieszkaniec ma “oświadczyć, że został poinformowany o planowanej wycince drzew (...), zapoznał się z treścią tej informacji i nie wnosi żadnych uwag ani zastrzeżeń do planowanych robót”.
Jak mówi Lament, do tej pory obszedł mieszkania w blokach nr 1 i 6. Oczywiście, nie wszystkich udało mu się zastać w domach, informacje wywiesił też na tablicach ogłoszeń w klatkach.
Ile podpisów udało mu się zebrać? - W bloku nr 1 - listę podpisało 65 mieszkańców (na 142 mieszkania). W bloku nr 6 - jedynie 30 mieszkańców (na 174 mieszkania) - relacjonuje.
Jak mówi Ilona Tomczak z Urzędu Miasta Turek, los drzew jest już przesądzony - projekt uzyskał ZRID (zezwolenie na realizację inwestycji drogowej), czyli specjalną decyzję administracyjną, regulującą budowę lub rozbudowę dróg publicznych w Polsce. Niestety w ubiegłym tygodniu nie udało mi się ustalić szczegółów. Sprawie nie sprzyja sezon urlopowy.

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl








