Takie rzeczy tylko w Turku! Przełom mentalny czyli jak z autobusu zrobić pociąg!

To co dla jednych jest sukcesem, dla innych wstydem i hańbą. Wszystko zależy od opcji politycznej. Czy o komunikacyjnym wykluczeniu Turku można jeszcze rozmawiać bez polityki w tle? Chyba nie. W końcu już za rok wybory…
Autobus spóźniony o 10 minut…
Ten pierwszy autobus, który w poniedziałek, 7 września 2026 roku dojechał z Konina do Turku z grupą polityków na pokładzie, spóźnił się o całe 10 minut. Oczywiście jeśli wierzyć wicemarszałkowi województwa wielkopolskiego Wojciechowi Jankowiakowi, który przyjechał nim do stolicy najbardziej wykluczonego komunikacyjnie powiatu w całej Wielkopolsce. - Nie jestem gołosłowny - podkreślał wicemarszałek, przypominając, że kiedy projekt linii kolejowej do Turku ostatecznie upadł, obiecywał autobusy i słowa dotrzymał. Co prawda, trwało to trochę dłużej niż zakładał.
Koleje Wielkopolskie musiały zdobyć licencje, certyfikaty i homologacje lub jak to wicemarszałek Jankowiak dosadnie podsumował - zrobić istny przełom mentalny, żeby udowodnić, że autobus też może być pociągiem. I to jeżdżącym po istniejących już drogach.
W ramach działań zapobiegających wykluczeniu komunikacyjnemu, marszałek zadbał o kursy popołudniowe i wieczorne ale i, będące dotąd białą plamą, niedziele (podobnie jak w sobotę będą wówczas po cztery kursy w każdą stronę). Pytanie tylko czy nowe połączenia rzeczywiście zaspokoją realne potrzeby mieszkańców Turku, którym marzą sie też podróże w innych kierunkach - do Łodzi, Sieradza, Koła i Kalisza. - To nie jest oczywiście ostateczna decyzja, tylko program pilotażowy. W zależności od zapotrzebowania będziemy rozszerzać i modyfikować tą ofertę - zapowiedział w czasie poniedziałkowej konferencji Jankowiak.
Swego sceptycznego podejścia do takiej realizacji projektu nie krył burmistrz Romuald Antosik. - Turek był i w dalszym ciągu pozostaje wykluczony komunikacyjnie - podkreślał już w czasie konferencji. Brak bezpośrednich połączeń nie tylko ze stolicą województwa, ale i Wrocławiem, Łodzią czy Kołem, to według burmistrza największe problemy, których autobus do Konina nie rozwiązuje.
A hybrydowe (jak nowocześnie nazywa je poseł Nowak) połączenie z Poznaniem (do Konina autobusem, a dalej pociągiem) wiąże się nie tylko ze stresem przy przesiadce, ale i opóźnieniami. Tymczasem, oprócz studentów, z komunikacji zbiorowej korzystają głównie seniorzy, którzy do większych ośrodków jeżdżą choćby na umówione na konkretną godzinę wizyty lekarskie.
Według Antosika, już na etapie planowania godzin połączeń zabrakło konsultacji z władzami lokalnymi. - Nikt nie słuchał naszego głosu. Początkowo połączeń miało być 10 par, potem 7, ostatecznie stanęło na dwóch. Mają być udogodnienia, a nie utrudnienia - dodawał w czasie rozmowy z dziennikarzami po zakończeniu konferencji.
… czy o kilka dobrych lat
Pełen wątpliwości co do jakości zaproponowanych mieszkańcom Turku usług jest również poseł Ryszard Bartosik. - To jest wstyd i hańba. Takie autobusy powinny jeździć już od kilku lat. Obowiązkiem marszałka jest zapewnić połączenie pomiędzy miastami powiatowymi, a stolica województwa. To jest standard a nie ich sukces. Powiem więcej - myślę, że dalej by ich nie było gdyby nie moja walka o kolej do Turku i przyszłoroczne wybory - podsumował Bartosik po zakończeniu konferencji.
Kolejowe marzenia posła Nowaka
A co z koleją do Turku? W czasie poniedziałkowej konferencji swoje śmiałe kolejowe plany przedstawił poseł Nowak. Linia Konin - Kramsk - Władysławów - Turek - Łódź to jego zdaniem realistyczny projekt, który podobnie jak ten obecny, uda się “dowieźć” do końca. - I będzie to prawdziwa kolej a nie jakiś szynobus - dodał dumnie.
A co z mieszkańcami innych miejscowości w powiecie? Cóż, pozostaje im zaopatrzyć się w dobry rower, najlepiej taki elektryczny. A potem już będzie prawie jak u Barei:
“Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie: wstaję rano, za piętnaście trzecia; latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę. Do pekaes mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest pekaes. Przystanek idę do mleczarni - to jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa..."

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl









