I ty możesz uratować żabę! A ona ci się odwdzięczy

Na razie jest jeszcze spokojnie, ale wiosenne słońce coraz bardziej ogrzewa ziemię i wodę w zbiornikach. A kiedy puści lód i spadnie deszcz, nie będą dłużej czekać. Gna je instynkt – z miejsca gdzie zimowały chcą dostać się do najbliższych zbiorników wodnych w jednym celu – rozmnożyć się. Paradoksalnie, większość zginie na najbliższej drodze. Płazy, bo o nich mowa, to bardzo istotny składnik zdrowo działającego ekosytemu.
Coraz mniej żab
- W Polsce rokrocznie notuje się drastyczny spadek liczebności płazów. Oczywiście wynika to z wielu czynników. Należą do nich utrata siedlisk (oczek wodnych, stawów poprzez wysychanie, zasypywanie, a także regulacje i dewastacje rzek), ale również zatruwanie owadów i ślimaków środkami chemicznymi na łąkach i w przydomowych ogródkach. No i to co ma miejsce wczesną wiosną – poprzecinane asfaltowymi drogami trasy migracyjne stają się niemal cmentarzyskiem płazów – mówi Marta Ilkowska-Nowak z Turkowskiej Grupy Lokalnej OTOP. Tymczasem wystarczy odrobina dobrej woli, uwrażliwienie na ten temat społeczeństwa, rozpropagowanie wiedzy na temat płazów i ich roli w lokalnych ekosystemach, żeby zapobiec tej masakrze. Niewielkie zmniejszenie prędkości, większa uwaga kierowców w miejscach migracji płazów, w okolicach zbiorników wodnych – to niewiele, a może uratować setki żab, ropuch i traszek, które nota bene, podlegają ochronie prawnej.
Po co ratować żabę?
Płazy pełnią w ekosystemie bardzo ważną rolę. To drapieżniki odżywiające się głównie owadami (stanowią do 70% ich diety) i to zarówno w środowisku lądowym, jak i wodnym. Mało tego na liście płazich przysmaków czołowe miejsca zajmują owady, postrzegane przez człowieka jako szkodniki: niszczące uprawy, roznoszące choroby czy kąsające. Płazy są jedną z nielicznych grup zwierząt, które ograniczają liczebność stonki ziemniaczanej – jedna ropucha szara potrafi zjeść w sezonie około 2 kg tych chrząszczy! Jednym słowem żaby i ropuchy powinny być wysoce pożądanymi mieszkańcami naszych ogrodów.
Ale to nie wszystko! Zjadając różnego rodzaju pokarm pochodzenia roślinnego i bakteryjnego, kijanki płazów przyczyniają się do oczyszczania wody w zbiorniku. Jest i druga strona medalu. Same płazy również stanowią źródło wysokiej jakości białka zwierzęcego, w związku z czym znajdują się w diecie wielu gatunków drapieżników (m.in.: zaskrońca, żmii, różnych ptaków, ryb, a nawet borsuka i kuny).
Jak uratować żabę?
Sposobów jest kilka. - Po pierwsze uświadamiać – mówi Marta Ilkowska-Nowak, która już rozesłała apel do wszystkich urzędów gmin. – Przy drogach, w miejscach migracji płazów można umieścić specjalne znaki ostrzegawcze. Sołtysi w każdej wiosce również mogą przyczynić się do ochrony przez rozwieszenie ogłoszeń dla kierowców na swoich tablicach informacyjnych lub rozmieszczenie specjalnych zastawek (zapor z sieci) wzdłuż dróg na najbardziej newralgicznych odcinkach, angażując przy tym lokalną społeczność.
W miejscach o szczególnie natężonym ruchu płazów można po prostu przenosić żaby z jednej strony drogi na drugą. Metoda ta wymaga nakładu pracy wielu osób, zwykle wolontariuszy, przenoszących płazy co najmniej 2 razy dziennie (w słoneczne dni 4-5 razy dziennie) przez cały okres migracji. Działanie to jest zwykle bardzo pozytywnie postrzegane przez społeczeństwo i cieszy się dużym zainteresowaniem, zarówno wśród młodzieży, jak i osób dorosłych. Takie akcje odbywają się na terenie całej Polski. Zdarza się, że z powodu migracji płazów, władze zmieniają organizację ruchu drogowego, a nawet całkowicie zamykają drogi.
- A może gdyby czytelnicy zauważyli jakieś miejsca w powiecie, w którym na drogach ginie naprawdę dużo ropuch czy żab mogliby napisać do redakcji i wspólnymi siłami, może z członkami OTOP zorganizujemy akcję ich przenoszenia – proponuje Marta Ilkowska-Nowak.

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl









