Podróż w czasie i przestrzeni. Żywa lekcja historii w szkole w Cisewie

To była prawdziwie żywa lekcja historii. W dodatku uczestniczyła w niej cała społeczność i to nie tylko ta szkolna. Bo w dniu PRL, zorganizowanym w Szkole Podstawowej w Cisewie, udział wzięli też goście – rodzina i przyjaciele zarówno uczniów, jak i nauczycieli.
Niecodzienna lekcja historii w Cisewie
Puste półki w sklepach, towar dostępny na kartki, telewizor z jednym programem i Frania w łazience – coś co dla dzisiejszych uczniów i przedszkolaków jawi się jako totalna abstrakcja, dla ich dziadków była codziennością młodości. Nic dziwnego, że w obchodach Dnia PRL-u w cisewskiej podstawówce, udział wzięły całe rodziny. Babcie i dziadkowie przyszli powspominać dawne czasy, kiedy żyło się może i trudniej, za to jakoś kolorowiej, a przede wszystkim ludziom było do siebie bliżej.
Na pomysł niecodziennej lekcji historii wpadła nauczycielka tegoż przedmiotu – Joanna Stępniak. Do pomocy zaangażowała przede wszystkim uczniów z klas siódmych i ósmych, ale w projekcie uczestniczyła właściwie cała szkoła.
Bar, Społem, Frania i Maluszek
Był więc Bar Mleczny, gdzie można było przekasić małe „co nieco” – przysmaki z dawnych lat przygotowane przez rodziców: blok czekoladowy, kokosanki oraz szyszki. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Cisewia zadbały też o miośników „mocniejszych” wrażeń i naszykowały zimne nóżki oraz mortadelę w panierce.
W sklepie Społem oprócz dwóch uroczych ekspedentek i słodkiej oranżady, były też oczywiście puste półki, a nieliczny towar można było zakupić tylko i wyłącznie po okazaniu odpowiednich „kartek”.
Zaaranżowany w jednej z sal „pokój dzienny” okazał się fantastyczną ścianką, na której fotogragowały się całe klasy – młodsi w towarzystwie wysłużonych misiów i lal, starsi z doroślejszymi gadżetami. Na telewizorze leżała koronkowa serwetka, na „patyczaku” papierowe gazety. W szkolnej łazience zawisł sznur na świeżo wypraną we Frani bieliznę, a na wypadek konieczności usuwania „trudniejszych” plam, stanęła w niej również blaszana balia i funkcjonalna tara.
Dodatkową atrakcją była wystawa starych samochodów, z „maluchem” na czele. Uczestnicy wydarzenia mogli z bliska obejrzeć Golfa II, poloneza, motocykle WSK oraz Simson– pojazdy, które niegdyś królowały na polskich drogach, a teraz znajdują się w prywatnych kolekcjach.
Nad bezpiecznym przebiegiem imprezy czywała sama Milicja, a własciwie jeden funkcjonariusz, który przywiózł ze sobą mnóstwo oryginalnych gadżetów z epoki.
No i te stroje… żywcem wyjęte z ulic poprzedniej epoki – kreszowe dresy, lisy, poliestrowe sukienki, kreacje w groszki, szerokie krawaty… sama kwintesencja stylu.

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl









