Piękno tkwi w jego oku. Retro kadry Jakuba Kozłowskiego

Na tych zdjęciach jest Turek jakiego nie znacie. No chyba, że sami oglądacie świat w podczerwieni. Jak Jakub Kozłowski, człowiek który każdym swoim kadrem udowadnia, że magia istnieje i, że można ją dostrzec nawet w rowie przy oczyszczalni ścieków. Chodźcie razem z nami zajrzeć do świata Retroczerwieni.
Kosmiczne kadry Jakuba
Choć na zdjęciach wykonanych w podczerwieni nie ma koloru zielonego, projekt jest mocno sezonowy – to właśnie zieleń na zdjęciach wygląda najbardziej niesamowicie. A najlepsze efekty osiąga się w fotografując w pełnym słońcu w jasne, letnie dni. Z jednej strony drzewa wyglądają jak pokryte śniegiem, z drugiej widać przecież, że to nie śnieg tylko liście. Jak tłumaczy Jakub, zieleń odbija większość promieniowania podczerwonego, co odpowiada właśnie za ten specyficzny biały kolor. I świat, choć przecież nam znany, zaczyna wyglądać jak z kosmosu, z zupełnie innej galaktyki.

– Ludzie często mylą podczerwień z termowizją – mówi Jakub. Ale to nie to samo. Chodzi o różny zakres fal elektromagnetycznych. Termowizja zaczyna się od 3 tysięcy nanometrów wzwyż. A podczerwień ma niższe zakresy. – Tu akurat robiona była na zakresie 720 – mówi Jakub, pokazując efekty jednej ze swoich sesji w podczerwieni.
Sama fotografia w jego życiu pojawiła się znienacka, jak wszystko inne – na zasadzie impulsu. – To był początek lat dwutysięcznych, kiedy zobaczyłem gdzieś w internecie zdjęcie w podczerwieni – wspomina. Wrażenie było piorunujące. – Ono ma takie coś w sobie, przynajmniej dla mnie. No to wciąga. To było jak miłość od pierwszego wejrzenia. Jak to zobaczyłem, to wiedziałem już, że chcę iść w tym kierunku. Ten klimat, taki retro, melancholijny.
I tak Jakub poszedł w podczerwone kadry. Na początku, jak mówi, wcale nie było łatwo. – Nie było aparatów poprzerabianych na podczerwień. Na początku używałem zwykłego aparatu Fuji i do tego był nakręcony filtr, statyw, a celowanie odbywało się praktycznie na ślepo. Potem zaczynało się naświetlanie, które musi potrwać kilka sekund. Same zdjęcia przed obróbką są takie czerwone, różowe, fioletowe wręcz.

Kadry wykonane techniką podczerwieni pozwalają spojrzeć na znane miejsca w całkiem nowy sposób. – Te fotografie wydobywają zupełnie inne detale, szczególnie dobrze widać to w przypadku zdjęć architektury wkomponowanej w zieleń – uważa Jakub. Jeszcze bardziej kosmicznie wyglądają jednak kadry wykonane nieco inną techniką – aerochromem. Tu zieleń jest dla odmiany krwistoczerwona. – To jest wojskowa technologia z lat 40/50, odnoga podczerwieni, tylko w innym zakresie – tłumaczy Jakub.
Zdjęcia robi wszędzie tam gdzie jest. Czasem, gdy w wycieczce bierze udział więcej osób, muszą wykazać się cierpliwością. W Turku szczególnie upodobał sobie cmentarze – przede wszystkim ewangelicki, ale też choleryczny i żydowski. W galerii na stronie retroczerwien.pl możemy obejrzeć zdjęcia pochodzące z różnych okresów jego pasji i z miejsc, w których akurat przebywał – z cmentarza w Krakowie, Ozorkowie, kadry wykonane w Kole, Licheniu, Gołuchowie, Klukach, Mielnie… wszędzie tam, gdzie zaprowadził go los. Wszystkie kadry łączy nie tylko technika, ale i wrażliwość twórcy. „Moja twórczość to synestezja. Widzę obraz, a słyszę cięzki kontrabas, wiolonczelę i akordeon. To trójwymiarowe odczucie rzeczywistości, którego nie zastapi żaden algorytm, jeśli nie stoi za tym człowiek i jego ukłucie w sercu” – pisze o sobie Kozłowski.

Czerwona wstążka, która sprawdza czy patrzysz uważnie
Kiedy z końcem jesieni liście opadają, kończy się sezon na podczerwień. Trzeba szukać kolejnego impulsu. I tak powstały magiczne zdjęcia, obrobione przy pomocy sztucznej inteligencji.
– Oczywiście znajda się tacy, którzy uważają, że zdjęcia nie powinny być poddawane obróbce przez AI. Ja traktuje to po prostu jak kolejne narzędzie, które pomaga mi podbić klimat kadrów – mówi Kozłowski. Ujęcia, które zostały poddane obróbce przez sztuczną inteligencję mają u niego znak rozpoznawczy – czerwoną wstążkę. – To też taki retro eksponat – wstążka – uważa Jakub. – Dziś nieco zapomniany.

„Czerwona wstążka powstała z myśli i wiatru i już w moich pracach zostanie na stałe/To część retroczerwieni i drogi, która zaczęła się od podczerwieni./ Wstążka nie tłumaczy zdjęcia(...)/ Retroczerwień niesie w sobie starość i ślady czasu, brzemię nieuchronności śmierci, czasem smutek, tęsknotę i żal. Uczucia które wszyscy dobrze znamy, ale po chwili chce też pokazać, że coś nadal żyje i potrzebuje oddechu./A wstążka? Ona tylko sprawdza, czy patrzysz uważnie*”
Jest więc seria ujęć tura na rynku, najważniejsze budynki w mieście w innych, nierealistycznych ujęciach. Nocą, we mgle rozświetlonej obecnością nieistniejących świetlików, miasto wygląda kompletnie inaczej. Te zaczarowane krainy mijamy na co dzień, nie dostrzegając tkwiącego w nich potencjału. – Sztuczna inteligencja nie stwarza tych zdjęć sama, to ja najpierw muszę je dostrzec, zrobić, przerobić, a to jest czasami kilkugodzinna praca – tłumaczy Jakub. Jak mówi piękno tkwi w oku patrzącego. I on to piękno dostrzega choćby w zarośniętym rowie przy schronisku dla bezdomnych zwierząt w Turku. Zresztą ze schroniskiem to kolejny impuls.

Nowe historie
Ostatnio Jakub zajął się jeszcze dwoma nowymi projektami – cyfrową rekonstrukcją starych fotografii i akcją społeczną, zachęcającą do adopcji zwierząt z turkowskiego schroniska. Co łączy te dwa działania? To proste – fotografia. Magiczne medium, dzięki którym widzimy świat sprzed dobrych kilkudziesięcioleci – na zdjęciach pochodzących z Archiwum Igły czy Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Spycimierzu, ciekawi, wywołuje wspomnienia, wzbudza emocje, czasem nawet prowokuje do niekoniecznie miłych dyskusji.

„Czasem stare fotografie potrafią opowiedzieć historię lepiej niż niejedna kronika (...) Archiwalne materiały z biegiem czasu ulegają zniszczeniu: pojawiają się rysy, przebarwienia, wyblakłe fragmenty i utrata detali. Fotografie zostały starannie odnowione i poddane cyfrowej rekonstrukcji z zachowaniem ich historycznego charakteru, tak aby mogły znów pokazać fragment historii tego miejsca*”
Mieszkańcy turkowskiego przytuliska mogą dzięki kadrom Jakuba dużo zyskać. Nie od dziś wiadomo, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a smutne spojrzenie Gitka wwierca się prosto w serce. Dzięki swojej wrażliwości, Jakub znowu dostrzega piękno tam gdzie inni widzą tylko niedolę. I pokazując nam je, daje impuls. Do działania, do pomocy.

Spójrzcie na świat oczami Jakuba Kozłowskiego. Jego kadry znajdziecie na stronie retroczerwien.pl oraz profilu na facebooku. Mam tylko nadzieję, że z czasem będziemy je mogli podziwiać również na żywo. Bardziej w klimacie retro. Więcej zdjęć i w wiekszym rozmiarze znajdziecie pod artykułem.
*cytaty pochodzą z wpisów Jakuba Kozłowskiego na stronie retroczerwien.pl na facebooku

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl









