Dr Jarek i pan Klonowski*. Bankowiec, który propaguje grozę. Literat, który pracuje na etacie

Tak naprawdę jest ich co najmniej dwóch. Jeden poważny, pracujący na co dzień w bankowości, ba nawet dyrektor. I drugi z niezłomną od dzieciństwa wiarą w duchy, ale też w dzielenie się swoją pasją. - To ja byłem tym dzieckiem, które na placu zabaw opowiadało niesamowite historie innym. Tym wszystkim, którzy słuchali z szeroko otwartymi buziami - mówi. Teraz też opowiada, tyle że dorosłym. Poznajcie Jarka Klonowskiego - pisarza i propagatora grozy! Oraz autora “Amanta z szafy”, którego już w najbliższy wtorek zobaczymy na deskach turkowskiego MDKu.
"Noc w ogrodzie ciemności"**
Na Jarka czekam w turkowskim muzeum. Tutaj dwa tygodnie wcześniej odbywała się impreza, której Klonowski był głównym bohaterem - Noc Muzeów Anno Domini 2026 przebiegała bowiem w atmosferze grozy. Było spotkanie autorskie i projekcja paradokumentu “Reportaż z Grodźca”, stanowiącego preludium do powieści Jarka - “Konary”, przedstawienie oparte na jego scenariuszu i wystawa prac artystów związanych z Klonowskim.
W muzealnych krużgankach na pierwszym piętrze jeszcze do późnej jesieni możecie oglądać niesamowite prace artystów tworzących w klimacie grozy. Jest wśród nich sesja fotograficzna, którą Beata Basińska zrobiła w nieistniejącej już turkowskiej elektrowni, są obrazy zmarłego w ubiegłym roku krakowskiego malarza Łukasz Gwiżdża, którego Jarek porównuje do Beksińskiego, są grafiki Małgorzaty Lewandowskiej, artystki i pisarki polskiej, mieszkającej na stałe we Włoszech, fotografie i fotomontaże Wojciecha Gunii - czołowego i wielokrotnie nagradzanego autora opowieści niesamowitej w Polsce oraz prace Macieja Klimka - propagatora grozy i twórcy cyfrowego, ilustratora polskich wydań książek Grahama Mastertona.
Jarek wpada trochę spóźniony, pędzi z pracy w Uniejowie. Siadamy przy przykrytym szydełkową serwetą stoliczku, na dwóch fotelach w jednej z muzealnych sal. Jest nawet samowar, niestety tylko w charakterze dekoracji. Jarek zaczyna mówić i tak naprawdę czuję się już zbędna - bo opowiadać o swojej pasji może chyba w nieskończoność.
"Cały ten jazz"
Ta historia zaczyna się bardzo wcześnie. - Już w dzieciństwie wysłuchiwałem niesamowitych opowieści o duchach i zjawiskach nadprzyrodzonych, którymi dzieli się ze mną tak naprawdę przypadkowi ludzie - wspomina Jarek.
Nie bez znaczenia jest też odpowiednia literatura. Jego pierwszą ukochaną książką były bowiem “Baśnie” braci Grimm i to z pewnością w oryginalnej wersji. A tam dzieją się naprawdę "grube" rzeczy. W dodatku książka była pięknie ilustrowana. Nic dziwnego, że skutecznie pobudziła wyobraźnię małego Jarka. - Ta książka otworzyła mi pewne wrota, które już nigdy się nie zamknęły - podkreśla Klonowski.
Potem był bydgoski “Plastyk”. Nawet tam, w otoczeniu wyrazistych osobowości kolegów, Jarek się wyróżniał. - To ja byłem tym najbardziej odjechanym gościem od duchów, nawiedzonych miejsc i horrorów - wspomina. To właśnie w czasach liceum plastycznego zaraził się miłością do teatru. I to trwale. Bo oprócz opowiadań i powieści, dużo czasu poświęca swoim “projektom teatralnym”. To szerokie pojęcie mieści w sobie nie tylko scenariusze przedstawień, ale i słuchowisk, a także całkiem autorskie połączenia słów i obrazów.
"Amant w szafie"
Już w najbliższy wtorek, na deskach sceny Miejskiego Domu Kultury w Turku zobaczymy adaptację jednego ze scenariuszy teatralnych spod pióra Klonowskiego, czyli przedstawienie “Amant w szafie” w wykonaniu aktorów amatorskiego teatru Kościuszki 13.
- To komedia, fascynuje mnie komedia angielska, fascynuje mnie komedia w wydaniu romantycznym, fascynują mnie też ludzkie charaktery. Tak naprawdę “Amant w szafie” jest o dwóch braciach, którzy kompletnie się od siebie różnią - opowiada Klonowski. - Jeden z braci jest premierem Anglii, jest człowiekiem nudnym, statecznym, zawsze można na nim polegać. Jego brat to jego zupełne przeciwieństwo. - Skacze z kwiatka na kwiatek, ryzykant, fenomenalnie zakochany we wszystkich kobietach świata, niestety również w pani premierowej. W pewnym momencie trafia na front wielkiej wojny, czyli I wojny światowej, gdzie służy w korpusie saperów. Na skutek zbiegu okoliczności, zostaje uznanym za zmarłego, wraca do domu, a tam czeka na niego sytuacja o której doskonale wie - wkrótce zostanie ojcem dziecka żony swojego brata, czyli premiera. W całym domu jest tylko jedna osoba, która postanawia mu pomóc - córka premiera i jego żony. W rezultacie Oggy trafia do szafy, udaje że go nie ma, udaje kota. Czeka nas masa perypetii i historii, charakterów, które do siebie nie pasują, tak jak to w życiu bywa.
Jak zapewnia Jarek, aktorzy z teatru Kościuszki13, znakomicie radzą sobie z tą zawiłą akcją. - Myślę, że sam też będę się przy tym setnie bawił, bo to jest coś, co jako pisarz publikujący od dłuższego czasu, lubię najbardziej. W momencie, w którym wydaję książkę, czekam na recenzje, tutaj mam jest natychmiast - jest nią śmiech publiczności.
Oczywiście projekt teatralny realizowany w Turku nie jest absolutnie odosobniony. Tylko w ciągu kilku najbliższych tygodni odbędą się inne przedstawienia w Uniejowie, Warszawie, Wrocławiu.
"Motyle zła"
Po ukończeniu “Plastyka” Klonowski poszedł na studia historyczne. I wówczas, ponieważ najwidoczniej zajęć miał za mało, zaczął pisać. Potem praca - najpierw w Empiku, potem w bankowości. Wbrew temu co usłyszał kiedyś na spotkaniu autorskim z Andrzejem Philipiukiem, Klonowski uważa bowiem, że najwięksi pisarze to ludzie, którzy na co dzień pracują na etacie. - Jeżeli piszesz tak dużo, żeby się z tego utrzymać to prawdopodobnie jesteś grafomanem - do takich wniosków doszliśmy kiedyś w rozmowie z Markiem Zychlą*** - mówi.
Mało tego na prawdziwy splendor i sławę trzeba będzie poczekać. I to dosyć długo. - Jakieś 10-20 lat po śmierci najlepsi pisarze mogą być ogłoszeni wielkimi. I chciałbym się do nich zaliczać. Bo to jest moje życie - uważa Klonowski.
Osiem godzin dziennie Jarek spędza więc w pracy na etacie. Jak mówi jest wtedy innym człowiekiem. Nie widziałam go w tamtej wersji, poważnego pana bankowca. Ale obie odsłony znają choćby jego pracownice z banku. - Przychodzą na spotkania, które prowadzę, choćby w Uniejowie i mówią potem, że na tych spotkaniach jestem innym człowiekiem - mówi Klonowski.
Jest i trzeci Jarek - mąż i ojciec. Eleanor Roosvelt, żona 32. prezydenta USA Franklina Roosvelta, powiedziała kiedyś, że za każdym spełnionym mężczyzną, stoi silna kobieta. Pracując, tworząc i propagując grozę, Jarek musi mieć ogromne wsparcie w żonie i matce swoich dzieci.
- Moja żona jest moją opoką, to ona umożliwia mi te wszystkie szaleństwa, które robię. Za chwilę będę robił we Wrocławiu przedstawienie teatralne, potem w Warszawie słuchowisko. Cały czas prowadzę też różnego rodzaju audycje w radiu. Moja żona wie, że to jest jedyna forma mnie jaką będzie miała. I to jest jej ogromna cierpliwość, ogromna miłość, a jednocześnie też forma umowy, bo ona nie zna mnie innego. Ja zawsze taki byłem - wyznaje Klonowski.
* “Dr Jekyll i Mr Hyde” to nowela szkockiego pisarza R.L. Stevensona, opublikowana po raz pierwszy w 1886 roku. Opowiadanie jest znane jako portret psychopatologii i podwójnej osobowości. W kulturach anglojęzycznych fraza „Jekyll i Hyde” oznacza kogoś o dwulicowej osobowości;
** śródtytuły są tytułami niektórych zbiorów opowiadań, powieści i scenariuszy teatralnych autorstwa Jarka Klonowskiego;
*** Marek Zychla to współczesny pisarz, również tworzący w klimacie grozy, pochodzi z Żar.

Anna Wiśniewska-Kocik
Dziennikarka Turek.net.plFB
ania@turek.net.pl








