Na godzinę ucichły maszyny
Turkowskie szwaczki ze spółki ,,Telper’’ przerwały na blisko dwie godziny pracę. 200 kobiet domaga się wypłacenia im zaległych pensji.
Turkowska szwaczka zatrudniona w ,,Telperze’’ zarabia miesięcznie niewiele ponad 600 zł netto. Pensje od wielu miesięcy wypłacane są im w ratach, po 100 zł miesięcznie.
– Chcemy dostać swoje pieniądze, które zarobiłyśmy uczciwie. Dopiero niedawno wypłacono nam ostatnią ratę marcowej pensji. A mamy już czerwiec – mówią kobiety.
Prezes ,,Telperu’’ Dorota Michalska nie kryje, że firma jest w trudnej sytuacji. Jako główną przyczynę podaje niską wydajność pracowników, konkurencję rynku chińskiego i zaległości w spłacie zobowiązań ze strony odbiorców firm we Francji i Niemczech.
– O jakiej niskiej wydajności mowa?! Przecież pracujemy jak przed 10 laty. A jeśli trochę słabiej, to jaka jest motywacja do lepszej pracy? Przecież my dostajemy po 100 zł miesięcznie wypłaty. Traktują nas tutaj jak niewolników i chcą wydajniejszej pracy. Za co? – zastanawiają się zbulwersowane szwaczki.
Dorota Michalska zapewnia, że jak tylko wpłyną pierwsze zaległe pieniądze z Francji, jej pracownice otrzymają zaległe pensje: – Naprawdę jest mi przykro, że taka sytuacja w naszej firmie ma miejsce. Jak tylko pojawią się zaległe dwa tysiące euro, w pierwszej kolejności przeznaczymy je na wypłatę pensji kwietniowych i majowych. Proszę o cierpliwość i rozwagę.
źródło: Gazeta Poznańska









