Śledztwo we Władysławowie umorzone

Śledztwo w sprawie zamieszania wokół Marcina Kurzawińskiego nauczyciela wychowania fizycznego w gimnazjum we Władysławowie zostało umorzone. Jak podawało w czerwcu tego roku Radio Merkury do szkoły wkroczyli policjanci i zabrali dzienniki a praca dwóch gimnazjów w regionie konińskim była sparaliżowana na dłuższy okres.
Marcin Kurzwiński: Z ogromnym zdziwieniem przyjąłem w maju tego roku informację o tym, że zamierza mnie w czasie lekcji przesłuchać Policja. Sprawa dotyczyła anonimowej informacji dostarczonej do prokuratury, że jakoby ja oraz Pani dyrektor Nina Lipert z Władysławowa mieliśmy działać na niekorzyść gminy wyłudzając pieniądze w nielegalny sposób. [...].
Chcę wszystkich zainteresowanych tą sprawą poinformować, sprawiedliwość zwyciężyła nad donosami jakiejś grupy zazdrośników, której chyba nie odpowiadają moje sukcesy. Co więcej jestem też przekonany, że sprawa ta ma podtekst polityczny. Niektórym nie pasuje chyba pan wójt Krzysztof Zając i wygrana PiS we Władysławowie. Jestem niewinny i nie zrobiłem nic złego, ani ja ani Pani dyrektor czego dowiodło śledztwo. Działaliśmy dla dobra uczniów i chcemy dalej tak działać. To dobra lekcja i dowód na to, że warto i trzeba walczyć, nie tylko, aby dowieść prawdy, ale dla przykładu, dla innych. Jestem bardzo zadowolony i usatysfakcjonowany. Trzeba wierzyć w to, że istnieje sprawiedliwość i dobre prawo.
Choć w dzisiejszych czasach wielu nie wierzy w prawo i sprawiedliwość oraz w urzędniczą rzetelność, to trzeba przyznać, że w ostatnim czasie na własnym przykładzie doświadczyliśmy jej a najdobitniej potwierdzają to słowa z uzasadnienia umarzającego postępowanie.









