Pomeczowe opinie i wywiad z Cetnarowiczem

O meczu mówią trener Lesław Ćmikiewicz, Marcin Kiczyński oraz debiutant w drużynie Tura Janusz Niedźwiedź.
Lesław Ćmikiewicz
Serdeczne gratulacje Panie trenerze. Dawno nie widzieliśmy tak dobrego spotkania w wykonaniu Tura. Możemy prosić o krótkie podsumowanie spotkania ?
- Na pewno czujemy radość z tego zwycięstwa. Jednak można mieć zastrzeżenia do gry, zwłaszcza w drugiej połowie. Pierwsza połowa była ze wskazaniem na nas, mimo że strzeliliśmy dwie bramki graliśmy mądrzej. A w drugiej połowie holowaliśmy już wynik, a nasza gra nie była już tak efektywna jak do przerwy. Na pewno zawodnicy zostawili dziś dużo sił na boisku i z niepokojem zastanawiam się nad sobotnim meczem ze Zdrojem w Ciechocinku, czy tylko wystarczy nam sił na to spotkanie. Zwycięstwo to było potrzebne naszym zawodnikom, aby uwierzyli, że z każdym można wygrywać.
Co Pan może powiedzieć o fatalnym w skutkach błędzie w obronie z 4 minuty gry.
- Trudno, miałem pretensje do Kiczyńskiego, że nie może puścić przeciwnika przy linii w ten sposób, nie może zagrać delikatnie. Jednak mogę powiedzieć, że piłka jest najpiękniejszym teatrem na świecie. Bo w teatrze Otello musi udusić Destemonę w trzecim akcie, a w piłce można stracić bramkę w pierwszej minucie i można wyrównać w ostatniej. Tak jak straciliśmy bramkę w Gostyniu.
Janusz Niedźwiedź
Panie Januszu, co Pan może powiedzieć o tym spotkaniu. To był Pana debiut w oficjalnym meczu Tura.
- Na pewno było to ciężkie spotkanie. Zostawiliśmy dużo zdrowia na boisku. Jak widać po dzisiejszym meczu ambicją i wolą walki można pokonać dużo bardziej renomowanego rywala, jakim była gdyńska Arka. Nikt na pewno nie będzie żałował tego zdrowia, które dziś zostawił na boisku.
Marcin Kiczyński
Co Pan powie o meczu, jak wyglądało to spotkanie z perspektywy ostatniego obrońcy?
- Graliśmy z pierwszoligową drużyną. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że pokonaliśmy ich 2:1. Na początku meczu byliśmy troszkę spięci. Wiadomo czuliśmy respekt przed pierwszoligową drużyną. Myślę, że z czasem wyglądało to coraz lepiej. Obwiniam się za stratę bramki, ponieważ tą piłkę przy linii mogłem wybić w aut, jednak nie uczyniłem tego i straciliśmy bramkę. Trudno. Jednak ta bramka podziałała na nas mobilizująco strzeliliśmy dwie bramki. Brawa należą się zarówno Piotrkowi jak i całemu zespoł
Bohater pucharowego spotkania z Arką opowiada zarówno o samym meczu, swojej przeszłości jak i najbliższych planach na przyszłość.
Co pan może powiedzieć o dzisiejszym spotkaniu?
- Na pewno ciężkie spotkanie, jestem cały poobijany po tym meczu. Myślę jednak, że podnieśliśmy rękawicę i stworzyliśmy naprawdę świetne widowisko tutaj dla kibiców. Cała drużyna wykazała się stuprocentowym zaangażowaniem. Zagraliśmy świetną pierwszą połowę, w drugiej oddaliśmy nieco inicjatywę rywalom, ale to wynikało nieco z taktyki, prowadzimy 2:1 nie ma się, co odkrywać, lecz trzymać gardę do końca. Uważam, że w stu procentach wykonaliśmy założenia taktyczne
Do tej pory była masa okazji, nie było goli. Dzisiaj natomiast są i to dwa trafienia w pana wykonaniu, Będzie ich więcej?
- Nie ma się, co nad tym rozwodzić, ale postaram się żeby było ich jak najwięcej.
A skąd wcześniejsza niemoc strzelecka u Pana. Zarówno w meczu pucharowym z Polonią i ligowym z Kanią sytuacji nie brakowało.
- To była tylko kwestia przełamania się i strzelenia jednej bramki, a że wpadły dwie to należy się tylko z tego cieszyć.
Gdzie wcześniej pan występował?
- Ostatnio występowałem w Kozienicach w trzeciej lidze małopolskiej.
Wcześniej miał Pan przygodę z takimi zespołami jak Górnik Łęczna, czy Legia Warszawa. Czy taki mecz to też jest szansa, aby w kolejnym sezonie postarać się o grę w wyższej klasie rozgrywkowej, w bardziej renomowanej drużynie?
- Na pewno jest to spora promocja dla mojej osoby. Po kontuzji miałem troszeczkę przerwy. Grając po 90 minut nawet w trzeciej lidze chciałem dojść do swojej optymalnej dyspozycji. Myślę, że teraz jestem już w pełni sił i będę strzelał bramki w Turku.
W waszej drabince jest Legia i Lech. Z kim chcielibyście zagrać w kolejnej rundzie Pucharu Polski?
-Wydaje mi się, że oba zespołu są bardzo mocne i spotkanie z nimi może być dla nas nie lada wyzwaniem.
Są w waszym zasięgu?
- Ciężko określić czy są czy nie. Sądzę, że wolą walki i ambicją może zniweczyć wszystko. Tak jak to udowodniliśmy dzisiaj można pokonać pierwszoligowca. Nie pozostaje nic innego grać. Takie mecze są promocją zarówno dla nas piłkarzy jak i dla miasta.
źródło: www.tur.turek.net.pl
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Masz ciekawego newsa?
Podziel się z internautami!
Piszcie na adres:redakcja@turek.net.pl lub wypełnij formularz.









