Pucharu Polski: Tur Turek - Polonia Warszawa 1:0 (0:0)
Mecz z Polonią przyszło grać naszym piłkarzom w zaledwie dwa dni po ligowym meczu z Lechem II. Wielu licznie zgromadzonych dziś na stadionie w Turku kibiców obawiało się, że nasi piłkarze nie poradzą sobie z pierwszoligową drużyną. Szansa na awans była minimalna, wygrać z „Czarnymi koszulami”3:0 lub, chociaż 2:0 i doprowadzić do dogrywki wydawało się nie lada wyzwaniem dla podopiecznych Lesława Ćmikiewicza.
Pierwsze piętnaście minut gry to walka w środku pola. Ani drużyna Polonii, ani Tura nie potrafiły stworzyć żadnej groźnej sytuacji. Jednak z biegiem minut coraz bardziej uwidoczniała się na boisku taktyka trenera Kubickiego, który ustawił swój zespół tak, żeby awansować jak najmniejszym nakładem sił, a Tur systematycznie powiększał swoją przewagę. Świetnie poczynaniami kolegów w ofensywie kierował kapitan Tura- Robert Hyży, który najpierw strzela niebezpiecznie z rzutu wolnego w 16 minucie gry. Później zagrywa długą piłkę do Kanclerowicza, ten z kolei dośrodkowuje do Żelazowskiego, jednak ten strzał jak i poprzedni Roberta Hyżego świetnie broni Mateusz Sławik. W 24 minucie Mariusz Zasada przejmuje piłkę na połowie Tura, przebiega z nią około 50 metrów, po drodze mijając kilku polonistów, jednak jego strzał z 20 metrów mija o pół metra lewy słupek bramkarza gości. Najlepszą sytuacja do uzyskania prowadzenia dla Tura miał w pierwszej połowie Piotr Cetnarowicz, jednak w zamieszaniu podbramkowym piłkarze gości wybijają piłkę z linii bramkowej na rzut rożny. Do przerwy nie widzieliśmy już akcji, po których mogłyby paść bramki. Co ciekawe Polonia przez 80 minut spotkania nie oddała celnego strzału na bramkę Tura. Od 46 minuty do ataków znowu rzucili się piłkarze Tura. Hyży wrzuca piłkę w pole karne wprost na głowę Cetnarowicza, jednak ten strzela w słupek. Szczęście nie dopisywało dziś liderowi klasyfikacji strzelców trzeciej ligi. W 70 minucie na boisku pojawia się Bartosz Grabowski i minutę później oddaje kąśliwy strzał na bramkę Sławika, jednak ten po raz kolejny pokazuje, że dobrze zna bramkarski fach. Minuty mijały, a Tur chciał zdobyć chociażby zwycięską bramkę. Udało się w 78 minucie Tomaszowi Żelazowskiemu, nieimponujący wzrostem napastnik wykorzystuje świetne dośrodkowanie Mariusza Zasady i pokonuje Sławika. Do końca spotkania atakował już Tur, a widmo odpadnięcia z rozgrywek zaglądało coraz śmielej piłkarzom ze stolicy w oczy. Było to widać szczególnie po nerwowych ruchach trenera Kubickiego, który raz po raz instruował swoich piłkarzy zza linii bocznej. Strzelić drugiej bramki się nie udało. Zabrakło trochę szczęścia, boiskowego cwaniactwa, ale na pewno nie umiejętności czy kondycji. To Tur dzisiaj dyktował warunki gry, nasi piłkarze nie odbiegali niczym od polonistów. Antoni Łukaszewicz młodzieżowy reprezentant Polski zupełnie nie radził sobie z Hyżym, a innego kadrowicza z młodzieżówki- Wojciecha Szymanka raz po raz ogrywał Mariusz Zasada. Kibice momentami mieli wątpliwości, co do możliwości utrzymania się „Czarnych koszul” w pierwszej lidze.
Podopiecznych trenera Ćmikiewicza czeka teraz ciężki wyjazd do Bydgoszczy. Oby po tym pucharowym „maratonie” potrafili wywieźć z Bydgoszczy trzy oczka, gdyż ostatnia porażka w Poznaniu mocno skomplikowała naszą sytuację w tabeli.
Składy:
Tur: Robakiewicz, Sałaciński, Gostyński, Kiczyńki, Zasada ż, Matusiak ż(80' Pieprzyk), Sessu (61' Sobczak), Kanclerowicz (70' Grabowski), Hyży, Żelazowski, Cetnarowicz
Polonia: Sławik, Łukasiewicz z, Arifovic ż, Gołaszewski, Swische, Jarczyk, Stokowiec (72' Biernacki), Markowski, Da Silva (46' Seweryn), Massihiliano (83' Mikołowski).
Sędzia: Piotr Święs (Katowice).
Widzów: 2700
Bramki:
1:0 Żelazowski 78'
Awans:
Polonia Warszawa
źródło: www.tur.turek.net.pl









