Runda w oczach trenera cz.2
Zapraszamy na drugą część rozmowy z trenrem Ćmikiewiczem podsumowującą rundę jesienną w wykonaniu Tura.
Czy wie pan, że któregoś z zawodników stać na więcej?
- Na pewno czekamy na młodzieżowca Klofika, który może zagrać zarówno w pomocy, jak i ataku. Chociaż on także nie grzeszy szybkością. Czekamy na rozwój Jacka Pieprzyka. Wpuszczam go w meczach pucharowych, jednak on nie potwierdza w tych spotkaniach, że mógłby zastąpić zawodników z pierwszego składu.
Sam pan mówił, że plany nieco pokrzyżowały kontuzje. Zatem, czy będzie pan w rozmowach z działaczami optował za dłuższą ławką rezerwowych?
- Ławkę mieliśmy szeroką, mieliśmy dużo zawodników. Jednak będziemy szukali wzmocnień. Sytuację kadrową komplikuje niestety sytuacja z młodzieżowcami( dwóch zawodników poniżej 21 roku życia musi przebywać na boisku przyp. red.)
Jak dużych zmian kadrowych mogą spodziewać się kibice?
- Sądzę, że niedużych, bo klubu nie stać na duże zmiany kadrowe. Ale na pewno musimy znaleźć piłkarzy do obrony. To jest nasz priorytet.
A wracając do młodzieżowców, który z nich przydał się najbardziej, a który z nich pana zawiódł?
- Generalnie jestem bardzo zadowolony z gry Matusiaka, chociaż nie wytrzymał końcówki sezonu. Drugim podstawowym młodzieżowcem był Sobczak, z którego postawy nie jestem zadowolony. Ten chłopak jest bardzo ambitny, ma dobrą wydolność, jednak chce grać w piłkę sam, a tak się nie da. Piłka nożna to gra zespołowa. Ma bardzo dużo strat i przede wszystkim nie reaguje na reprymendy moje i kolegów z zespołu. Liczę bardzo na Klosika i być może będzie trzeba znaleźć temu chłopakowi miejsce na boisku. Postępy w jego grze są widoczne gołym okiem. Mamy jeszcze chłopaków z Turku, Bednarczyka i Dudka. Dudek jest chłopakiem o bardzo słabych warunkach fizycznych, jednak ma wielkie serce do gry i powinien robić postępy. Bednarczyk też jest młodzieżowcem, chłopak ma spore możliwości, jednak musi szukać więcej piłki. Pozostał jeszcze bramkarz Czekaj, który wystąpił już w meczu ligowym. Prowadzi go Zbyszek Robakiewicz co daje gwarancję rozwoju dla tego chłopaka.
A czy możemy powiedzieć, że kogoś nie zobaczymy w Turku na wiosnę?
- Nie, tego nie możemy powiedzieć.
A jak wygląda sprawa obsady bramki? Po okresie gry Ludwikowskiego do bramki wrócił Robakiewicz i od tego czasu nasza obrona spisuje się znacznie lepiej. Czy zatem jest przyszłość dla Ludwikowskiego w Turze?
- Myślę, że obydwaj będą walczyli o miejsce w składzie. Ja będę się cieszył, jeśli będę miał dwóch równorzędnych bramkarzy.
Teraz pytanie co do zmian w przerwie zimowej. Na stronie klubu pojawiło się ogłoszenie o naborze piłkarzy do Tura. Kibice są nieco tym zaniepokojeni, gdyż mieliśmy w Turku jedna taką sytuację i skończyło się to rozpaczliwą obroną przed spadkiem. Jak pan podchodzi do takiego castingu piłkarskiego? Czy może ma pan w swoim notesie jakiś piłkarzy?
- Nie, nie będą sprowadzał swoich zawodników. Później on będzie miał do mnie pretensje, że nie gra, a kibice, że ściągnąłem słabego piłkarza. Nie na tym polega moja rola jako trenera. Do mnie należy sprawdzenie zawodnika, czy nadaje się do gry, czy nie. A co do tego naboru, niestety nie mamy chłopaków miejscowych, którzy mogliby zastąpić zawodników z pierwszej drużyny, dlatego musi być to drużyna z naboru.
Pod pana opieką Tur osiągnął największy sukces na arenie krajowej. Mowa tu o wyeliminowaniu Arki Gdynia z Pucharu Polski. Nie szkoda trochę było meczu z Polonią?
- Niedosyt pozostał tylko po tym, że w meczu w Warszawie, w drugiej połowie meczu mieliśmy siedem sytuacji bramkowych. Nie strzeliliśmy żadnej, dlatego odpadliśmy. Tego jest najbardziej szkoda.
A jakie Tur ma plany na przerwę zimową?
- Chcemy trenować tak długo, jak tylko się da. Ubolewam nad tym, że nie mamy boiska. Trenujemy w Brudzewie, gdzie boisko jest bardzo słabe. Po przerwie w styczniu chcemy przystąpić od razu do zajęć.
Także piłkarze podczas trzytygodniowego odpoczynku musza ćwiczyć sami trzy razy w tygodniu.
A co do bazy i zaplecza. Co zmieniłby pan w klubie, gdyby był pan na miejscu swoich przełożonych?
- Najbardziej brakuje mi bazy treningowej. Nie mogę robić zajęć indywidualnych, dodatkowych. Stworzyłem plan co mamy trenować, jak mamy trenować, ale nie mam go jak wprowadzić, bo po prostu nie ma gdzie ćwiczyć. Serce mi się kraje, jak widzę młodych chłopaków ćwiczących po kolana w błocie tutaj na treningach. Chciałbym mieć też masażystę z prawdziwego zdarzenia, gdyż przy natężeniu tylu spotkań jest on po prostu niezbędny.
Pytanie na koniec. Wprowadzi pan Tura do drugiej ligi?
- Bardzo chciałbym zrobić coś dla tego miasta, dla tych kibiców. Przychodzi ich tutaj co mecz ponad dwa tysiące, także naprawdę jest dla kogo grać. Jednak najpierw musimy stworzyć tutaj bazę na miarę drugiej ligi. Myślę, że nadzieja jest spora, strata do lidera jest nieduża i mamy takich zawodników, których stać na wywalczenie awansu.
źródło: www.tur.turek.net.pl









