Robakiewicz odchodzi, rozmowy z Brzostowskim

W związku z zakończeniem kariery zawodniczej przez Zbigniewa Robakiewicza – bramkarza III-ligowego TUR-a i objęciem przez niego funkcji asystenta trenera odpowiedzialnego za szkolenie bramkarzy w I – ligowym GKS BOT Bełchatów, władze klubu dziękują mu za dwuletnia grę w naszym klubie oraz wzorową postawę sportową na boisku jak i po za nim.
Bez wątpienia Zbigniew Rabakiewicz był wzorem i autorytetem dla młodszych zawodników oraz dobrym duchem zespołu TUR-a Turek. Życzymy Panu Zbyszkowi dalszych sukcesów i osiągnięć w pracy szkoleniowej. W związku z zaistniałą sytuacją Prezydium Zarządu podjęło już rozmowy z byłym naszym bramkarzem Dariuszem Brzostowskim (obecnie Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp.), który już występował w MKS „TUR” Turek w sezonie 2002/2003.
Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu ze Zbigniewem Robakiewiczem, podsumowującego występy tego doświadczonego bramkarza w naszyn klubie.
Jak znalazł się Pan w MKS „TUR” Turek?
Zbigniew Robakiewcz - Skończył mi się kontrakt w Widzewie i dowiedziałem się, że MKS TUR Turek poszukuje bramkarza. Przebywający w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łodzi Prezesi TUR-a Turek - Leszek Matczak i Andrzej Kwiatkowski nawiązali ze mną kontakt telefoniczny i na następny dzień stawiłem się na rozmowach w Turku. Wiedziałem, że w tym klubie pracuje trener Tylak, którego znałem wcześniej z pracy w ŁKS-sie. Po wstępnych rozmowach doszliśmy do porozumienia w władzami klubu, natomiast trener widział mnie w drużynie. W ten oto sposób zostałem zawodnikiem Tura.
Jakby Pan ocenił półtora roczny pobyt w Turku?
- Pierwsze pół roku było bardzo ciężkie, gdyż kiedy przyszedłem do TUR-a w lutym 2004 roku to po rundzie jesiennej w III lidze mieliśmy tylko 5 punktów na swoim koncie i małe szanse na utrzymanie. Ale dzięki wielkiej determinacji oraz dobrej grze całego zespołu utrzymaliśmy się w III lidze. Następny rok mógł być lepszy, chociaż prawdę powiedziawszy siódme miejsce nie było takie złe. Dla mnie najgorszym momentem był okres ostatnich czterech miesięcy 2005 roku, ponieważ lekarze wykryli u mnie arytmie serca i miałem zakaz gry w piłkę nożną. Na szczęście po przejściu wielu specjalistycznych badań okazało się, że mogę dalej grać w piłkę, ale tylko do końca 2005 roku.
Jak układała się współpraca z klubem?
- Przez prawie 2 lata gry w zespole TUR-a, moja współpraca z prezesami i zarządem klubu układała się bardzo dobrze. Gdy wykryto u mnie arytmię serca, a był to dla mnie prawdziwy szok, to bardzo w tym okresie pomogli mi prezesi: Andrzej Opłatek, Leszek Matczak, Andrzej Kwiatkowski i Marian M. Marczewski. Pomocą także służył mieszkający w Łodzi Krzysztof Budlarek. Jestem im za to bardzo wdzięczny, za co im również bardzo dziękuje cała moja rodzina. Dziękuje także trenerowi Lesławowi Ćmikiewiczowi za wszystko, czego mnie nauczył, gdy byłem jego asystentem w rundzie jesiennej sezonu 2005/2006 co na pewno będzie przydatne na starcie mojej trenerskiej pracy.
Czy nie żal Panu rozstania z się z zawodnikami i III ligowym TUR-em?
- Nawet nikt nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mi szkoda stąd odchodzić. Zżyłem się bardzo z chłopakami z zespołu oraz z kibicami i całym tym klubem. Dziękuje wszystkim za wszystko, a przede wszystkim kibicom, którzy tak licznie przychodzili na mecze i kibicowali naszej drużynie. Na pewno będę częstym gościem na meczach w Turku.
Jakie są Pana przyczyny odejścia z MKS „TUR” Turek?
Najważniejszą rzeczą, która decydowała o moim odejściu z TUR-a była niepewność czy dostanę zgodę od lekarzy na dalszą grę, ponieważ w połowie stycznia miałem przejść kolejne badania serca. Nawet o ile bym dostał, zgodę na grę i tak miałem zamiar w czerwcu zakończyć karierę sportową, lecz nie wiadomo czy wtedy dostałbym propozycję pracy trenerskiej w I-ligowym klubie.
Jaką rolę będzie Pan pełnił w I-ligowym klubie jakim jest GKS Bełchatów?
- Dostałem propozycję objęcia posady asystenta w I-ligowym zespole GKS BOT Bełchatów, gdzie jestem drugim trenerem i odpowiadam za szkolenie bramkarzy. Jest to dla mnie nowe wyzwanie sportowe, stąd moja decyzja o wcześniejszym zakończeniu kariery jako zawodnika. Ale miasto Turek, klub i wspaniałych kibiców będę zawsze mile wspominał i chętnie wracał we te strony.
Jak Pan będzie wspominał Turek i klub, w którym zakończył Pan karierę sportową?
– Jak już wyżej wspomniałem z przyjemnością będę przyjeżdżał do Turku na mecze TUR-a i z całego serca życzę Waszej drużynie dalszych sukcesów sportowych. Przechodząc do pracy trenerskiej w Bełchatowie jednak nie zapominam o Turku i tutaj chciałbym oficjalnie zakończyć swoją karierę sportową bramkarza. Jestem po rozmowach z prezesami TUR-a i w ramach Jubileuszu 85-lecia MKS „TUR” Turek w dniu 17 czerwca 2006r. prawdopodobnie rozegrany zostanie mecz z GKS BOT Bełchatów, podczas którego oficjalnie zakończę karierę. Mam także wstępną zgodę na rozegranie tego meczu od władz GKS BOT Bełchatów.
– W imieniu wszystkich kibiców TUR-a Turek chcielibyśmy bardzo serdecznie panu podziękować za tak dobrą dwuletnią grę w naszym klubie, który jak się okazało był ostatnim klubem w pana ponad dwudziestoletniej karierze zawodniczej. Jednocześnie życzymy dalszych sukcesów sportowych w roli szkoleniowca oraz z niecierpliwością będziemy oczekiwać na ten pożegnalny mecz w Turku.
Dziękuję za rozmowę.
źródło: www.tur.turek.net.pl









