Ostatni dzwonek wieczorem

Czy dzieci w wielkopolskim Władysławowie mają wracać ze szkoły w nocy? Dziś kończą lekcje o 20.00,
bo gmina zastanawia się, czy warto budować nowe gimnazjum. Choć decyzja już była - radni się z niej wycofali.
Wójt gminy Krzy- sztof Zając nig- dy nie był za budowaniem gimnazjum. - Starałem się szukać jak najwięcej oszczędności. Byłem za tym aby raczej dobudować do istniejącej szkoły piętro albo zagospodarować pustostany, których w gminie niemało, niż wznosić okazały gmach za kilka milionów. Ale radni nie poparli mojego pomysłu. Kiedy więc zacząłem mówić o budowie gimnazjum, okazało się, że nie bardzo są przekonani co do zaciągnięcia na tę inwestycję kredytu. I nadal stoimy w martwym punkcie. Boję się, że jak dalej tak pójdzie, to w ogóle tego gimnazjum nie zbudujemy - mówi wójt Zając.
Radni zmieniają zdanie
W 2005 r. gmina Władysławów zaciągnęła na ten cel milion zł kredytu. W planach ma zaciągnięcie jeszcze 3,5 mln zł. Budynek bowiem zostanie w całości wybudowany z kredytów. Na takie rozwiązanie zgadzali się prawie wszyscy radni. Do niedawna.
Ostatnio stwierdzili, że nie podejmą żadnej wiążącej decyzji w sprawie zaciągnięcia kolejnego kredytu na budowę gimnazjum, bo obawiają się, że w przyszłorocznym budżecie zabraknie pieniędzy na realizację tej inwestycji, bo zaciągnięty kredyt na budowę gimnazjum, pochłoną długi gminy.
Kredyt na dzieci
– Sądzimy, że za ten milion złotych postawimy mury gimnazjum i okaże się, że gmina nie będzie miała zdolności kredytowej. Skąd więc weźmiemy pieniądze na dokończenie budowy szkoły? – zastanawiają się radni.
– To, iż w naszej gminie nie ruszyła budowa gimnazjum, to sprawka gospodarzy tej gminy, którzy przez pół roku nie potrafili przygotować tak dobrego przetargu, żeby firmy, które nie zdołały go wygrać, nie zas- karżały go. A tak zaskarżają, bo widocznie są jakieś błędy – twierdzi radny Józef Szustakowski. Wójt jest przekonany, że to kolejna zagrywka polityczna radnych. I u -bolewa, że nikt w tych politycznych przepychankach nie myśli o dzieciach. Dziś w niewielkiej szkole jest ich prawie 750. Ostatnie lekcje kończą się tutaj tuż przed 20. Większość dzieci wraca do domów bardzo późno.
źródło: Gazeta Poznańska / Agata SZCZEPANIAK









