Wielkopolskie echa tragedii na Śląsku

W sobotę około piątej po południu zawalił się dach hali targowej w Katowicach. Trwała tam wystawa gołębi pocztowych. To była największa katastrofa tego typu w Polsce. W naszym serwisie - relacje wielkopolskich hodowców, którzy byli na Śląsku oraz informacje o akcjach pomocy dla ofiar tragedii.
Wśród ofiar katastrofy hali targowej w Katowicach jest dwoje Wielkopolan. Ratownicy znaleźli w ruinach mieszkańca Bolewic koło Nowego Tomyśla oraz tłumaczkę z Jastrzębska Starego, która pracowała dla niego w czasie targów.
Katastrofę na Śląsku przeżyli hodowcy gołębi z północnej Wielkopolski. Na wystawie była kilkudziesięciosobowa wycieczka pilskiego Okręgu Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Halę targową opuścili na 40 minut przez zawaleniem. Katastrofę przeżył Dariusz Kowalski z Rogoźna. Jak nam powiedział - początek katastrofy zauważył jego ojciec, który spojrzał na strop w chwili, gdy pił kawę. Z jego relacji wynika, że najpierw dach zaczął falować. Trwało to kilka sekund. Mężczyzna krzykiem zaalarmował kolegów i rzucili się do wyjścia. Wszyscy odnaleźli się na zewnątrz hali. Nikomu nic się nie stało. Wszyscy uczestnicy śląskiej wystawy z Pilskiego wrócili do domów w nocy.
Katastrofę widział też prezes Okręgu Poznańskiego Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, Zygmunt Maśnica. "Widziałem jak łamie się pierwsza belka. Wszystko spadło w ciągu dwudziestu sekund. Dach walił się jak kostki domina. Powstał huraganowy podmuch" - powiedział nam prezes Maśnica. Jak twierdzi, z walącego się na setki ludzi dachu budynku targowego, cudem udało mu się ujść z życiem. Był blisko wyjścia.
Życie ocalił także hodowca z Mosiny. W czasie katastrofy udało mu się schować w części hali, na której pozostał niewielki kawałek dachu. Z Mosiny pojechało na wystawę około dwudziestu osób. Wszyscy szcześliwie wrócili do domów.
Dwie godziny przed tragedią halę targową opuścili uczestnicy wycieczki z leszczyńskiego okręgu Związku Hodowców Gołębi. Było ich około trzystu. Nikomu nic się nie stało.
Jan Ciomek - członek zarządu leszczyńskiego okręgu - powiedział Radiu Merkury, że już około jedenastej ze stropu hali zaczęła lecieć woda. Według niego mogło to być związane z późniejszą tragedią.
Jak nas poinformował jeden z prezesów Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych w Konińskiem Krzysztof Maciejewski, wszyscy hobbyści, którzy pojechali autokarami na wystawę do Katowic, jeszcze przed katastrofą wrócili do domów. Zwiedzali ekspozycje już w piątek. Tego samego dnia wieczorem wyruszyli do Konina.
Tylko dwóch konińskich gołębiarzy zostało dłużej. Mężczyżni mogą mówić o ogromnym szczęściu. W momencie, gdy zawalił się dach, byli na zewnątrz hali. Wyszli z wystawy aby coś zjeść. Obydwaj cali i zdrowi dotarli do domów.
W wielu wielkopolskich kościołach modlono się za ofiary katastrofy na Śląsku. Parafianie byli bardzo poruszeni tragedią. O życie wieczne dla ofiar tragedii na Górnym Śląsku modlono się w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu. Kilkuset młodych ludzi z diecezji włocławskiej spotkało się tam na Przystanku Jezus. Uroczystą Eucharystię w intencji ofiar odprawił biskup pomocniczy diecezji włocławskiej ks. bp Stanisław Gębicki.
W związku z katastrofą na Śląsku Radio Merkury zmieniło już w sobotę swój program muzyczny, do środy nie będziemy nadawać reklam.
--------------------------------------------------------------------------------
Komenda wojewódzka policji w Poznaniu uruchomiła specjalne numery telefonów dla osób, które nie mogą skontaktować się z rodzinami lub znajomymi, którzy byli w Chorzowie.
Przez cały czas można dzwonić pod poznańskie numery telefonów: 61-84-131-81, 61-84-131-82 i 61-84-131-83.
Marszałek Wielkopolski oddał do dyspozycji miejsca i sale operacyjne w szpitalach w Kaliszu, Koninie i przy ul. lutyckiej w Poznaniu, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Wielkopolanie oddają krew dla poszkodowanych w katowickiej katastrofie. Już w nocy pojechało na śląsk 150 porcji krwi z Wielkopolskiej Stacji Krwiodawstwa w Poznaniu. Mieszkańcy Poznania już od rana dopytywali o możliwość oddania krwi, ale placówka miała zapasy, dlatego punkt na Marcelińskiej zaczął przyjmować od południa. Od godz. 14 można też oddawać krew w pilskim szpitalu. Lekarze proszą chętnych do oddawania krwi o wcześniejszy telefon pod numer 999.
Wielkopolscy strażacy sprawdzają dachy wielkich hal, podobnych do tej, jaka zawaliła się w Katowicach. Wykorzystywane są do tego specjalne podnośniki. Dachy sprawdzane były już w Grodzisku, Czarnkowie i Krzyżu. Kontrolowano hale sportowe i duże sklepy. Rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnej w Poznaniu Leszek Węckowski zapewnia, że przy każdym przeglądzie przeciwpożarowym sprawdzane są także dachy i inne elementy konstrukcyjne budowli. Podejrzane przypadki zgłaszane są do nadzoru budowlanego. W nocy gotowi do wyjazdu do Katowic byli ratownicy z psami i geofonami z poznańskiej jednostki poszukiwawczej.
Konstrukcje hal Międzynarodowych Targów Poznańskich nie są podobne do budowli, która zawaliła się na Śląsku - zapewnia prezes MTP Bogusław Zaleski. Hale są na bieżąco monitorowane przez naszych pracowników - dodaje prezes i zapewnia, że każdy wykonawca dachu zostaje umową zobowiązany do jego konserwacji i dbałości o stan techniczny.
Targi Katowickie - właściciel zawalonej hali, nie są członkiem Polskiej Korporacji Targowej, wypisały się z niej dziesięć lat temu.
źródło: Radio Merkury









