Winny choroby?

Pan się przyczynił do mojej choroby, panie wójcie – takimi oskarżającymi słowami Henryka Gronowska, skarbnik gminy Władysławów rozpoczęła swoje wystąpienie tuż przed głosowaniem nad odwołaniem jej z pełnionej funkcji.
Wniosek o odwołanie skarbnika gminy wniósł Krzysztof Zając, wójt Władysławowa. - Od półtora roku jedna z najważniejszych osób w gminie, która decyduje o wielu sprawach dotyczących środków finansowych, przebywa na zwolnieniu lekarskim albo urlopie. Taka sytuacja bardzo dezorganizuje nam pracę. Postanowiłem więc spowodować, że urząd pracować będzie tak jak powinien, czyli ze skarbnikiem na swoim miejscu – mówi Krzysztof Zając.
Ale tego, że pani skarbnik nie zostanie jednak odwołana, spodziewano się. Większość radnych głosowała przeciw odwołaniu pani skarbnik. Tego, że Henryka Gronowska, nie zostanie odwołana, spodziewała się także sama zainteresowana pani skarbnik. Zanim przystąpiono do głosowania w swoim przemówieniu oskarżyła ona wójta, mówiąc, że to on przyczynił się do jej choroby, bo ,,czułam się przez pana upokarzana, źle pan oceniał moją pracę, publicznie wyśmiewał się pan ze mnie i krytykował mnie’’ mówiła drżącym głosem pani skarbnik.
- To jakieś oszczerstwa. Nigdy nikogo z moich pracowników nie obraziłem. Wnosząc o odwołanie pani skarbnik chciałem tylko zaprowadzić porządek w urzędzie. Nie domagałem się jej zwolnienia. Chciałem tylko mieć na co dzień skarbnika w pracy, bo jest on bardzo potrzebny. Właśnie pracujemy nad uchwaleniem drugiego już budżetu dla gminy bez udziału pani skarbnik. Czy to takie dziwne? – zastanawia się wójt Zając.
Tymczasem tuż po głosowaniu, kiedy okazało się, że pani skarbnik nie została odwołana, Henryka Gronowska wyjęła kartkę i odczytała podziękowania, za to, że radni ,,kierowali się głosem sumienia i nie głosowali za jej odwołaniem’’. Ciekawe czy pani skarbnik miała też przygotowaną na kartce wersję w razie gdyby ją odwołano?
źródło: Agata SZCZEPANIAK-KAMIŃSKA - Gazeta Poznańska









