Prosty rachunek

Radni z Władysłwowa zarzucają wójtowi niegospodarność. Twierdzą, że za dużo pieniędzy wydaje na administrację.
Zdała się nie mieć końca ostatnia sesja Rady Gminy we Władysławowie. Podczas obrad niektórzy radni zarzucili wójtowi gminy Krzysztofowi Zającowi, że za dużo pieniędzy wydaje na utrzymanie administracji w Urzędzie Gminy we Władysławowie.
- Jest dla mnie rzeczą niezrozumiałą dlaczego tak dużo pieniędzy wydaje się na administrację w naszym urzędzie gminy. Jesienią cztery lata temu w administracji pracowało 19 osób i kosztowała ona około 970 tys. zł, teraz jest 38 etatów i kosztują one 2 mln 400 tys. zł. Mógłby to pan jakoś wyjaśnić bo czegoś tutaj nie rozumiem - zastanawia się Czesław Stasikowski, przewodniczący Rady Gminy we Władysłwowie.
W tej sprawie głos jako pierwsza zabrała Ewa Różycka, sekretarz gminy, która sprostowała, że w Urzędzie Gminy jest 31 etatów a utrzymanie administracji rocznie kosztuje niecały 1 mln 600 tys. zł, a nie jak podał przewodniczący Stasikowski 2 mln 400 tys. zł.
- Owszem przez ostatnie dwa lata zatrudniliśmy więcej osób ale to z powodów bardzo oczywistych. Kilka miesięcy temu gmina Władysławów przejęła referat gospodarki wodno-ściekowej, w którym pracuje siedem osób. Ale sądząc po przychodach z tego tytułu, a wyniosły one za styczeń 34 tys. zł przy 90 procentowej ściągalności, pokryją one koszty związane z utrzymaniemtych pracowników - mówi Piotr Szewczyński, zastępca wójta gminy Władysławów.
Gospodarze gminy mówią także o istniejącym od dwóch lat Gminnym Centrum Informacji, które także podlega urzędowi, a w którym zatrudnione są trzy osoby na etatach i o przyjęciu do pracy bezrobotnych w ramach programu zwalczania bezrobocia i aktywizacji zawodowej bezrobotnych, wdrażanego przez Powiatowy Urząd Pracy w Turku.
- Gmina Władysławów jest na pierwszym miejscu wśród gmin naszego regionu jeśli chodzi o ilość zatrudnionych u nas bezrobotnych. Tak więc rachunek jest prosty - mówi Piotr Szewczyński.
źródło: Agata SZCZEPANIAK-KAMIŃSKA - Gazeta Poznańska









