Bez paniki, ale z ostrożnością

Na razie nie ma powodu, by w Wielkopolsce wprowadzać szczególne ograniczenia w związku ze wykryciem obecności wirusa ptasiej grypy w naszym kraju - powiedział Radiu Merkury Waldemar Paternoga z Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Wielkopolskiego. Dodał, że choć w regionie do tej pory nie stwierdzono wirusa, sytuacja może się zmienić w każdej chwili. Dlatego warto uważać przy kontaktach z wszelkim ptactwem.
W specjalnej ulotce do mieszkańców Urząd Wojewódzki przestrzega, by o padłych ptakach natychmiast informować odpowiednie służby, np. straż miejską, pożarną lub inspekcję weterynaryjną. W żadnym wypadku nie wolno dotykać padłych sztuk, po każdym zetknięciu z ptactwem - dzikim lub hodowlanym - trzeba umyć ręce.
Mięso drobiowe, jaja i przetwory drobiarskie można spożywać tylko po poddaniu ich temperaturze co najmniej 70 stopni Celsjusza. Wszystkie przedmioty, które miały kontakt z surowym drobiem trzeba dokładnie umyć - wystarczy zwykły detergent. Należy też zadbać, by surowe mięso drobiowe nie miało styczności z innymi produktami żywnościowymi.
Codziennie w Wielkopolsce zgłaszanych jest kilkanaście przypadków znalezienia martwych ptaków. Przypomnijmy, że do tej pory w regionie nie stwierdzono obecności wirusa ptasiej grypy.
Martwego Łabędzia znaleziono po południu w rzece Wełnie w Rogoźnie Wielkopolskim. Ptaka zauważyli spacerowicze. Łabędź był bardzo wychudzony - powiedział Radiu Merkury Krzysztof Nowak - lekarz weterynarii z Rogoźna, który zabezpieczył ptaka i przywiezie go do Poznania, do Zakładu Higieny Weterynaryjnej. Tu przeprowadzona zostanie sekcja zwłok i w przypadku podejrzeń o ptasią grypę pobrane zostaną próbki, które trafią do instytutu w Puławach, gdzie będą badane pod kątem zarażenia tą chorobą.
Krzysztof Nowak podkreśla, że nie można w tej chwili wykluczyć żadnej przyczyny śmierci łabędzia, ale dorosły ptak tego gatunku powinien ważyć około 10 kilogramów, tymczasem znaleziony w Rogoźnie miał około 2,5 kg. Ponadto pływał przy nim inny - na pierwszy rzut oka zdrowy - łabędź, który w czasie wyławiania martwego przez strażaków i policję odpłynął w kierunku Obornik Wielkopolskich.
Rogoziński weterynarz przypomina w tym kontekście, że ptasia grypa przenosi się między ptakami bardzo szybko i szybko zabija, więc wychudzenie padłego łabędzia nie mogło raczej być spowodowane tą chorobą. Ponadto w takiej sytuacji jego towarzysz też byłby martwy. Jednak jak zaznacza - niczego nie można wykluczyć.
Wielkopolanie są bardzo czujni po pojawieniu się doniesień o ptasiej grypie w Toruniu. Jak powiedział Radiu Merkury dyżurny z Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Wielkopolskiego, w niedzielę na dworzec kolejowy w Poznaniu przywieziono martwego ptaka wielkości wróbla. Znaleźli go kolejarze w pociągu ze Zbąszynka. Prawdopodobnie wleciał przez okno.
Konduktorzy zabezpieczyli przedział, a padłego ptaka zapakowali w reklamówkę. W Poznaniu zajęły się nim służby weterynaryjne.
źródło: Radio Merkury









