Raport z przygotowań TUR-a - tydzień 11
Niesprzyjająca aura cały czas krzyżuje plan przygotowań oraz wydłuża w czasie start rozgrywek ligowych. W związku z takim rozwojem wydarzeń sztab szkoleniowy naszego klubu zaplanował rozegranie kolejnych meczów sparingowych na sztucznych nawierzchniach, aby przećwiczyć i doskonalić rozwiązania taktyczne.
Trener Lesław Ćmikiewicz w kolejnym tygodniu treningów wraz ze sztabem szkoleniowym postanowił, że w związku z nie rozegraniem meczu z drużyną Mieszka Gniezno, zespół musi realizować założenia okresu przygotowawczego w oparciu o trening na boisku. W związku z brakiem takiej możliwości, gdyż jeszcze na początku tygodnia Stadion 1000-lecia w Turku pokrywała warstwa śniegu, szkoleniowiec zaaplikował swoim podopiecznym kolejne mecze sparingowe na boiskach ze sztuczną nawierzchnią. Pierwszym rywalem turkowian we wtorek 21 marca był zespół Widzewa Łódź. Mecz ten rozgrywany był w szybkim tempie, a sytuacje bramkowe mnożyły się z obydwu stron, jednak to widzewiacy pierwsi przeprowadzili składną akcję, gdzie po dośrodkowaniu z prawej strony Marcin Siedlarz uderzył nie do obrony i było 1:0 dla Widzewa. Łodzianie mogli podwyższyć wynik tego meczu, jednak strzał Kelechi Iheanacho wybronił w znakomitym stylu Marcin Łudwikowski. Turkowianie mogli doprowadzić do wyrównania jeszcze w pierwszej połowie meczu, jednak piłka po strzałach Marcina Majewskiego i Wojtka Małochy o centymetry mijała bramkę rywali. Po przerwie trenerzy dokonali wielu zamian w sowich zespołach i mecz nabrał jeszcze większych rumieńców. Na boisku obserwowaliśmy atak za atak. Również mogliśmy zaobserwować i takie okresy gry, kiedy to widzewiacy pozostawali zamknięci na własnej połowie bronili się przed utratą bramki. W tym czasie systematycznie rosła przewaga TUR-a. W 57. minucie Artur Holewiński z trudem obronił strzał Tomasza Żelazowskiego. Jedenaście minut później golkiper Widzewa musiał skapitulować, po tym jak z ostrego kąta przelobował go Robert Hyży. Chwilę potem znowu Holewiński był w opałach, lecz z kilku metrów minimalnie niecelnie uderzył Tomasz Augustyniak. W końcowych minutach Widzew ponownie odzyskał inicjatywę. Damian Świerblewski po rajdzie prawą stroną odegrał do Rafała Pawlaka. Najbardziej doświadczony zawodnik w widzewskiej ekipie minął jednego z obrońców, ale zamiast oddać strzał "przejechał" z piłka przez całe pole karne i znalazł się tuż przy linii końcowej. Chwilę później Pawlak znowu stanął przed szansą, tym razem po podaniu Kamila Kuzery, ale ponownie nie był w stanie nawet oddać strzału.
Kolejnym rywalem turkowian była w sobotę jedenastka Startu Łódź, który prowadzi poprzedni szkoleniowiec TUR-a Włodzimierz Tylak, W drużynie Start-u mogliśmy dostrzec również byłego piłkarza TUR-a Turek Kamila Dziubałtowskiego. Zgodnie z przewidywaniami jedenastka łodzian okazała się bardzo niewygodnym przeciwnikiem i mimo przewagi turkowian, to ona po jednej z akcji objęła prowadzenie w tym meczu. Na nic zdawały się strzały i groźne sytuacje stwarzane przez Marcina Majewskiego, Łukasza Cichosa i Marcina Dworzańczyka, piłka jak zaczarowana nie chciała trafić w światło bramki rywali. Po zmianie stron wzrosła przewaga naszej drużyny, jednak to piłkarze Startu strzelając sobie gola samobójczego ustalili wynik tego meczu na 1:1.
Jak wcześniej już zasygnalizowaliśmy mimo zalegającej na początku tygodnia pokrywy śniegu na stadionie przy ulicy Sportowej, płyta przy dodatnich temperaturach powietrza dochodzi do stanu używalności. Nie bez znaczenia jest tutaj dobry przykład jaki dali piłkarze, którzy wraz z kibicami pomagali w pracach umożliwiających zebranie warstwy białego puchu z boiska.
W dalszym ciągu trwają bardzo intensywne działania prowadzone przez Zarząd klubu w celu pozyskania do zespołu TUR-a Turek zawodnika Polonii Warszawa Piotra Stokowca, który uda się wraz z drużyną na mecz z Groclinem.
źródło: Tur Turek









