Tur Turek - Zdrój Ciechocinek 0:2 (0:1)
Tak słabego Tura w obecnym sezonie jeszcze nie widzieliśmy. Porażka ze Zdrojem pokazuje w jakim stopniu do sezonu przygotowany jest nasz zespół. Brak nam przygotowania fizycznego oraz przede wsyzstkim taktycznego. Na stadion 1000- lecia mimo porażki w Kartuzach przyszło wielu kibiców, którzy wciąż wierzyli, że Tur sie przebudzi. Nic bardziej mylącego, kryzys zespołu raczej się pogłębia. Zdrój Ciechocinek, choć jest beniaminkiem wypunktował wszystkie słabe strony Tura. Pierwsze minuty nie wskazywały na to, że Tur drugi raz z rzędu przegra. Mieliśmy optyczną przewagę, z której jednak nic nie wynikało. Jednak z biegiem czasu goście czuli się coraz pewniej, raz po raz niepokoili Brzostowskiego. W 40. minucie cudownie z rzutu wolnego uderzył Kryszak, piłka odbiła się od poprzeczki, a później od pleców Brzostowskiego i w końcu wpadła do bramki Tura. Na trybunach nastała konsternacja. Niektórzy kibice nawet zaczeli klaskać z podziwu dla strzału Kryszaka. W przerwie trener Ćmikiewicz poszedl na całość. Dokonał 3 zmian, zaczął grać tylko trójką obrońców. Byl to jawny akt desperacji naszego trenera. Gra zespołu nie uległa zmianie, lecz w nasze poczynania oprócz niedokładności wkradł się również chaos. Nieudolne ataki były przerywane przez przytomnie grających zawodników z Ciechocinka. Przez 90 minut Tur zagroził poważnie 2 razy strzeżącemu bramkę Zdroju Zalewskiemu. Goście raz po raz wyprowadzali szybkie akcje. Dwa razy ostatnie podanie przecinał Grabowski, który debiutował w formacji obronnej. Jednak w 90 minucie gry ani on, ani Brzostowski nie potrafili zatrzymać Kwiatkowskiego, który uderzył precyzyjnie przy prawym słupku Brzozy, którego nie można obwiniać za żadną ze straconych bramek. Piłkarzy Tura żegnały gwizdy, nasi zawodnicy grali fatalnie i gdyby nie spora zaliczka punktowa z zeszłej rundy obecnie bronilibyśmy się przed spadkiem. Natomiast świetne przyjęcie kibice zgotowali Kossiemu Sessu, który występował u nas jeszcze w zeszłej rundzie, jednak po wielu transferach Tura nie znalazł on uznania w oczach Ćmikiewicza. Jak się okazało był on lepszy od każdego naszego zawodnika z osobna. Kibice pożegnali również brawami piłkarzy gości, którzy dali surową lekcję gry w piłkę turkowianom. Już w sobotę w Turku "mecz sezonu", szkoda, że dla nas mecz sezonu będzie meczem o przysłowiową pietruszkę. Jednak miejmy nadzieję, że piłkarze wezmą sobie do serca wiele cierpkich słów, które usłyszeli od kibiców i spręzą się na spotkanie z Unią.
0:1 - 40' Kryszak
0:2 - 90' Kwiatkowski
źródlo: Tur Turek









