XXIV Ogólnopolski Przegląd Twórczości Muzycznej Osób Niewidomych i Słabowidzących

piątek 20 października 2017

Ireny, Kleopatry, Witalisa

reklama

Wiwat gminno-powiatowy sarmatyzm!

Wiwat gminno-powiatowy sarmatyzm! - fragment obrazu
fragment obrazu "Polonez Pod Gołym Niebem" autorstwa Korneli Szlegel / wikipedia 

Niektórzy obserwatorzy życia społeczno-politycznego zwracają uwagę, stosunki społeczne w naszym kraju cały czas przypominają stosunek jaki panował pomiędzy panem a chłopem w folwarku w czasach I Rzeczypospolitej. Nie potrafimy się między sobą bezkonfliktowo porozumiewać, ani też podejmować bezproblemowej współpracy. Uważam, że podobnie wygląda to między instytucjami, które nie potrafią współpracować na równych zasadach. Polakom nie pomogła ani rewolucja społeczna, która nastąpiła po II wś., ani też rewolucja roku '89. Nadal pozostajemy mentalnie w czasach sarmatyzmu.

O sarmatyzmie tytułem wstępu

reklama

Mit sarmatyzmu głosił, że polscy szlachcice byli potomkami szlachetnego, wojowniczego ludu zwanego Sarmatami, ci zaś pochodzili od syna Noego, Jafeta. Ów Sarmaci, posiadali same wspaniałe cechy, takie jak gościnność, męstwo i odwagę, ale przede wszystkim umiłowanie do wolności.

Nie każdy jednak mieszkaniec Rzeczpospolitej potomkiem Jafeta był. Właściwie szlachta stanowiła jedyne 10% społeczeństwa. Uznawano, że pozostała większość (poza Żydami) pochodziła od Chama – niesławnego syna Noego, który zamiast okryć pijanego, obnażonego ojca, zakpił z niego. Za karę jego potomkowie mieli usługiwać potomkom pozostałych braci. Sarmatyzm miał na celu usprawiedliwienie wyzysku, jakiego dopuszczali się szlachcice względem pozostałej części swoich rodaków, czyli chłopów-chamów.

Jakie dla Rzeczypospolitej miały skutki sarmackich rządów w czasach, gdzie każdy na swej zagrodzie równy był wojewodzie? Destabilizacja polityczna (kupowanie głosów od gołoty, liberum veto itp.), uzależnienie gospodarki od eksportu jednego produktu („Spichlerz Europy”), zbrojne powstania wyzyskiwanych chłopów (powstanie Chmielnickiego). Tym samym nasza kolonialna gospodarka nie była w stanie doświadczyć rewolucji przemysłowej, a kraj stał się łatwym łupem dla sąsiadów.

reklama

Czy coś Państwu to przypomina?

Samorządowiec na zagrodzie równy...

Tymczasem w III RP doszło do wytworzenia pewnej specyficznej kasty samorządowców, z których wielu można nazwać wiecznymi, choć słowo nieusuwalny byłoby bardziej na miejscu. I choć wielu z tych samorządowców deklaruje wzajemną przyjaźń, ba, na nawet otwartość na wspólne przedsięwzięcia, to każdy z nich zachowuje się jak ten szlachcic na zagrodzie.

Widać to było chociażby w ubiegłym tygodniu, kiedy to miejsce miało podsumowanie projektu „Partnerstwo lokalne na rzecz rozwoju gospodarczego gmin powiatu tureckiego”. Oficjalnie projekt miał na celu „poprawę sytuacji gospodarczej na terenie powiatu tureckiego poprzez opracowanie wspólnej wizji zażegnania sprecyzowanych problemów”. A problemów mamy wiele: niż demograficzny i migracje, lokalne gospodarki wspierane przez wiele lat przez przemysł paliwowo-energetycznym, a teraz przemysł produkujący towary o niskiej wartości dodanej.

Jak taka powszechna deklaracja współpracy ma się do rzeczywistości? Ostatnio widać było jak to „papierowe partnerstwo” wyglądało podczas wyścigu gmin o jak najniższe podatki od środków transportowych.

Ostatecznie okazało się, że preferencji dla form partnerskich nie będzie. Czy to jednak ma oznaczać, że jeżeli na horyzoncie nie widać żadnych wymiernych profitów w postaci dotacji, to współpraca się nie opłaca?

No, ale kto będzie się tym przejmować, kiedy można iść na Galę.

Samorządowa kasta lubi się pobawić

Inną sprawą jest umiłowanie naszych sarmatów-samorządowców do kwiecistych przemówień, a i dobrym poczęstunkiem nie pogardzą. Niech nie dziwi więc święte oburzenie, które pojawiło się na wieść, że burmistrz Antosik rezygnuje ze współudziału z Noworocznej Gali Samorządowców. Szczególnie wśród radnych powiatowych. No, ale Antosik nie zabronił przecież nikomu organizowania tego spotkania, więc skąd te dąsy? A no stąd, że Gala nie jest taka tania. Więc żeby można było sobie „pogalować”, miasto musiało dołożyć do tego spotkania.

I niech nie żartuje sobie radny Marczewski o jakimś tam „spotkaniu przy lampce wina”. Przypomniałby sobie lepiej, jak to publicznie rugał Zdzisława Czaplę za brak konsekwencji względem urzędników, którzy świetnie bawili się na sankach po jednym z takich spotkań. Ale to inne czasy były. Prawda Panie radny?

Marzenia o Polsce od morza do morza...

My, Polacy, nigdy nie wytworzyliśmy dobrego wzorca państwa demokratycznego opartego na współpracy i wspólnym zaufaniu. Zmarnowaliśmy wszystkie historyczne szanse na zmiany naszego nastawienia do siebie i naszych sąsiadów. Nie powiodło nam się to po II wś., ani po roku '89. Zamiast iść do przodu cały czas marzymy o powrocie Rzeczypospolitej od morza do morza, ze szlachtą albo inną arystokracją, silnym władcą i mocarnym Kościołem Katolickim. Ale o tym wszystkim w kolejnym tekście...

Marcin Derucki

Podobne artykuły

Powiat turecki na rozstaju. Czy koalicja...

Powiat turecki na rozstaju. Czy koalicja przetrwa do...

13 wrz.
Kościuszko. Rewolucjonista, którego nie znamy

Kościuszko. Rewolucjonista, którego nie znamy

3 wrz.
WOT or not? Czy batalion przysłuży się...

WOT or not? Czy batalion przysłuży się turkowianom?

22 sierp.
komentarze wspiera Disqus

Redakcja portalu Turek.net.pl nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa. Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną. Osoby pokrzywdzone mogą skutecznie dochodzić swoich praw w organach ścigania i w sądach.
Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu potalu Turek.net.pl

reklama
reklama
reklama