Szpital w Turku na pierwszej stronie ogólnopolskiego pisma Dziennik
Z szumnie zapowiadanych planów masowego przekształcania szpitali w spółki nic nie wyszło. I szybko nie wyjdzie, bo szpitale i samorządy wcale nie chcą komercjalizacji. W pierwszym półroczu sprywatyzowało się tylko siedem szpitali - wynika z najnowszego raportu Ministerstwa Zdrowia.
Na początku roku w boksach startowych do rozpoczęcia przekształceń stało, aż 57 szpitali. Czekały na uruchomienie planu B minister Ewy Kopacz. Zakładał on pomoc dla tych szpitali, które zdecydują się na komercjalizację. Dzięki temu reforma miała być kontynuowana mimo prezydenckiego weta. W grudniu Lech Kaczyński odrzucił najważniejszą z ustaw w pakiecie zdrowotnym, która zakładała, że w spółki przekształcą się obowiązkowo wszystkie szpitale. Prezydent uznał, że doprowadzi to do podziału na „leczonych w dusznych sześcioosobowych salach i tych leczonych w klimatyzowanych”.
Rządowy plan B przewidywał, że z pomocą samorządów uda się obejść weto. W budżecie państwa przewidziano 2,7 mld zł na spłatę szpitalnych długów. Oddłużony szpital byłby likwidowany, a w jego miejsce powstałaby spółka.
To jednak nie zachęciło szpitali i samorządów. Przez pierwsze pół roku drogą wskazaną przez Ewę Kopacz zdecydowało się pójść... 7 szpitali. To bardzo mało. Rok wcześniej przekształciło się zaledwie 18 placówek. W rezultacie na 742 polskie szpitale aż 622 pozostają wciąż publicznymi.
I nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Rudolf Borusiewicz ze Związku Powiatów Polskich przyznaje, że samorządy się boją. Pomoc z budżetu państwa nie obejmuje wszystkich długów. Nie wiadomo, co będzie, jeśli szpital się znowu zadłuży. Czy ktoś mu pomoże i w jakim stopniu? Gdzie się będą leczyć ludzie, gdy padnie jedyny szpital w ich miejscowości?-Te pytania pozostają bez odpowiedzi, więc nikt nie chce brać za to odpowiedzialności — mówi Borusiewicz.
Obawy te nie są bezzasadne. Z raportu ministerstwa wynika, że aż 16 szpitali pomimo komercjalizacji nie poprawiło swojej sytuacji finansowej. Znów pojawiły się długi. - W takiej sytuacji samorząd musi podnieść kapitał, bo inaczej szpitalowi grozi likwidacja — dodaje Borusiewicz.
Nie tylko długi są barierą. Np. szpital w Turku ich nie ma i mógłby się przekształcić. Ale nie chce. Dlaczego? Spółka handlowa ma działać dla zysku. A leczenia wielu schorzeń nie opłaca się wykonywać po stawkach NFZ. — Racjonalny menedżer powinien z nich zrezygnować - mówi Krzysztof Bestwina, dyrektor szpitala w Turku. - Ale nie wyobrażamsobie, by odsyłać pacjenta, bo zachorował na coś, czego nie opłaca się leczyć.
Źródło: Dziennik.pl









