Spotkanie pszczelarzy

Koło Pszczelarzy, zrzesza 18 członków. Chociaż istnieje od bardzo dawna, aktywnie działa od kilku lat. We wrześniowym spotkaniu oprócz pszczelarzy zrzeszonych w Kole uczestniczył wójt gminy Władysławów, Krzysztof Zając. W trakcie spotkania poruszono wiele kwestii nurtujących pszczelarzy z terenu gminy. Pszczelarze mówili o ważnych dla pszczelarstwa sprawach – o trudnej obecnie sytuacji w sektorze pszczelarskim, chorobach pszczół, sprzedaży bezpośredniej produktów pszczelich oraz pomocy finansowej dla pszczelarzy i wsparciu, jakiego oczekiwaliby ze strony Urzędu i sołtysów. Z dużym ożywieniem dyskutowali i wymieniali szereg wzajemnych spostrzeżeń i doświadczeń oraz uzgadniali sposoby działania. Spotkaniu przewodniczył prezes Koła – Aleksy Jesiołowski.
Jedną z istotnych kwestii, podjętych podczas zebrania, był apel do wójta, by ten wystosował prośbę do sołtysów o spisanie pszczelarzy niezrzeszonych w Kole oraz ilości ich uli. Członkowie Koła chcieliby zachęcić pszczelarzy niezrzeszonych do zarejestrowania się i współpracy. Członkostwo w Kole Pszczelarzy daje gwarancje bezpieczeństwa i wysokiej jakości produkowanego miodu. Zrzeszeni pszczelarze mają bowiem wyrywkowe kontrole i badania miodu oraz pszczół. Są również wśród nich rzeczoznawcy chorób pszczół. Dzięki temu nabywcy ich miodu mają pewność, że kupiony produkt jest zdrowy. Niezrzeszeni natomiast nie mają takiego nadzoru i wiedzy, przez co nie zawsze ich miód spełnia wymogi jakości. Poza tym wielu niezrzeszonych pszczelarzy sprzedaje miód w butelkach, a to jest po pierwsze niewygodne (bo skrystalizowanego miodu nie można wydostać z butelki), a po drugie niehigieniczne, bo butelki często są niewiadomego pochodzenia. Członkowie Koła chcieliby uczulić zatem wszystkich pszczelarzy na higienę, bo zła jakość odbija się później na wszystkich pszczelarzach. Jak podkreśla Aleksy Jesiołowski: jeśli jakość miodu nie jest najlepsza, nie dana osoba jest winna, a ogół.
Innym tematem była - nurtująca nie tylko pszczelarzy - kwestia przycinki drzew. Chociaż wszyscy zdają sobie sprawę, że przycinka jest konieczna jeśli zagrożone jest bezpieczeństwo ludzi, to jednak są inne sposoby na niwelowanie zagrożeń. Jedną z możliwości jest montaż luster, które poprawiłyby widoczność. Takie rozwiązanie problemu pszczelarze proponowali już w 2006 roku, jednak ich pomysł nie zyskał poparcia. Nie znaczy to, że są absolutnie przeciwni przycince drzew. Dopuszczają takie rozwiązanie, ale pod warunkiem, że będzie wykonane umiejętnie.
Na szczęście poza przycinaniem drzew, wójt myśli również o sadzeniu. W tym celu wygospodarował kwotę 1.500 zł. Przeznaczona ona będzie na nasadzanie drzew w gminie Władysławów. Aleksy Jesiołowski jak najbardziej popiera takie inwestycje, bo jak twierdzi: Jeśli będziemy wszystko wycinać, a nie nasadzać, krajobraz gminny będzie nieciekawy. Pszczelarze zobowiązali się posadzić część drzew zakupionych przez Urząd. Reszta natomiast przekazana będzie do szkół.
Celem pszczelarzy jest nie tylko sprzedaż miodu, ale również przekazywanie wiedzy o życiu rodzin pszczelich. Z tego względu na imprezach gminnych chętnie prezentują produkty pszczele i zdradzają tajniki produkcji miodu. To świetna forma edukacji, bo dzięki temu zwłaszcza dzieci mogą wiedzę nabytą w szkole skonfrontować z rzeczywistością.
Widać zatem, iż aktywność pszczelarzy jest bardzo duża. Jeszcze echem nie odbiło się pierwsze spotkanie, 15 września zorganizowano następne, na którym omawiano między innymi kwestie leków dla pszczół, a już planowane są kolejne. Taka forma organizowanych spotkań to nie tylko wysłuchanie spraw związkowych, pogłębienie wiedzy, ale również możliwość wymiany doświadczeń, umocnienia więzi w organizacji pomiędzy bracią pszczelarską.
A wszystko to w wielkiej trosce o pszczoły, bo przytaczając słowa Alberta Einsteina „jeśli pszczoły znikną, wkrótce to samo stanie się z ludźmi”.
źródło: Gmina Władysławów









