Remis z Olimpią zapewnił utrzymanie!

Olimpia Grudziądz była ostatnim zespołem, z którym zmierzył się pierwszy zespół Tura Turek w sezonie 2009/10. Nasi piłkarze pojechali nad Wisłę z zamiarem wywalczenia trzech punktów, które mogłyby zapewnić nam sportowe utrzymanie w II lidze. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, ale wobec porażki Miedzi Legnica z Ruchem Radzionków podopieczni Piotra Zajączkowskiego awansowali na 14. miejsce, dzięki czemu ligowy byt naszego zespołu jest już pewny, niezależnie od decyzji piłkarskiej centrali.
Sytuacja kadrowa zespołu Tura wyglądała przed tym meczem fatalnie. Już wcześniej kontuzje wyeliminowały Michała Pietrzaka i Łukasza Szafrana, drobniejsze urazy nie pozwoliły wystąpić Dariuszowi Imbiorowiczowi i Pawłowi Przybylskiemu (usiedli na ławce rezerwowych), po chwili rozgrzewki narzekający na kontuzję kolana Jacek Paczkowski stwierdził, że nie zdoła wystąpić. To zdecydowanie skomplikowało sytuację trenerowi Zajączkowskiemu, który z innych powodów nie mógł również skorzystać z zawodników z Łodzi. Otóż Kamil Woźniak, Kamil Bartosiewicz, Przemysław Ziółkowski i Robert Kowalczyk uznali, że trudna sytuacja, jaka panuje w klubie, zwalnia ich z obowiązku uczestniczenia w treningach oraz meczach pierwszego zespołu i przestali pojawiać się w Turku. Do tego dodajmy sprawę Marcina Kiczyńskiego, który ostatecznie nie doszedł do porozumienia z zarządem klubu w kwestii swojej umowy.
Mając do dyspozycji jedynie trzech zdrowych defensorów, trener Tura zdecydował się na system włoski – 3-5-2 z trzema obrońcami w linii i głęboko wracającymi skrzydłowymi. Po raz pierwszy od początku meczu wystąpił Paweł Łączny, wpisany do protokołu meczowego w miejsce Paczkowskiego. Wychowanek MKS-u zagrał w ataku obok Maxwella Kalu, a tuż za nimi jako wysunięty pomocnik biegał Robert Hirsz.
Pierwsza połowa spotkania była słabym widowiskiem, do złudzenia przypominającym pierwszy mecz obu zespołów. Wtedy po bardzo bezbarwnym spotkaniu 1:0 zwyciężyli goście. Również w środę to Olimpia jako pierwsza strzeliła gola. Grzegorz Domżalski ograł na lewym skrzydle Bartosza Grabowskiego, podał do Piotra Ruszkula, a ten umieścił piłkę w siatce. Najlepszą sytuację na wyrównanie miał Paweł Łączny, ale stojąc 15 metrów od bramki Daniela Osieckiego uderzył zdecydowanie zbyt lekko.
Do remisu turkowianie doprowadzili dopiero po przerwie, bo bardzo ładnej akcji całego zespołu. W środku pola Ireneusz Chrzanowski podał do Mateusza Kowalczyka, ten zagrał na prawo w kierunku Damiana Sędziaka, który dośrodkował w pole karne. Całą akcję bardzo ładnym strzałem głową wykończył Robert Hirsz, trafiając wprost w okienko bramki Olimpii. Należy podkreślić, że druga połowa stała pod znakiem przewagi naszego zespołu. Nie dość, że turkowianie wyrównali, to jeszcze mogli wygrać, a to za sprawą Szymona Izydorczyka, Damiana Sędziaka i Artura Łazara. Ten ostatni omal nie skopiował trafienia Mateusza Machaja z rundy jesiennej, strzelając minimalnie niecelnie z rzutu wolnego.
Po ostatnim gwizdku turkowianie natychmiast sprawdzili wynik meczu w Radzionkowie, po czym mogli z ulgą odetchnąć. Nawet w wypadku decyzji PZPN-u o tym, że z obu grup spadają po cztery zespoły, Tur znajduje się nad kreską. Wobec trudnych okoliczności udało się zapewnić klubowi utrzymanie w drugiej lidze. Wyrazy uznania należą się zarówno trenerowi Zajączkowskiemu, jak również tym piłkarzom, którzy do ostatnich spotkań walczyli, dawali z siebie wszystko i zostawiali serce na boisku. Przykład zawodników z Łodzi pokazał, że nie wszystkim chciało się do końca walczyć o drugą ligę w Turku. Szacunek dla tych, którzy grali do końca.
Źródło: www.mksturturek.pl

Marcin Derucki dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72









