Wysokie zwycięstwo Tura z Polonią Słubice!

Zespół Tura w tym sezonie jest kompletnie nieprzewidywalny. Podopieczni Tomasza Wichniarka potrafili rozgromić 6:2 Raków Częstochowa, by kilka dni później przegrać 1:4 z Nielbą w Wągrowcu. Dzisiaj natomiast po kolejnym bardzo ciekawym spotkaniu pokonali na własnym boisku 4:1 Polonię Słubice. Podobnie, jak z Rakowem, turkowianie zagrali bardzo widowiskowo, strzelili sporo goli, popełnili kilka błędów w defensywie i – co najważniejsze – zdobyli trzy punkty.
Początek meczu należał do gości ze Słubic. Podopieczni Krzysztofa Sobieszczuka stworzyli sobie kilka ciekawych sytuacji, żadnej jednak nie potrafili wykorzystać. Już w 4. minucie po dograniu Adama Więckowskiego bardzo dobrą okazję zmarnował Tomasz Bejuk, strzelając z pięciu metrów w boczną siatkę. Dwie minuty później po dośrodkowaniu z lewej strony celnie uderzał Paweł Posmyk, ale na posterunku był Dawid Kręt, który odbił piłkę. Bramkarz Tura obronną ręką wyszedł również z pojedynku z Dawidem Jankowskim w 20. minucie spotkania. Chwilę wcześniej bliski zdobycia gola dla Tura był Ailton, który minimalnie przestrzelił z rzutu wolnego. W 21. minucie po strzale Damiana Sędziaka i interwencji bramkarza piłka odbiła się w okolicy linii bramkowej, ale sędzia uznał, że jej nie przekroczyła i nakazał grać dalej.
Worek z bramkami rozwiązał się po 24 minutach gry. Po raz kolejny błysnął jeden z bohaterów meczu z Rakowem, Artur Bednarczyk, który udowadnia, że jego powrót z Górnika Konin to świetny ruch transferowy działaczy Tura. Wychowanek naszego klubu przeprowadził widowiskowy rajd prawą stroną boiska, zagrał do Grzegorza Kmiecika, a ten zdobył swoją trzecią bramkę w barwach MKS-u. Po tym trafieniu zapał gości do kolejnych ataków na bramkę Kręta nieco osłabł, a do głosu wyraźnie doszli gospodarze, którzy jeszcze przed przerwą podwyższyli prowadzenie na 2:0. Z lewej strony dośrodkowywał Kamil Mitka, piłki głową nie sięgnął Kmiecik, ale ta trafiła do Bednarczyka, który pewnie pokonał Tomasza Laskowskiego. Kolejne trafienia dla naszego zespołu były dziełem piłkarzy, występujących w zeszłym sezonie w barwach Polonii. Najpierw swoją wartość byłemu pracodawcy udowodnili dwaj Brazylijczycy: Ailton i Jamaica. Pierwszy dośrodkował z rzutu wolnego, natomiast drugi strzałem głową podwyższył na 3:0. Prowadząc tak wysoko turkowianie pozwolili sobie na spokojne rozrywanie piłki, momentami wręcz bawiąc się z piłkarzami rywala. Efektem takich poczynań była bramka Posmyka w 85. minucie spotkania, która jednak niewiele zmieniła w obrazie gry. Chwilę później na boisku pojawił się Paweł Łączny, którego we własnym polu karnym w 87. minucie sfaulował doświadczony Więckowski. Turkowianie otrzymali rzut karny, do piłki podszedł eks-polonista Michał Steinke, ale jego strzał obronił Laskowski. W doliczonym czasie gry stoper Tura zdołał dopiąć swego i zrehabilitował się za niewykorzystaną „jedenastkę”. Bardzo dobry kontratak naszego zespołu rozpoczął Jamaica, podał do Sędziaka, ten natomiast odegrał do Steinke, który minął bramkarza i ustalił wynik spotkania na 4:1.
Mecz z Polonią nie pokazał niczego nowego. Nasz zespół bardzo dobrze spisuje się w ofensywie, ale dużo gorzej wygląda gra obronna. Podobnie, jak z Rakowem, różnica w klasie zespołów polegała na tym, że Tur zagrał bardzo skutecznie, a przeciwnik nie potrafił wykorzystać swoich okazji. Kilkakrotnie nasz zespół z opresji wyciągał również Kręt. Cieszy, że Tur gra ofensywnie, że piłkarze chcą kolejnymi bramkami sprawiać radość kibicom, ale należy również popracować nad poprawą w defensywie. Bo w spotkaniach z lepszymi zespołami może być ona kluczowa do osiągnięcia sukcesu.
Źródło: www.mksturturek.pl

Marcin Derucki dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72








