JM: Rewelacyjny rok w wykonaniu Tura

Niezwykle udany rok mają za sobą piłkarze turkowskiego zespołu Juniorów Młodszych. W czerwcu podopieczni Janusza Niedźwiedzia przypieczętowali awans do ligi wojewódzkiej, co otworzyło im drogę do pojedynków z najlepszymi zespołami w Wielkopolsce. Jesienią jako beniaminek nasza drużyna – skazywana na pożarcie – pokazała, że nie tylko nie zamierza rozpaczliwie bić się o utrzymanie, ale będzie walczyć z każdym rywalem i mocno namiesza w czołówce tabeli. Wraz ze szkoleniowcem, prowadzącym naszych piłkarzy już od półtora roku pokusiliśmy się o obszerne podsumowanie zakończonego półrocza.
Po szesnastu rozegranych spotkaniach nasz zespół z dorobkiem 28 punktów zajmuje szóstą pozycję w ligowej tabeli. Wynik nader przyzwoity, biorąc pod uwagę fakt, że przed sezonem Tur w najmniejszym stopniu nie był postrzegany jako jeden z faworytów tych rozgrywek. - Takiego wyniku nie spodziewał się nikt z trenerem włącznie. Ja wierzę w umiejętności moich zawodników, ale czegoś takiego się nie spodziewałem. Przez większość rundy zajmowaliśmy czwarte miejsce, dopiero po ostatnim meczu z Lechem I spadliśmy na szóstą pozycję. Gdyby w tej kolejce przeniesionej z wiosny nie przytrafił nam się akurat mecz z Lechem to jestem pewien, że z innym zespołem byśmy wygrali i ta czwarta pozycja zostałaby zachowana. Ale patrząc z drugiej strony mamy lepszą sytuację wyjściową, bo rozegraliśmy już mecz z najtrudniejszym przeciwnikiem. Wiosną zapewne wszystkie drużyny stracą z nimi punkty, bo Lech jest w stanie pokonać każdego rywala. - komentował Niedźwiedź dodając jednocześnie, że to nie pozycja w tabeli jest dla niego głównym powodem do dumy. - Miejsce w tabeli i punkty są jedynie wykładnikiem naszej dobrej gry, z której szczególnie jestem zadowolony. Uważam, że od meczu z Jarotą, a może nawet wcześniej od spotkania z Czarnkowem zaczął się dla nas okres bardzo dobrej postawy na boisku, którą prezentowaliśmy do zakończenia rundy.
Pierwszą wielką niespodziankę nasi młodzi gracze sprawili na początku września, gdy na boisku Kasztelanii w Brudzewie pokonali 1:0 Lecha I Poznań. Po tym niewątpliwie wielkim sukcesem zawodnicy Tura popadli w lekką zadyszkę, której kres przypadł na wspomniane przez Niedźwiedzia mecze z Notecią Czarnków i Jarotą Jarocin. - Nie ma czegoś takiego, że w młodym wieku wygrywając mecz, którego nie masz prawa wygrać, nie przyszła później zadyszka. Po meczu moi zawodnicy nie wiedzieli, co robić z radości, byli w większym szoku niż ja. Bo Lech był faworytem, teoretycznie miał przewagę, ale nasza mądra gra w obronie sprawiła, że nie zdołali strzelić bramki. Ale dla mnie to nie było jeszcze dobre spotkanie. To znaczy gra defensywna wyglądała świetnie, ale w ofensywie zrobiliśmy tylko tyle, na ile wtedy było nas stać, czyli kilka szybkich kontr. Natomiast ostatnie mecze rundy jesiennej to nie tylko dobra gra obronna, ale i coraz lepsza postawa w ataku, drużyna stawała się kompletna. Można powiedzieć, że dopiero po 2,5 – 3 miesiącach pracy z tą grupą zawodników przyszły prawdziwe efekty. Zaczęło się od zwycięstwa 7:1 z Czarnkowem, później Rawicz, Jarocin. W zasadzie od tego czasu – oprócz beznadziejnej połówki w Lesznie – każdy mecz stał na wysokim poziomie, każdy wyglądał coraz lepiej, a apogeum przypadło na spotkanie z Wartą I na koniec rundy.
Najwięcej pochwał ze strony trenera Niedźwiedzia można było usłyszeć na koniec rundy, po meczach z dwoma zespołami Warty oraz pierwszą drużyną Lecha. Paradoksalnie właśnie w tych trzech spotkaniach, kończących zmagania Juniorów Młodszych w 2010 roku, nasi gracze zdobyli zaledwie jeden punkt. Niespełna 29-letni szkoleniowiec wyjaśnia po raz kolejny, że to nie zdobyte punkty, a postawa na boisku jest dla niego najważniejszym wykładnikiem do oceny zespołu. - Z Wartą II (remis 1:1) zagraliśmy dobrze w polu, ale sami sobie strzeliliśmy bramkę. Fakt, że wielu sytuacji sobie nie stworzyliśmy, ale generalnie był to jeden z najlepszych naszych meczów. Tutaj, podobnie jak z Wartą I (porażka 1:2) zabrakło nam wyrachowania, ale na pewno nie umiejętności. Natomiast rewanż z Lechem (przegrany 1:4) wyglądał dużo lepiej niż pierwszy mecz, potrafiliśmy wymienić 6-7 podań na połowie przeciwnika. Trzeba przyznać, że rywal był lepszy i zasłużył na zwycięstwo, ale gdybyśmy my wygrali, to na pewno byłaby to mniejsza sensacja niż w pierwszym spotkaniu.
Jako że zespołów młodzieżowych dotyczą limity wiekowe, konieczne były zmiany w drużynie podczas letniego okresu przygotowawczego. Zespół opuścili gracze urodzeni w 1993 roku, w tym dwaj zawodnicy podstawowego składu: środkowy obrońca Jakub Wręczycki i napastnik Marcin Walkowski. Jak udało się ich zastąpić? Niedźwiedź: - Z tym nie było żadnego problemu. Na bok obrony doszedł Bartek Simińskiz OLO Władysławów, dzięki czemu Patryk Ostrowski mógł zająć miejsce na środku defensywy. Uważam, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ „Ostry” jest stworzony do gry na tej pozycji. Na tą pozycję doszedł jeszcze Kamil Rupnik, który bardzo dobrze zastąpił Wręczyckiego. Parametrami jest podobny do niego, nie ma takich umiejętności czysto piłkarskich, ale jest bardziej waleczny, twardy i nieustępliwy, lepiej gra głową. Dobrze radził sobie w obronie, ale musi jeszcze sporo pracować, by grać coraz lepiej. Natomiast w ataku zmieniliśmy trochę system, bo wcześniej graliśmy dwoma napastnikami, a teraz mamy ich nawet trzech. Po prostu skrzydłowi - Kuba Jasiakiewicz i Adrian Fret w momencie gdy gramy z lepszymi przeciwnikami cofają się, natomiast gdy rywal jest słabszy grają w ataku i wspomagają Darka Walaska. Gramy elastycznym systemem, zależnym od postawy przeciwnika. Muszę przyznać, że zadziwił mnie Fret, bo na początku był rezerwowym, na treningach wyglądał przeciętnie, po czym przez 2 tygodnie na zajęciach zdecydowanie zaczął przewyższać wszystkich. Dałem mu szansę gdy i ją wykorzystał. Doszedł do nas jeszcze Sebastian Antas z OLO, który jest takim podwieszonym napastnikiem, potrafi przytrzymać piłkę z przodu. Tak więc mimo że „Wręczu” robił bardzo dobrą robotę w tyłach, a „Waluś” był przebojowym napastnikiem uważam, że drużyna jest teraz mocniejsza i poszła do przodu.
Do zespołu doszedł też Konrad Winiarski, wychowanek Tura, wracający do naszego klubu z Lidera Włocławek. Dzięki temu Janusz Niedźwiedź miał do dyspozycji dwóch golkiperów, bo w Turku nadal gra broniący w zeszłym sezonie Maciej Pastuszko. - Myślę, że rywalizacja obu wyjdzie na dobre, na dzień dzisiejszy wygrał ją Konrad, ale z Maćka nie zrezygnowałem i na pewno nie zrezygnuję. Dysponuje bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, ale kuleje u niego wyszkolenie typowo bramkarskie. To nie jest jego wina, po prostu przez wiele lat w klubie nikt nie poświęcał mu uwagi. Gdy ja zostałem trenerem, poprosiłem bramkarza seniorów Dawida Kręta by mu pomógł, sam starałem się przekazać jakieś uwagi, ale to za mało. Konrad we Włocławku pracował z trenerem bramkarzy i to teraz przynosi efekty.
Spytany o najlepszych zawodników rundy jesiennej Niedźwiedź wymienia pięć nazwisk: Winiarski, Ostrowski, Antas, Walasek i Damian Wodziński, od tej grupy niewiele odstają Fret, Simiński, Bartosz Sobczak, Albert Gośliński i Jakub Jasiakiewicz. Warto w tym miejscu wspomnieć, że dwaj z wymienionych – Walasek i Ostrowski – zostali włączeni na czas przygotowań do zespołu seniorów MKS Tur Turek. Szczególnie udaną rundę ma za sobą Darek, który w szesnastu spotkaniach zdobył… szesnaście goli. Co myśli trener Niedźwiedź o jego przyszłości w pierwszym zespole? - Uważam, że jeżeli przepracuje okres zimowy z seniorami i wzmocni się fizycznie to spokojnie jako zmiennik może trafić do pierwszego zespołu. Ja teraz chodzę z zawodnikami na siłownię, żeby ich wzmocnić, bo tego moim zdaniem im teraz brakuje. Tą typowo seniorską siłę troszkę zaniedbałem kosztem taktyki i techniki. To jest najważniejsze, jeżeli chodzi o siłę to mają czas, by nad nią popracować. A jeżeli chodzi o Darka to posiada instynkt strzelecki, ale przede wszystkim nie panikuje w sytuacjach podbramkowych, zawsze szuka najlepszego rozwiązania. A poza tym jako człowiek jest bardzo inteligentny, co sprawia, że na boisku jest cwańszy od przeciwnika.
Niedźwiedź nie odpowiada jednoznacznie na pytanie, czy zostaje w Turku mówiąc, że zależy to od sytuacji w klubie. Sam mówi, że na razie jest przede wszystkim piłkarzem i to jest dla niego najważniejsze. - Trenerka mocno się z tym wiąże, pomaga mi być lepszym zawodnikiem. Jako szkoleniowiec analizuję wiele spotkań, dzięki czemu mam większą świadomość, jak zawodnik powinien funkcjonować, jak powinno to wyglądać.
Szkoleniowiec wyraźnie wytycza cel na nadchodzącą rundę, którym nie jest konkretne miejsce w tabeli. - Nawet dziesiąte miejsce będzie mnie satysfakcjonować, jeżeli postęp będzie taki jak dotychczas, albo jeszcze szybszy. Nasz cel zostanie osiągnięty, gdy wkrótce 2-3 zawodników trafi do pierwszego zespołu i będzie odgrywało w nim znaczącą rolę. Nie ważne, czy będzie to w Turku, czy w innym klubie, ważne, by można było o nich powiedzieć, że są dobrze wyszkoleni, że byli prawidłowo prowadzeni. Jeżeli natomiast zajmiemy drugie czy trzecie miejsce, ale ci chłopcy się „rozmyją” i do seniorów nie trafi nikt, to na pewno nie ta pozycja nie będzie nagrodą dla mnie i dla zespołu. Niektórzy już w młodym wieku bardzo patrzą na wyniki, ja uważam, że to nie jest istotne, na którym miejscu będziemy. Bo sytuacja w tabeli jest taka, że mamy realne szanse na trzecią lokatę, będzie o nią trudno, ale jest w naszym zasięgu.
Na koniec dodajmy jeszcze trzy fakty, bardzo pozytywnie świadczące o naszym zespole. Po pierwsze Tur to jeden z trzech zespołów (obok Warty I i Lecha I), który zanotował serię 5 zwycięstw z rzędu, oraz jednym z pięciu, które zaliczyły sześć kolejnych spotkań bez porażki (Warta I miała ich 14, Lech 12, Przemysław Poznań 8 i Jarota 6). Ponadto w każdym z dziewięciu ostatnich spotkań nasi młodzi piłkarze zdobyli bramkę (ta passa trwa nadal).
W miniony piątek treningiem na hali Juniorzy Młodsi zakończyli rok 2010. Na kolejnych zajęciach spotkają się siódmego stycznia. Podczas okresu przygotowawczego zaplanowany został już wyjazd 16. stycznia na turniej halowy do Sieradza (gdzie oprócz Tura zagrają: miejscowa Warta, GKS Bełchatów, Widzew Łódź, zespół ze Zgierza). 22 lub 23 stycznia nasi młodzi piłkarze rozegrają sparing z seniorami Kasztelanii Brudzew, a w połowie marca startuje runda wiosenna Wielkopolskiej Ligi Juniorów Młodszych.
Jeszcze przed ostatnim treningiem zawodnicy Niedźwiedzia spotkali się w Turkowskiej pizzerii „Impresso”, by uroczyście zakończyć rundę jesienną. - Siedzieliśmy tam kilka godzin. Widać, że moi zawodnicy chcą ze sobą przebywać, że lubią swoje towarzystwo. Tworzą prawdziwą, zgraną drużynę, w której panuje atmosfera pracy i dyscyplina. - zakończył szkoleniowiec.
Źródło: www.mksturturek.pl

Marcin Derucki dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72








