Wspomnienia wolontariusza z pobytu w Gdyni z osobami niepełnosprawnymi
Kilka dni po zakończeniu roku szkolnego, tj. 28.06.2011r. grupa wolontariuszy z Turku i okolicznych miejscowości uczestniczyli we wczaso – rekolekcjach dla osób niepelnosprawnych organizowanych przez Caritas.W tym cyklicznym wydarzeniu, oprócz Turkowian wzięli udział także podopieczni grupy Caritas z Włocławka. Jak zwykle pieczę nad wszystkim sprawował ksiadz Paweł Zalewski wspólnie z klerykami Wyższego Seminarium we Włoclawku.
Praca wolontariuszy rozpoczęła się już ok. pół godziny przed wyjazdem z Turku, gdyż trzeba bylo zorganizować zbiórkę, tym, którzy potrzebowali – pomóc w zajęciu miejsc w busie i zapakowaniu ich bagaży. Po przybyciu do Włocławka - główny punkt zbiórki, do którego docierali pozostali uczestnicy wyjazdu do Gdyni, również tutaj wolontariusze pomagali już całej grupie zapakować się i wsiąść tym razem do dwóch autobusów po to, aby ruszyć w drogę nad morze.
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce naszego pobytu ( w IX liceum medyczne w Gdyni) serdecznie przywitała nas dyrekcja szkoły oraz wolontariusze, którzy byli już tam wcześniej, by przygotować klasy i pomieszczenia użytkowane przez nas.
We wczaso – rekolekcjach udział wzięło ponad 100 osób, przy czym stosunek wolontariuszy do osób niepełnosprawnych wynosił 1:1. Wolontariusze to głównie, młodzież ucząca się na różnych szczeblach uczelni. Poczawszy od gimnazjum, skończywszy na szkołach wyższych. Wielu z nich pracuje zawodowo. Niemały stres przechodzili tegoroczni maturzyści, gdyż termin pobytu pokrywał się z wynikami maturalnymi. Tak więc w napięciu i trudzie codziennych obowiązków wyczekiwali informacji od najbliższych. Grupa podopiecznych tak jak w latach poprzednich była bardzo zróznicowana wiekowo, w zajęciach uczestniczyli zarówno nastolatkowie jak i seniorzy.
Praca wolontariuszy polegała na pomocy osobom niepełnosprawnym w codziennych czynnościach. Nieodzowna była chociażby pomoc w prowadzeniu wózków inwalidzkich, pomoc w posilaniu się, w codziennej toalecie itp. W zależności od stopnia choroby podopiecznych proporcjonalnie rozkładały się obowiazki nakładane na wolontariusza. Oczywistym było, iż osoby które przyjeżdżają do Gdynii z grupą Caritas, będą zobligowane do cięższej i bardziej odpowiedzialnej pracy, natomiast osoby, które uczestniczyły w tym wyjeździe po raz pierwszy z racji tego iż musiały się wdrożyć i wszystkiego powoli uczyć, dostawały mniej obowiazków, choć i te dla początkującego nie są wcale łatwe. Wolontariusze oprócz pomocy podopiecznym, którym zostali przydzieleni zobowiązani byli do pracy na rzecz całej wspólnoty. Wszyscy zostali pierwszego dnia podzieleni na 5 grup i codziennie każda grupa miała inne dodatkowe zadania. Jedni odpowiedzialni byli za przygotowanie posiłków, kolejni za sprzątanie, nastepni przygotowywali codziennaą liturgię a jeszcze inni dbali o zorganizowanie pogodnych wieczorków, podczas których nigdy nikt się nie nudził.
Podopieczni spali podobnie jak wolontariusze w klasach lekcyjnych na łóżkach lub materacach polowych, z tą różnicą że wolontariusze spali na karimatach.Wszyscy szczególnie wspominają seans w kinie, wyprawę statkiem po zatoce gdanskiej czy wyścigi samochodzikami. W tym miejscu należy wspomnieć o sile determinacji organizatorów. Wielu ludziom wydaje się, że osoba niepełnosprawna to ktoś kto powinien siedzieć w domu i nie wychylać się, by nikomu niepotrzenbie nie przeszkadzać. Tymczasem podczas tego wyjazdu przy każdej możliwości podkreślane było że osoba nie w pelni sprawna, ŻYJE, CZUJE i ma takie same potrzeby jak my wszyscy. W mojej pamięci na zawsze pozostanie obrazek kleryka, który po kolei wnosił wszystkich sparaliżowanych do morza, by w większości po raz pierwszy mogli go dotknąć i spróbować, że faktycznie jest słone. Po takim wysiłku wielu z wolontariuszy bolały w szczególności plecy, ale zobaczyć uśmiechniętego "rogala" na ich buziach to takie kosmiczne wrażenie, którego nie można opisać zwykłymi slowami. Można jedynie spróbować to porównać – to coś większego niż najwyższa wygrana w lotka, to coś jeszcze bardziej promieniejące niż najjaśniejsza gwiazda. To właśnie te magiczne wartości powodują, że ten kto pojedzie z tą grupą do Gdyni nie ma ochoty już kiedykolwiek rozstawać się z nimi.
Należy pamietać, że wyjazd do Gdynii z CARITASem to nie tylko wczasy ale również rekolekcje. Przyjeżdża tu wielu młodych ludzi, którzy są rozbici wewnętrznie, nie do końca wiedzą czego oczekują od życia. To własnie siła i charyzma osób niepełnosprawnych, ich upór w dążeniu do lepszego jutra powodują, że pogubieni wolontariusze "prostują sie".
Często jest to przyspieszona do prędkości światła terapia szokowa. Przed chwilą robiłeś co chciałeś, czasu było na wszystko wystarczająco, o nic sie nie martwiłeś, aż tu nagle dostajesz swoje obowiązki, musisz troszczyć się o kogoś, o całą grupę i nagle wieczorem okazuje się, że na kompletne głupoty, które robiłeś w ciagu dnia nie ma zwyczjnie czasu.
Dopiero tam wielu z nas uświadamia sobie że nasze problemy to wyolbrzymione do wielkości zmutowanego genetycznie mamuta giganta - błahostki. To właśnie tam młodzież ma niepowtarzalną okazje rozkwitnąć smakując piękna codziennego życia, a w przyszłości rodząc nowe owoce i zarażając pozytywnym myśleniem swoje środowisko.
Młodzież, nie jest z natury zła, trzeba im tylko wskazać drogę oraz możliwości i konsekwencje z jej wyboru.
Źródło: www.mops.turek.pl

Akadiusz Wszędybył dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72









