Szkolno-stołówkowe bolączki Władysławowa

Drogie koszty ogrzewania, potrzeby remontów, perypetie z otwarciem stołówki – te problemy postulowali w czasie XVI Sesji Rady Gminy Władysławów dyrektorzy tamtejszych placówek oświatowych. O tym, że budżet gminy nie jest z gumy przekonywała Skarbnik Gminy Elżbieta Klanowska.
Zdaniem dyr. Lipert w ostatnim czasie gimnazjum było niedofinansowane. Aby to uwidocznić zaprezentowała sporządzone tabele, które miały pokazać wzrosty budżetów poszczególnych szkół w ostatnich trzech latach. W przypadku gimnazjum ten „przyrost” miał wynieść jedynie ok. 2,8%. Zbyt małe jest zdaniem dyrektor dofinansowanie ze strony gminy. Kolejnym aspektem szeregu porównań był wzrost płac nauczycieli, który także miał się kształtować na zbyt niskim poziomie – 4,29% na przestrzeni 3 lat w przypadku Gimnazjum, podczas gdy we władysławowskiej Szkole Podstawowej ma on wynosić ok. 25%.
Pani dyrektor zakomunikowała samorządowcom, że nie chce brać udziału w „pisaniu telenoweli”, a nią jej zdaniem jest los "rodzącej się w bólach" stołówki. Nina Lipert zarzuciła Krzysztofowi Zającowi, że ten min. nie odpowiada na jej pisma. Przytoczone cytaty z wypowiedzi sesyjnych wójta miały świadczyć o jego „chwiejności” w kwestii otwarcia feralnej „jadłodajni”.
Wójt nie pozostawał bierny na stawiane zarzuty. Jego zdaniem dyrektor nie należy obarczać go winami za działania, nad którymi sama powinna czuwać. – Pani mówiła, że na stołówkę jest potrzebne 8 tysięcy złotych. (...) w sumie już w tej chwili Pani dostała 48 i jeszcze nie jest Pani w stanie zrobić nic z tą stołówką. To chyba coś tu nie gra – wójt nie owijał w bawełnę. – To w sumie na tę stołówkę dostanie Pani ponad 60 tysięcy złotych, i ja tego nie rozumiem! Wójt zauważył, że nie można obwiniać go za całe zamieszanie, gdyż to dyrektor Lipert miała wystąpić z pismem, twierdząc iż stołówka jest źle zrealizowana. Ostatecznie okazać się miało, że wszystko zostało wykonane jednak zgodnie z planem. Wójt ostro zripostował również utyskiwania dyrektor Gimnazjum na lokalne media: - Jeżeli Pani żąda od nas, na stronie internetowej, ukazania się jakiegoś ogłoszenia, a nie daje na swojej stronie to to chyba jest absurd.
Swoje 5 minut miał również dyrektor Szkoły Podstawowej, chociażby podczas rozważań dotyczących metraży placówek edukacyjnych i wymaganych ilości sprzątaczek. Kwestią sporną była właśnie posada pracownika w gimnazjum. Dyr. Lipert mówiła o tym, iż jedno miejsce pracy zostało zlikwidowane. Z odpowiedzi wójta wynikało jednak, że oto we Władysławowie - niczym w serialu „Zagubieni” JJ. Abramsa - miała miejsce rzecz niesamowita. – Jak Pani ktoś może zabrać etat, którego nigdy nie było? – dopytywał Krzysztof Zając. Dyr. Lipert kategorycznie stwierdziła, że wiele słów wójta to „oszukaństwo” i „kłamstwo”. Z tej mocnej wypowiedzi częściowo się po pewnym czasie wycofała.
W przypadku szkoły prowadzonej przez dyr. Daniela Kusza wójt zwracał uwagę na to, że „podstawówka” ponosi koszty ogrzewania przygimnazjalnej sali gimnastycznej. Placówka ta jednocześnie boryka się z problemem niedogrzania, na co ma narzekać część rodziców uczęszczających tam dzieci. Problemem są min. nieszczelne okna i przemarzający dach.
Finalnie sprawę starała się unormować Skarbnik Elżbieta Klanowska, która przypomniała zebranym, że budżet to konkretne, realne sumy i nie można ich naciągać wedle uznania.
AW

Akadiusz Wszędybył dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72








