Walczą z wójtem o siłownię

Remontowany w Młodzianowie budynek dawnej szkoły, mający stanowić Centrum Integracji Społecznej stał się prawdziwym zarzewiem konfliktu w gminie Kawęczyn. Grupa miejscowej młodzieży, którą pozbawiono mieszczącej się w tym miejscu siłowni, stara się o jej przywrócenie.
W dniu 21 grudnia kilkudziesięcioosobowa grupa mieszkańców Młodzianowa zgromadziła się, by spotkać się z reporterem redakcji Turek.net.pl. Jak się okazuje, środowe działanie to tylko jeden z etapów walki o możliwość uprawiania sportu. Jak informują sami zainteresowani, w budynku dawnej szkoły - z powodzeniem - funkcjonowała amatorska siłownia, z której korzystali młodzi mieszkańcy wsi, jak i okolicznych miejscowości. Funkcjonowała, ale już jej nie ma. Sprzęt trafił na prywatną posesję, ale nie o takie uprawianie sportu „kątem u kogoś” chodzi młodym ludziom.
Ćwiczący są zbulwersowani, bo w powstanie siłowni włożyli wiele pracy. – Zamontowaliśmy lustra zamówione na wymiar, wstawiliśmy sprzęt za własne pieniądze. Wtedy obiekt był właściwie w surowym stanie. My go remontowaliśmy. Kupiliśmy gips, szpachlowaliśmy i malowaliśmy ściany. Nie zarabiamy dużo, ale po trochu się dokładaliśmy. Włożyliśmy swoje pieniądze i poświęciliśmy czas – mówi jeden z mężczyzn. Siłownię stanowiło jedno pomieszczenie w obrębie całego, aktualnie odnawianego w Młodzianowie budynku. Dziś po sprzęcie do ćwiczeń nie ma śladu. Zamiast tego w tym miejscu tworzone są toalety i kuchnia.
Młodzi mają pretensje do wójta o to, że nie spełnił swych obietnic. – Te pomieszczenia były obiecane, gdy zaczęło się tworzenie CIS {Centrum Integracji Społecznej - przyp. red]. Wójt mówił na zebraniach, że to będzie dla wsi. My zrobiliśmy w tym jednym pomieszczeniu coś właśnie dla młodzieży, a sąsiadująca część miała być np. do organizowania zebrań czy imprez – informuje jeden z mieszkańców. Inny z zainteresowanych mówi wprost, jaką rolę miała zamknięta siłownia: – To miał być taki klub sportowy. Każdy mógł się czymś zająć. Przecież lepiej chyba poćwiczyć, niż np. chlać pod sklepem, jak często się to widzi na wioskach. To było miejsce, gdzie można było się spotkać, porozmawiać i potrenować.
Jak twierdzą ćwiczący, ta forma aktywności musiała być dla władz gminy mało atrakcyjna i nie można było się nią pochwalić. – Pewnie chcieli, żebyśmy jakoś się pokazywali, a tak z naszego ćwiczenia nie ma korzyści dla gminy. A my ćwiczymy tylko dla siebie! Inni wolą grać w piłkę, a my wolimy to – zauważył jeden z chłopaków. – Może jakbyśmy z gminnym bocianem na plecach startowali... – pół żartem dodał ktoś z zebranych.
Użytkownicy usuniętego przybytku nie kryją swojej złości, mówiąc o postawie Jana Nowaka. Ich zdaniem zamknięcie siłowni było podstępem. – Wójt pod pretekstem nas wygonił. Mówił: „wynieście chłopacy sprzęt w całości, bo ja wam zamontuję grzejniki, żeby było ogrzewanie”. Myśleliśmy, że tak trzeba i usunęliśmy sprzęt. Dopiero wtedy nam powiedziano, że w miejscu siłowni będą łazienki, a sprzęt mamy sobie zabrać do domu – wspomina jeden z chłopaków. Dla ćwiczących przemianowanie zabranego pomieszczenia jest niezrozumiałe. – Jeśli będą tu zebrania, to raz na jakiś czas. A my trenowalibyśmy tu codziennie. Mówiliśmy wójtowi, że ten budynek wieś budowała, dano pod niego ziemię. Chyba za to wszytko należy się to jedno pomieszczenie!? – mówi młodzianowian.
Siłownia nie była bynajmniej problemem dla starszych mieszkańców wsi. Ci podczas spotkania deklarowali, iż nie mają nic przeciwko temu, że młodsza część Młodzianowa ćwiczyła w tym miejscu. Jak sami mówią, nigdy ta aktywność nie wiązała się z żadnymi ekscesami czy wypadkiem. Tym bardziej dziwna jest dla nich nagła troska wójta o ćwiczących. – Kiedyś wójt przyjeżdżał i nie miał nic przeciwko. Teraz mówi, że powinniśmy mieć lekarza, trenera osobistego. Twierdzi, że to jest niebezpieczne, że nasz sprzęt nie ma atestów – mówi jeden z ćwiczących. Kolejna osoba wspomina inne przykłady zwiększenia czujności włodarza gminy: – Wójtowi zaczęły przeszkadzać nawet odżywki. Zobaczył pudełka, mówi, że my sterydy bierzemy! Każdy przecież zna skład tego, można sobie przeczytać etykietę, to są odżywki ogólnodostępne!
Młodzinowianie skarżą się, że wójt piętrzy przed nimi problemy, przykładowo nie odpowiadając na wysłaną do Urzędu Gminy petycję, podpisaną przez mieszańców. Jak twierdzą zainteresowani, wójt nie tylko zabrał im ich pomieszczenie, ale nie wykazał woli udzielenia innego. Panowie mieli chociażby poprosić o niewielki budynek, położony tuż obok byłej szkoły, ale i on nie wchodził w grę. Propozycją wójta miało być utworzenie siłowni w oddalonych o kilka kilometrów Tokarach, lecz na to rzecz jasna dotychczasowi jej użytkownicy nie chcą się zgodzić.
Młodzi nie mogą zrozumieć całej sytuacji, wiedząc jak podobne sprawy załatwia się „za miedzą” czyli w gminie Malanów. – W Grąbkowie jest siłownia i ćwiczącym nie robią żadnych problemów. Do tego na siłownię przeznaczane są jeszcze dotacje z funduszu sołeckiego np. na sprzęt. Nikt tam nie stawia takich warunków jak u nas – informowała jedna z osób.
Nie wszystko jednak w przypadku Młodzianowa jest jednak stracone. W minioną środę młodzież udała się również do siedziby Gminy Kawęczyn. W czasie krótkiego spotkania z wójtem ten zadeklarował chęć rozmowy i ustalił spotkanie tuż po Nowym Roku. Świąteczny okres to czas refleksji. Może jego magia podziała również w przypadku sporu o siłownię.Odpowiedź na to pytanie poznamy być może 2 stycznia, bo wtedy ma się odbyć spotkanie wójta z mieszkańcami miejscowości. Może wtedy okaże się, że nerwy były zbędne, wygra lokalna solidarność i zrozumienie wzajemnych planów i potrzeb, a w Młodzianowie znajdzie się miejsce i dla odnowionych wnętrz za unijne pieniądze, jak i przestrzeni przeznaczonej dla twardego, męskiego sportu.
AW

Akadiusz Wszędybył dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72









