wtorek 23 lipca 2019

Sławy, Sławosza, Żelisławy

reklama

Postrajkowe refleksje

Paweł Janicki

Postrajkowe refleksje
 

Po zawieszeniu strajku nauczycieli rodzi się podstawowe pytanie, czyli co on w ogóle przyniósł dobrego. Okazuje się, że wbrew pozorom bardzo dużo. I nie chodzi tu o wymierne wartości, czyli stan konta. Te niemal 3 tygodnie spędzone we własnym gronie umożliwiło nam wreszcie normalną rozmowę i poznanie siebie.

Przez te wszystkie lata pracy mijaliśmy się na korytarzu, ponieważ nie było na nic czasu. Lekcje, dyżury, przygotowywanie się do zajęć lub kserowanie materiałów pod warunkiem, że xero było sprawne lub papier był. Podczas strajku była wreszcie normalna rozmowa oraz wymiana poglądów. Poznaliśmy również rodziców naszych uczniów. Jedni składali nam gratulację z powodu naszej odwagi, kolejni podtrzymywali nas na duchu lub zwyczajnie się nie wypowiadali, inni z kolei wykazywali dużą aktywność w mediach społecznościowych opluwając nas niewybrednym hejtem pełnym jadu i nienawiści. Już tradycyjnie najwięcej do powiedzenia mieli ci, którzy Szkołę znają raczej od strony ulicy, ponieważ kontakt z nią ogranicza się do przyprowadzenia i odprowadzenia dziecka do przedszkola. Oni jednak najwięcej czasu poświęcili na komentarze naszego pensum, sposobie spędzania czasu wolnego, zarobkach a nawet naszym życiu prywatnym. Powrót do pracy z pewnością u wielu z nas spowoduje zmianę nastawienia do wykonywanego zawodu. Pewnie wielu nauczycieli przestanie drukować sprawdziany na domowych drukarkach, na własnym papierze i własnych tuszach. Inni przestaną przygotowywać stroje na szkolne przedstawienia, gdyż to również leży w gestii rodziców. Szkoła z założenia jest do uczenia, a nie opieki nad dzieckiem. Przez niemal 20 lat wmawiano rodzicom to drugie. Na tym miała polegać reforma. Nie wolno było ganić, nie wolno było stawiać złych ocen. Zamiast jedynek pojawiły się diabełki lub pioruny w chmurkach. W ocenie opisowej trzeba było mówić o samych pozytywnych rzeczach. Uczeń nie mógł czegoś nie umieć – to była wina nauczyciela. Czyli mieliśmy chwalić. Parafrazując takie „chwalenie” należałoby napisać: jesteś bardzo dobrze przygotowany na ocenę niedostateczną, lepiej jednak by było, gdyby poświęcił więcej czasu na lekcje niż FB i przygotował się na dwójkę lub trójkę. Myślę, że te czasy należą już do minionych, tym bardziej że przedstawiciele wiodącej partii uświadomili nam, że jednak pracujemy dla idei. Tylko, że ta idea zaczyna się od konkretnej stawki - czyli około 20 tysięcy na miesiąc. Nie musimy organizować wycieczek i „Zielonych Szkół”. Rodzice otrzymują 500plus więc stać ich na to, żeby pokazać dziecku zabytki, muzea, morze i góry. W końcu to 6 tyś. w skali rocznej. Z pewnością wakacyjny wyjazd nie zje całej kwoty. My nie musimy wysłuchiwać komentarzy, że podczas takich wycieczek mamy darmowy wyjazd i wikt i nic nie robimy, tylko pilnujemy dzieci. Ciekaw jestem, czy ci wszyscy hejterzy pracowicie wypisujący swoje zjadliwe komentarze na temat strajkujących nauczycielki ukończyli swoją edukację w szkołach prywatnych, czy też publicznych. Bo jednak ktoś nauczył ich pisać, a jeszcze ktoś inny nauczył obsługi komputera. Nawet wyszły na jaw miesięczne stawki, jakie partyjni trolle pobierają za swoje wpisy (jest to ok. 3 tyś. zł). Rodzice pracowicie przeliczający nasze godziny tablicowe na zegarowe też gdzieś nauczyli się podstaw matematyki. Więc jednak wszyscy jakieś wykształcenie zdobyli. Podobnie jak pan Michał Dworczyk czyli Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ten jednak ukończył Liceum Społeczne, więc może dlatego na nauczycieli ze szkół publicznych patrzy inaczej. Zresztą pan Dworczyk pobierał bardzo gruntowne wykształcenie, gdyż w jego biogramie możemy wyczytać, że w latach 1994–2000 studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, studia ukończył w 2013.

reklama

Nauczyciele jednak nie uczyli się tak długo, więc pewnie do pełnienia swojego misyjnego zawodu są gorzej przygotowani niż niektórzy przedstawiciele Rządu. Zapewne dlatego mamy takie ustawy, jakie mamy. Tu mowa oczywiście o propozycjach nowelizacji Ustawy Maturalnej, która mówi, że o dopuszczeniu do matury może zadecydować sam Dyrektor lub Organ Prowadzący. Czyli o przyszłości dziecka miałby decydować Burmistrz, Wójt a w przyszłości być może Sołtys (tu z całym szacunkiem do sołtysów). Biorąc pod uwagę liczbę nauczycieli - w tym ich życiowych partnerów - partia rządząca straciła ponad 1 mln głosów. Ciekawe, czy było warto. Dla nas z pewnością warto było poznać poziom niektórych przedstawicieli tzw. elit, zwłaszcza tych zajmujących się edukacją. Zdanie „egzaminy się odbędą” oraz fotografia uśmiechającej się szeroko pewnej pani zapewne przejdzie kiedyś do podręczników historii.

Paweł Janick

Podobne artykuły

Nowy system śmieciowy jest najlepszy z możliwych

Nowy system śmieciowy jest najlepszy z możliwych

8 czerw.
Kto jest przeciwnikiem niczemu niewinnych...

Kto jest przeciwnikiem niczemu niewinnych zwierząt?

5 czerw.
Listy do redakcji: Szanowny Panie Pośle...

Listy do redakcji: Szanowny Panie Pośle Ryszardzie...

1 maj.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama