wtorek 13 kwietnia 2021

Artemona, Justyny, Przemysławy

5°C całkowite zachmurzenie Pogoda na kolejne dni »
reklama

Wideo: W drodze do Emaus czyli dobrski Meus - wyjątkowa tradycja w gminie Dobra

Wideo: W drodze do Emaus czyli dobrski Meus - wyjątkowa tradycja w gminie Dobra
 

„Do krzyży w procesji podąża lud bez względu na pogodę, wiek i trud” - to maksyma towarzysząca pątnikom wyruszającym każdego roku w procesji Emaus. W wielkanocny poniedziałek o godzinie 5.30, wyłącznie mężczyźni w wieku od kilku do kilkudziesięciu lat, wyruszają spod kościoła Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Dobrej. Podążają w procesji wokół miasteczka trasą znaczoną ustawionymi przez wieki krzyżami w różnych intencjach. Przy każdym z nich modlą się, a idąc śpiewają pobożne pieśni.

Początki dobrskiej procesji nazywanej przez miejscowych „meusem” giną w mrokach dziejów. Nazwa nawiązuje do drogi do Emaus opisaną przez św. Łukasza. Dobrska procesja pokonuje podobny co uczniowie Jezusa dystans około 12 kilometrów. Krzyże, przy których się zatrzymują pątnicy stawiano by potwierdzić swoje religijne zaangażowanie oraz w podzięce za uratowanie życia, czy otrzymane łaski. Były też znakami granicznymi, które wyznaczały koniec i początek miejscowości. Krzyże miały też strzec mieszkańców od kataklizmów i chorób. Mówi się, że dobrzanie błagali Boga w ten sposób o ratunek przed zarazą i dziękowali za ocalenie przed nią. Wyjście procesji z kościoła obwieszczają dzwony. Nawet kiedy panują trudne warunki atmosferyczne nie brakuje chętnych do pokonania trasy wiodącej polnymi drogami, leśnymi duktami i częściowo asfaltem.

reklama

Na czele procesji niesiony jest krzyż i figura Jezusa Zmartwychwstałego. Dalej kościelne chorągwie i paschał. Pątnicy zatrzymują się przed każdym z osiemnastu krzyży, w tym w miejscu gdzie znajdował się rozebrany przez Niemców w czasie okupacji drewniany kościółek św. Barbary oraz na cmentarzu parafialnym, gdzie znajdował się w XVIII wieku kościół św. Jana Chrzciciela. Wszędzie tam klękają i modlą się słowami pieśni „Zawitaj ukrzyżowany” wydanych w Częstochowie w 1926 roku. Książeczki te od dziesiątek lat przekazywane są kolejnym prowadzącym śpiew podczas procesji. Przez długie lata, do końca lat siedemdziesiątych śpiew prowadzili Jan Sobkowski, Ignacy Pokojewski i Czesław Kleczewski. Od początku lat osiemdziesiątych funkcje te przejęli Piotr Bernard Stencel ze swoim wujem Kazimierzem Stenclem. Po śmierci Kazimierza Stencla zastąpił go Szymon Dudek i do dziś wraz z Piotrem Stenclem, każdego roku prowadzą pielgrzymów z donośnym śpiewem przez wszystkie etapy procesji.

Jednej pieśni nie znajdziemy w żadnym z emausowych śpiewników. Spisywana ręcznie przez kolejne pokolenia „meuśników” dotrwała do dzisiaj i dwukrotnie jest śpiewana podczas procesji. Jest to pieśń „Skoro tylko wstaję z rana”

Uczestnicy procesji mijając pola zrywają źdźbła zbóż i wiją z nich wianki, którymi przyozdabiana jest figura Chrystusa, krzyż i chorągwie. W miejscach modlitwy zakopywany jest wosk, dla lepszego urodzaju. Te ostatnie elementy mogą wskazywać na pozostałości przedchrześcijańskich tradycji, które zostały zaadoptowane przez nową wiarę. Wcześniej mogło to być czymś w rodzaju chodzenia z gaikiem, a zielone wianki symbolem odradzającej się przyrody.

Kiedy pątnicy docierają do strumienia niosącego wody ze źródła znajdującego się w chrapczewskim lesie, obmywają nią twarze dla zdrowia. Kolejny etap to cmentarz choleryczny, gdzie przez wieki grzebano ofiary epidemii.

W 2000 roku, dzięki wsparciu finansowemu i wysiłku parafian powstała tutaj tzw. Grota Emausowa z wizerunkiem Chrystusa zmartwychwstałego na granitowej tablicy. Kilka lat później umieszczono obok figurę Matki Boskiej a na stojącym obok Groty krzyżu umieszczono wizerunek papieża Jana Pawła II z grotą emusową w tle. Meuśnicy wierzą, iż papież towarzyszy duchem uczestnikom procesji.

Podczas postoju w tym miejscu oprócz modlitwy spożywany jest posiłek, bywa on z umiarem zakrapiany. Z nowymi siłami pątnicy ruszają w dalszą drogę. Kiedy procesja dochodzi do drogi krajowej łączącej Turek z Sieradzem, po modlitwie przy dwóch kolejnych krzyżach, ruszają całą szerokością ulicy Kilińskiego, przez starych dobrzan nazywaną jak dawniej Warcką ulicą. Tutaj dołącza się orkiestra dęta Dobra-Żeronice, aby gromkie Alleluja z jej akompaniamentem było jeszcze donioślejsze. Towarzyszy temu huk petard i odpalane race świetlne. Procesja zabezpieczana jest przez policyjne radiowozy. W rynku na pątników oczekują niewiasty, a na Skwerze Jana Pawła II kapłani. Bywają wśród nich biskupi. Po ucałowaniu przez nich Jezusa na niesionym krzyżu, procesja z kapłanami przechodzi na teren kościoła. Okrążając go modlą się przy mijanych krzyżach. Po około trzech godzinach uczestnicy procesji wchodzą do kościoła, aby wziąć udział w Mszy świętej. Po nabożeństwie rozpoczyna się polewanie. Teraz już jednak znacznie skromniejsze niż przed laty, kiedy to żadna panna nie śmiała wrócić do domu sucha. Obecnie śmigus dyngus ogranicza się jedynie do kropienia się wodami kolońskimi i perfumami.

Tekst: Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Dobrskiej
Wideo: Jacek Gajewski i Wojciech Pawłowski

Podobne artykuły

Spokojny wielkanocny weekend w Turku i...

Spokojny wielkanocny weekend w Turku i powiecie....

6 kw.
Skąd wzięła się tradycja Lanego Poniedziałku?

Skąd wzięła się tradycja Lanego Poniedziałku?

5 kw.
Tajemnicza data Wielkanocy

Tajemnicza data Wielkanocy

4 kw.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama