poniedziałek 03 sierpnia 2020

Augustyna, Kamelii, Lidii

reklama

Zarząd nie odwiedził związkowców w katakumbach

Zarząd nie odwiedził związkowców w katakumbach
 

W poniedziałek w turkowskim szpitalu odbyło się spotkanie, które miało zostać spożytkowane na omawianie wizji ratowania szpitala, ale z powodu braku obecności przedstawicieli władz powiatu szybko zmieniło się w okazję do kompleksowego ich skrytykowania. Zażenowania całą sytuacją nie kryli inicjatorzy wydarzenia, liczący na podjęcie dialogu dla dobra placówki i pacjentów. – My nie chcemy bawić się w jakieś tam polityczne rzeczy – mówił Krzysztof Kołata, mając po swej lewicy Ryszarda Bartosika, a po prawicy  Mariana Mirosława Marczewskiego.

Teoretycznie w poniedziałek w SP ZOZ odbyć się miały dwa spotkania dotyczące przyszłości szpitala. Teoria niewiele miała wspólnego z praktyką. Najpierw okazało się, że związkowcy nie zobaczą się o godz. 13:30 z Zarządem Powiatu, z kolei spotkanie z mediami i radnymi nie odbyło się w budynku SP ZOZ, jak pierwotnie zakładano, ale w pomieszczeniach związkowych, zwanych chociażby przez radnego Jasaka „katakumbami”. Z tego powodu Krzysztof Kołata nie miał zamiaru zostawić na dyrektorze suchej nitki: – Pan dyrektor powiedział, że spotkanie na terenie szpitala nie może się odbyć, bo będzie nielegalne. (…) Ja 27 lat przepracowałem w tym szpitalu i były różne zdarzenia, ale jeszcze nie było, żeby dyrektor zabronił spotkania na terenie szpitala z kimkolwiek, tym bardziej nikomu to nie kolidowało, nie przeszkadzało.

reklama

Jak informował Krzysztof Kołata, związkowcy chcieli zobaczyć się ze starostą, Zarządem i dyrektorem, by te osoby przedstawiły załodze plany i pomysły ratowanie kondycji szpitala. Choć tych osób zabrakło na spotkaniu, to stały się one bohaterami wydarzenia. Bohaterami negatywnymi rzecz jasna. Wszakże wiele osób wzburzyła informacja, która pojawiła się podczas Rady Społecznej Szpitala, iż powiat najprawdopodobniej nie będzie mógł poręczyć kredytu szpitalowi.

Pan dyrektor mógł wyjść chociaż do tej załogi i powiedzieć, jak on przewiduje dalej to zarządzanie szpitalem – mówił Krzysztof Kołata przypominając, że pracownicy szpitala walczą o los placówki, zrzekając się chociażby części wynagrodzeń, dodatków. Poniedziałkowe spotkanie pokazało jednak, że szpitalne związki bynajmniej nie stanowią monolitu. – Nasze koleżanki ze związku pielęgniarskiego nie przyszły, ale ja się nie będę wypowiadał dlaczego.

Milczącymi uczestnikami wydarzenia nie mieli zamiaru bynajmniej być przybyli na nie samorządowcy, ot chociażby radny miejski Marczewski. – Spotkaliśmy się w skandalicznych warunkach. Nigdy nie myślałem, że w takim miejscu w ten sposób będę się spotykał ze związkowcami w demokratycznej Polsce. (...) Zdaje się, że doprowadzono do takiej sytuacji, że powiat chyba nie będzie w stanie poręczyć tego kredytu. Obym się mylił. Wypadałoby zapytać pana przewodniczego Rady Powiatu - Zdzisława Cichego. Wybitny finansista ponoć, doktor z zakresu chyba finansów. (…) Myślę, że załoga i związki w wyniku postawy panów starostów muszą w tej chwili przystąpić do negocjacji jak najlepszych warunków przekształceń. (…) Zegar tyka, tu już nie ma odwrotu. Raczej się państwo przygotowujcie do tego, jak uchronić załogę.

reklama

Wkrótce potem pojawiło się pytanie, ile polityki było w niepolitycznym spotkaniu. Radni SLD korzystając z okazji rozdali uczestnikom wydarzenia stanowisko Konwencji Krajowej SLD w sprawie systemu opieki zdrowotnej. – Ja bardzo proszę, byście jednak państwo od tej polityki odchodzili – upominał samorządowców Krzysztof Kołata. – To nie jest polityka – odpowiadał Marian Marczewski.

Cackać się z władzami powiatu nie zamierzali także radni PiS. – 25 czerwca br. powiedziałem tak: „Nie wierzcie im, to są grabarze szpitala w Turku!”. Jesteśmy tu i teraz. Pytam państwa, czy nie warto tych słów wziąć pod uwagę. Sytuacja jest bardzo trudna. Rzeczywiście jest tak, że Zarząd Powiatu ze swej strony nie realizuje programu naprawczego. (…) Dziś jesteśmy w sytuacji, że starosta może tylko chyba wziąć jakąś chwilówkę na swój dowód – mówił Ryszard Bartosik. – Czy 80-tysięczny powiat nie stać na utrzymanie placówki zdrowia? Potwierdzam wielki niepokój, że musimy spotykać się w takich warunkach, jakieś katakumby normalnie. To jest nawet bym powiedział bezczelne ze strony nowego pana dyrektora – nie krył zażenowania Dariusz Jasak.

Zdaniem radnego Jasaka, mówiąc o problemach szpitala nie można uciec od polityki. – Ja myślę, że całe sedno sprawy jest tam, gdzie jest polityka. Problem nie jest w Turku, a leży w Warszawie w Ministerstwie Zdrowia. Ten problem tak naprawdę powinien naprawić pan premier.

AW

Podobne artykuły

Listy do redakcji: Odpowiedź na list Dariusza...

Listy do redakcji: Odpowiedź na list Dariusza Jasaka

22 lt.
Listy do redakcji: I bez Was Prezydent Andrzej...

Listy do redakcji: I bez Was Prezydent Andrzej Duda...

21 lt.
Jasak, Serafiński i Pacześna odwołani,...

Jasak, Serafiński i Pacześna odwołani, Burmistrz z...

24-06-2019

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama