piątek 07 sierpnia 2020

Donaty, Olechny, Kajetana

reklama

Awantura o Zdrojki

Awantura o Zdrojki
 

Jakby tu mieszkali jakieś ludzie bogate i władze, to by tu droga była zrobiona! – mówiła we wtorek jedna z uczestniczek protestu w sprawie stanu ul. Zdrojki Lewe. Grupa turkowian spotkała się również ze starostą, który nieugięcie informował o braku pieniędzy na tego typu inwestycje.

Kilkudziesięciu mieszkańców posesji przy ulicy Zdrojki Lewe zmobilizowało się do działania we wtorkowe przedpołudnie. Była to tylko część osób sposród turkowian, którzy wcześniej podpisali się pod stosowną petycją. Pierwsze skrzypce w czasie spotkania grał Waldemar Trojan, który zauważył, iż tego typu działanie jest konieczne, gdyż starosta nie chce słyszeć o inwestycji drogowej w tym miejscu. Uczestnicy protestu otrzymali także kopie skargi, która wysłana została do wojewody wielkopolskiego.

reklama

Historię drogowo-inwestycyjnych zawirowań wokół Zdrojek Lewych przypomniał Henryk Kacprzak. Radny miejski mówił chociażby o porozumieniu z roku 2006, zawartym pomiędzy burmistrzem Turku a ówczesnym starostą. Według tego dokumentu, Gmina Miejska Turek miała partycypować w kosztach inwestycji. Chodziło o połowę kosztów dokumentacji, całość budowy kanalizacji i oświetlenia. Decyzje te nie przełożyły się jednak na realne działania. Jak zauważył radny Kacprzak, rozmowy w tej palącej kwestii są mało precyzyjne, a część radnych powiatowych nie wykazuje woli rozwiązania problemu.

Tuż po świętach humor staroście - koledze z Porozumienia Samorządowego RiP - popsuł Marek Pańczyk. Przewodniczący Rady Miejskiej także pojawił się na Zdrojkach, mówiąc m.in. o tym, iż całość inwestycji kosztowałaby około 6,5 mln złotych. – Ja ze swej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że w koalicji większościowej, w której jestem na pewno będzie poparcie. Daję 100% gwarancję, jeśli uda nam się przekonać powiat - a robimy wszystko, żeby się udało - miasto na pewno tę inwestycję poprze – deklarował przewodniczący Rady Miejskiej. Marek Pańczyk mówił, iż mieszkańcy Zdrojek Lewych powinni udawać się na spotkania Zarządu Powiatu oraz na sesje Rady Powiatu. Wówczas turkowianie mogliby przekonać się o tym, kto jest oponentem drogowego pomysłu. Jak zauważył polityk RiP-u, na szczeblu powiatowym kilku samorządowców reprezentuje miasto, większość gminy ościenne, a każdy „ciągnie w swoją stronę”.

Swej złości i zniecierpliwienia opieszałością władz nie kryli zebrani na drodze mieszkańcy. Ci mówili m.in. o tym, że przed kliku laty oddali po „kawałku” swych posesji pod budowę drogi, która przecież nie doszła do skutku. Nie pominięto również kwestii braku rowów melioracyjnych i podtopień piwnic. Atmosfera oburzenia przeniosła się w kilkadziesiąt minut później do siedziby starostwa, gdyż tam grupa turkowian spotkała się ze Zbigniewem Bartosikiem. W ferworze prezentowania argumentów niektórzy zwracali się do starosty per „burmistrzu”.

reklama

Włodarz powiatu był wyraźnie zdegustowany tym, jak wyglądała forma rozpowszechniania informacji, dotyczących całej akcji protestacyjnej. Nie spodobało mu się m.in. nazwanie terenu Zdrojek Lewych „ugorem: – Nie ukrywam, że jestem zbulwersowany formą Państwa protestu i tym samym sposobem rozpoczęcia go przez Pana Łukasza Maciejewskiego - Media-Kon [przyp. red. Agencja Public Relation Ł. Maciejewskiego]. Zbigniew Bartosik mógł być „zdegustowany”, gdyż ma on świadomość tego, że wspomniana osoba świadczy usługi doradcze (m.in. jako doradca Burmistrza Turku ds. mediów) oraz w ramach swych obowiązków pełni również funkcję redaktora naczelnego biuletynu Urzędu Miejskiego „Głos Turku”. W tym jednak przypadku - jak poinformował podczas spotkania w gabinecie starosty Waldemar Trojan - Łukasz Maciejewski przyłączył się do akcji po prostu jako kolega.

Zbigniew Bartosik mówił, iż rozumie wzburzenie mieszkańców, lecz w powiatowym budżecie nie ma pieniędzy na tę inwestycję. Zbigniew Bartosik dopytywał ponadto, co przez lata zrobiły poprzednie ekipy zarządzające powiatem. Wrócił temat ok. 16 milionów wziętego kredytu, które to pieniądze nie wsparły bynajmniej Zdrojek Lewych. Starosta zauważył, iż powiat płaci rocznie ponad 2 mln złotych „żywej” gotówki do banku w Malanowie w ramach spłat zobowiązań poprzedników. Ponadto zebrani w gabinecie starosty usłyszeli, że w Turku i okolicach znajduje się ok. 350 km dróg powiatowych, a wiele z nich - jak np. odcinek Wróblina-Tuliszków - wymaga napraw. Zbigniew Bartosik usłyszał, że Zdrojki Lewe wyglądają najgorzej. 

Spotkanie w gabinecie starosty było okazją nie tylko do prezentowania swoich racji, ale i zwykłego wyładowania emocji. Mieszkańcy mówili o „złodziejstwie”, „świństwie” i o tym, że po „pseudo-naprawie” drogi mieszka się w tej części miasta niczym na Saharze. Staroście złożono propozycję obejrzenia zakurzonego obuwia uczestników spotkania. Wtorkowa akcja zakończyła się ustaleniem, iż na najbliższym Zarządzie Powiatu pojawi się delegacja mieszkańców Zdrojek Lewych.

AW

Podobne artykuły

Burmistrz Romuald Antosik wygrywa w I turze z...

Burmistrz Romuald Antosik wygrywa w I turze z...

22-10-2018
Wybory 2018: Kandydaci TS powalczą o głosy i...

Wybory 2018: Kandydaci TS powalczą o głosy i...

13-09-2018
Wideo: Oto kandydaci TS. Starówka, 300...

Wideo: Oto kandydaci TS. Starówka, 300 mieszkań,...

29-08-2018

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama