niedziela 09 sierpnia 2020

Klary, Romana, Rozyny

reklama

Spór o kasę SKR-u. "Radny obiecał księdzu, teraz zamieszanie!" - grzmiał sołtys

Spór o kasę SKR-u.
 

W poniedziałek 8 lutego odbyła się kolejna sesja Rady Gminy Władysławów. Spokojne, wręcz senne obrady, miały mocne zakończenie, kiedy to zaczęto spierać się oto, na co wykorzystać ok. 160 000 zł, pozostałe po likwidacji SKR-u. Okazało się bowiem, że w pewnych miejscowościach zainwestowanie w remizie czy w kościele może i jest oczekiwane, ale nie będzie możliwe. Niektórym nerwy zaczęły puszczać, gdy zaczęto dyskutować, kto ma mieć decydujący głos w sprawie wydania środków. Wiele do powiedzenia miał radny Mirosławj Rosiak, radny i sołtys zarazem Andrzej Maciaszek odpowiedział mu, że radni się wpieprzają, a sołtys Kazimierz Wojdak dodał, że niektórzy niepotrzebnie księdzu naobiecywali inwestycji, a teraz nie mogą się wywiązać i stąd całe zamieszanie.

Skąd problem? Otóż swego czasu w gminie Władysławów dokonano likwidacji Spółdzielni Kółek Rolniczych. Wtedy to zdecydowano, że pozostałe po likwidacji środki pieniężne należy rozdysponować pomiędzy poszczególne miejscowości, realizując działania czasem za kilka tysięcy złotych, czasem za kilkanaście. Pieniądze przekazano do budżetu gminy, by z pomocą urzędników sprawnie i zgodnie z prawem te środki rozdzielać. Tu pojawił się problem, bo oto władze gminy Władysławów nie mogą poprzeć każdej inicjatywy. Więc np. nie ma zgody na to, by inwestować w remizie, która leży na gruncie z nieuregulowanym statusie prawnym. Dofinansować można też np. zabytki. Zabytkowy kościół się „załapie”, ale ten nie będący zabytkiem już nie.

reklama

Dyskusję nad tematem zainicjował radny Stanisław Rosiak z Kun. – Dlaczego dana miejscowość nie może dysponować tym funduszem dla swoich potrzeb? – mówił samorządowiec postulując, że wieś powinna wydać pieniądze na co chce, oczywiście musi się potem rozliczyć. Z opcją „na co chce” w żaden sposób nie mogła się zgodzić skarbnik Klanowska – Przekazano gminie na cele bieżące i majątkowe środki w wysokości 160 000 zł, z przeznaczeniem dla poszczególnych wsi. W związku z tym może to być realizowane przy udziale sołectw zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym na zadania własne gminy. Nie na zadania inne. Tak jak państwo dysponujecie funduszem sołecki, tak samo tutaj można tymi środkami zadysponować.

Takie podejście do sprawy nie do końca podoba się wszystkim samorządowcom. Niektóre osoby mówiły, że władze powinny uszanować wolę mieszkańców i pozwolić wydać pieniądze na cele, które może nie do końca wiążą się z majątkiem gminy. – Pani skarbnik! No musicie jakoś pomóc tym ludziom, no bo gdzie te pieniądze? Taki Milinów ma 10 000 zł, tam było jedne z najprężniejszych kółek, a  teraz gdzie te pieniądze tam przeznaczą? Chodnika tam nie zrobią. No chyba, że jakieś lampy. No muszą dać na remizę czy na coś, by sobie za to upiększyli. W imię Boga proszę, żeby to jakoś było inaczej rozwiązane – mówił sołtys Kacprzak z Russocic.

Radni i sołtysi mieli do powiedzenia wiele, ale milczeć nie zamierzała też skarbnik Klanowska. – Proszę państwa. To SKR wystąpił do nas z prośbą, byśmy te pieniądze przejęli. To nie gmina o nie zabiegała. To jest dla nas dodatkowy kłopot. My te pieniądze musimy rozliczyć, podzielić na wioski, sprawdzić czy wszystko jest dobrze, czy się rachunki zgadzają. Jest to wręcz dodatkowy problem i obciążenie dla budżetu. To państwo nas o to prosiliście, nie my was – mówiła skarbnik Elżbieta Klanowska wyjaśniając, że gmina w tej sytuacji będzie pomagać, ale wszystko musi być wydatkowane zgodnie z odpowiednimi zasadami. – Jeśli państwo chcecie na siłę na prywatnych gruntach robić jakieś rzeczy, to niestety nie jest to możliwe. Jeśli chcecie mieć lampy, zorganizować imprezę okolicznościową, stworzyć kawałek chodnika, wydać pieniądze na szkołę, to jest to jak najbardziej możliwie. Jest tyle potrzeb, więc nie mówcie, że w miejscowości nie znajdzie się nic, co jest do zrobienia z tych pieniędzy.

reklama

Z takim spojrzeniem na problem nie mógł zgodzić się sołtys Kacprzak z Russocic. Samorządowiec przyznał, że może i w kilku wsiach nie dopilnowano spraw własności gruntów pod tą czy inną remizą, ale nie znaczy to, że taka remiza czy świetlica jest czyjąś prywatną własnością. Odbywają się w niej zebrania, imprezy, spotykają się tam mieszkańcy, więc jeśli użytkuje taki budynek lokalna społeczność, to gmina nie powinna być przeciwna wydaniu pieniędzy właśnie tam, choć może w kwestiach formalnych nie wszystko w papierach jest dopięte na ostatni guzik.

Swoimi spostrzeżeniami z zebranymi podzielił się Marian Bońka. – Oczywiście gdzie są pieniądze, tam pojawia się kość niezgody. (…) U nas funkcjonuje Stowarzyszenie „Tarnowski Młyn z Tradycją ku Przyszłości”. Postanowiliśmy ulokować tablicę pamiątkową, historyczną, w porozumieniu z wicewójtem Szewczyńskim i mieszkańcami, by taka tablica historyczna zaistniała na placu, będącym we władaniu Stowarzyszenia. Już mam odpowiedź, że niestety na te cele nie będą przeznaczone pieniążki. Apeluję, by wpłynąć na dysponentów ostatecznie, bo pieniążki te należą się dla wszystkich mieszkańców, więc również można wydać je na taką tablice. To byłyby niewielkie koszty. Na dodatek studentka III roku kartografii za darmo zrobi nam mapę historyczna, na której będą umieszczone zabytki, młyny, figury, kapliczki, cmentarzysko. Jest zrozumienie mieszkańców, że mijają pokolenia, a takie rzeczy warto wiedzieć, o naszej historii.

Dłużej spokojnie dyskusji nie mógł przyglądać się sołtys Wojdak z Kun. Samorządowiec apelował, by radni zaczęli słuchać tego, co się do nich mówi na sesji, to może dzięki temu wiedzieliby, jak np. można pieniądze dzielić i wydawać, a jak nie można: – Nie jestem przeciwny, żeby pieniążki szły na kościół, ale zostałem teraz owcą ofiarną. Jeden z radnych naobiecywał księdzu, zrobił zamieszanie. Niech słucha, niech nie myśli o niebieskich migdałach! No ludzie.

Pojawiła się niepewność, kto ma mieć decydujące słowo – może radny, może sołtys, Rada Sołecka, czy też może byli członkowie kółek rolniczych?  – Przecież było mówione i to jest próżna nasza dyskusja. Budżetem tym decyduje sołtys! Było tak mówione? Było tak mówione! To dlaczego radni się wpieprzają do tego funduszu?! – pomstował Andrzej Maciaszek, sołtys i radny w jednej osobie. 

Zdaniem wójta Zająca w tym sporze paradoksalnie każdy ma trochę racji. By pieniądze zostały wydane, musi być decyzja Rady Gminy. Także mieszkańcy wioski muszą wiedzieć, na co chcą przeznaczyć pieniądze.  Musi się więc w ten proces zaangażować sołtys, zwołać zebranie. – To musi być wspólna współpraca – mówił wójt dodając, że w Wyszynie i Beznazwie pieniądze pozostałe z likwidacji SKR-u już wykorzystano i obyło się bez sporów i konfliktów. Wójt prosił też, by samorządowcy i mieszkańcy wybierali taki sposoby wydania pieniędzy, by potem problemów nie miała pani skarbnik czy urzędnicy. – Musimy znaleźć zadania, które zadowolą wszystkich. Jest taki problem, więc spróbujmy go sobie rozwiązać.

AW

Podobne artykuły

Przykona: Jak rolnikom oszacowano straty? Bryl...

Przykona: Jak rolnikom oszacowano straty? Bryl ma...

30-10-2018
Szkolili rolników w Potworowie i uczniów w...

Szkolili rolników w Potworowie i uczniów w Kaczkach...

18-10-2018
Grzymiszew: Dożynki w 100-lecie OSP

Grzymiszew: Dożynki w 100-lecie OSP

26-08-2018

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama