sobota 18 września 2021

Ireny, Irminy, Stanisława

14°C zachmurzenie duże Pogoda 7 dni »
reklama

Rolnicy ganią myśliwych, a łowczy posłów i ekologów. Ile lisów i dzików trzeba odstrzelić?

Rolnicy ganią myśliwych, a łowczy posłów i ekologów. Ile lisów i dzików trzeba odstrzelić?
 

W poniedziałek 15 maja w Zespole Szkół Rolniczych w Kaczkach Średnich odbyło się Forum Rolniczo-Łowieckie. Jego uczestnicy dyskutowali m.in. o stanie gospodarki łowieckiej, liczebności zwierzyny i szacowaniu szkód. Myśliwi wyjaśniali rolnikom, że nie działają ''na gwizdnięcie'' i nie mogą strzelać do wszystkiego, rolnicy natomiast prosili, by łowczy zaczęli sprawnie realizować plan odstrzału, nie jeździli terenówkami po cudzych łąkach, a także o to, by na ocenę szkód powstałych na polach nie przyjeżdżali ledwo chodzący emeryci. Pojawiły się też postulaty, by sprawą relacji rolników z myśliwymi zajęli się posłowie, a nie skupiali się wiecznie na IPN-ie czy mieszaniu w finansowaniu OSP. – Dajcie chłopom flinty! – nawoływał jeden z rolników. – Wyłapta, wytrujta, żeby nic po polu nie chodziło. Są i takie opinie – mówił myśliwy, przytaczając kontrowersyjne propozycje rozwścieczonych rolników.

W poniedziałkowy ranek w auli ZSR CKP pojawili się rolnicy, myśliwi, leśnicy, którzy skorzystali z zaproszenia prezesa Wielkopolskiej Izby Rolniczej Piotra Walkowskiego, starosty tureckiego Mariusza Seńko, przewodniczącego Rady Powiatowej WIR Turku Marka Pańczyka, przewodniczącego Zarządu Okręgowego PZŁ w Koninie Bernarda Rux, a także dyrektora ZSR CKP w Kaczkach Średnich Krzysztofa Świerka.

reklama

Kwestią, którą dzisiaj poruszymy, jest między innymi szacowanie strat i wypłacanie szkód łowieckich. Cały czas czekamy na ustawę nowe prawo łowieckie, która miała obowiązywać już od pierwszego stycznia. Do tej chwili nikt nie zna jasnych reguł i jak miałoby to wyglądać – mówił witając gości forum przewodniczący Marek Pańczyk. – Szacujemy, że w niedzielę, podczas Majówki Powiatu Tureckiego, Kaczki Średnie odwiedziło około 8 000 – 9 000 osób. Dziś natomiast w lekkim wyciszeniu możemy skupić się na szczegółach współpracy między nadleśnictwem, myśliwymi, rolnikami. Jako dyrektor jestem dumny, że coraz więcej tego typu spotkań odbywa się w ZSR CKP – stwierdził dyrektor Krzysztof Świerk, zachęcając zarazem do dyskusji.

Z rolnikami spotkał się m.in. Marek Tyrański, myśliwy z 27-letnim stażem, reprezentujący koniński oddział Polskiego Związku Łowieckiego. Marek Tyrański wyjaśniał, że w Polsce mamy ok. 120 000 myśliwych, a kraj podzielony jest na 49 okręgów łowieckich. Okręg koniński obejmuje swym zasięgiem ziemie dawnego województwa konińskiego. Na tym terenie zrzeszonych jest ok. 1 400 myśliwych. Dzierżawione są tutaj 76 obwody łowieckie, o łącznej powierzchni 400 000 hektarów.

Marek Tyrański mówił o tym, że szacowanie szkód łowieckich to trudne zadanie, często dochodzi do konfliktów z rolnikami. Właśnie dlatego myśliwi z pewnym optymizmem przyjęli pomysł władz kraju, zakładający, iż powstanie tzw. fundusz odszkodowawczy, a szkody szacować będą przede wszystkim przedstawiciele wojewody. Niestety, szkód łowieckich nie da się uniknąć, ale na szczęście nikt nikogo z widłami nie goni, a spotkania na sali sądowej są w naszym okręgu rzadkością.

reklama

Jak zauważył Marek Tyrański, pomysł funduszu odszkodowawczego był niezły, ale politykom to nie wyszło. – Jest z nami ktoś z Sejmu? U nas tworzy się prawo na kolanie, szybko. Tak utworzono właśnie zmiany w ustawie, tworząc fundusz odszkodowawczy. Ludzie nieprzygotowani, ok. 300 osób miałoby szacować w kraju szkody łowieckie. Nie wyobrażam sobie, żeby w takim przypadku w ciągu 7 dni dął radę przyjechać rzeczoznawca do jednej gminy czy do drugiej. Szkody łowieckie są zgłaszane praktycznie codziennie. (…) Nie wyobrażam sobie, by zamiast kilku tysięcy ludzi, pracujących społecznie, szacowania tych szkód dokonało 300 osób, urzędników czy zatrudnionych na umowę-zlecenie. Jako myśliwi modlimy się jednak, by to nastąpiło jak najszybciej. Oczywiście nadal będziemy pomagali w ochronie upraw przed zwierzyną, ale spadnie z nas przykry obowiązek wysłuchiwania różnych uwag.

Przedstawiciel Polskiego Związku Łowieckiego wyjaśniał rolnikom, że myśliwi nie mogą samowolnie wpływać na ilość zwierzyny. Nie mogą chwytać za broń tylko dlatego, że ktoś zadzwoni, że na jego polu jest dzik i trzeba go zastrzelić. – Są wieloletnie plany hodowlane, tworzone raz na 10 lat. Są też roczne plany łowieckie.

Podczas sesji rad gmin niejeden raz mówiło się o potrzebie odstrzału lisów, np. na terenie gminy Turek. Niektórzy mieszkańcy oczekiwali nawet błyskawicznych interwencji i decyzji starosty, najwyraźniej zapominając, że plany łowieckie co roku opiniują przecież np. ich wójtowie. – Lisy są na liście zwierząt łownych i nie jest wymagany żaden odstrzał interwencyjny, redukcyjny. (…) Plany opiniuje wójt, burmistrz. Te opinie samorządów miejscowych są zawarte. Tu nie może chodzić o to, że sołtysowi lis kurę ukradł i wtedy musimy np. 10 lisów odstrzelić. Jeśli jednak jest faktycznie jakaś plaga lisów, to może to być zawarte w tychże planach łowieckich dla obwodów. Podczas opiniowania tych planów miejscowy przedstawiciel władzy może zawrzeć swoje uwagi. Następnie te plany trafiają do Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego i my je akceptujemy. Następnie plany są zatwierdzane przez nadleśnictwa. Taki roczny plan łowiecki, sporządzany na okres od 1 kwietnia do 31 marca, jest wykładnią dla myśliwych w terenie – tłumaczył Marek Tyrański.

Zdaniem reprezentanta PZŁ, nie można mówić o tym, że mamy zbyt wiele dzików. – Ubiegłoroczna inwentaryzacja, przeprowadzona na polecenie ministra środowiska w całym kraju wykazała, że spełniamy normę. Jest statystycznie 0,5 dzika na kilometr kwadratowy, 5 sztuk na tysiąc hektarów obwodu łowieckiego. Nie ma przerostu populacji dzika w naszym okręgu konińskim, w tutejszych powiatach. Owszem, państwo zauważacie dziki, gdy powstaje jakaś szkoda. Wtedy larum jest podnoszone.

Odmienne zdanie miała grupa uczestniczących w Forum rolników. Mówili oni o tym, że widuje się grupy dzików i nie jest to wspomniana skala 0,5 sztuki na kilometr. – U nas tej zwierzyny nie ubywa! Jej przybywa. Na terenie działania Koła Łowieckiego „Sokół” w Tuliszkowie przybywa dziczyzny. Przybywa na taką skalę, że podchodzą na 2 metry do budynków. Te zwierzęta niszczą nasze zapasy! – żalił się rolnik z terenu gminy Władysławów. Pojawiły się też zarzuty, dotyczące tego, że myśliwi lekceważą sobie rolników, radząc im np. kopnąć dzika w cztery litery, czy też sugerując wykopanie dołu, by dany właściciel gospodarstwa sam sobie dzika złapał.

Jeden z myśliwych wyjaśnił, dlaczego rolnikom wydaje się, że dzików jest u nas sporo: – Ekspansja dzika w okresie siewu kukurydzy jest nieobliczalna. Podczas szacowania pogłowia dzika na naszym terenie ta ilość mieści się w normach. Trzeba jednak mieć na uwadze to, że w okresie wysiewu kukurydzy dziki potrafią pokonać 20-30 kilometrów, zrobić tutaj szkodę i wrócić w swoje miejsce zalegania.

Przysłuchujący się rolnikom Marek Tyrański miał dla nich prostą radę. Zdaniem myśliwego ci mieszkańcy wsi, którzy tak bardzo chcą masowej eksterminacji zwierząt i pokaźnego odstrzału, powinni sprawdzić, jak miło rozmawia się z ekologami. – My myśliwi spotykamy się z ekologami. Chciałbym, abyście i wy się z nimi spotkali. Porozmawiajcie z ekologami o zabijaniu, o redukcji zwierzyny.

Marek Tyrański przypominał uczestnikom Forum Rolniczo-Łowieckiego, że nie ma nic szczególnie dziwnego w tym, że zwierzyna pojawia się w tej czy inne miejscowości blisko zabudowań. Warto pamiętać o tym, że to człowiek buduje nowe domy i osiedla na terenach, które były naturalnym miejscem zamieszkania sarny czy dzika. Myśliwy wspominał, że ludzie dziwią się pojawianiu lisa, a zarazem nie pomyślą, że jest tak dlatego, gdyż zapewniamy mu łatwy dostęp do karmy.

Myśliwy prosił rolników o kreatywność i dołożenie starań do tego, by zabezpieczać się przed wizytami zwierząt. Wszakże kopiec kiszonki z kukurydzy, znajdujący się nieopodal domostwa, można ogrodzić, zamiast później załamywać ręce nad tym, że zakradł się do niego dzik. – Rolnik zgodnie z artykułem 46. prawa łowieckiego jest zobowiązany do współdziałania z dzierżawcą w zakresie ochrony swoich upraw. Nie ma tak, że to na każde gwizdnięcie myśliwi przyjeżdżają i mają pilnować pola.

Wspomniany już młody rolnik z gminy Władysławów dociekał, dlaczego myśliwi nie mogą odstrzelić np. lochy dzika, która akurat ma młode. – Chciałbym, żeby pan był przy takim zdarzeniu, gdy jest locha patroszona. Która ma w grzęzach mleko, małe pasiaki przy niej są i jeszcze ją ciągną. Jest to widok właśnie. Taki, jakiego myśliwy by sobie nie życzył. Pan by też, jeśli pan hoduje świnie, maciory nie zastrzelił – wyjaśnił ostro myśliwy. – Niech mi pan tu nie wjeżdża na sumienie! – kontrował rolnik.

Niektóre osoby miały bardzo proste rady dla myśliwych. – Ja jestem z Albertowa. Ja granicy pilnowałem za Gierka. Za Gierka pilnowałem granicy! Dziki przechodziły na drugą stronę, na niemiecką. Z powrotem jak szły, jak się położyli myśliwi, to wszystkie wytłukli. No a ja dzisiaj muszę kukurydzy pilnować. Kopce kiszonki poogradzałem pastuchem elektrycznym. Duńskim! Duńskiego założyłem, bo te zwykłe pastuchy jak były, jak nie było w suche lato dobrego uziemienia, to sarna czy dzik wziął na ryj i sobie poszedł z tym. (…) Mam cztery wilczury, to jak to mówią, wargi im pozrywały. Ja mam brata we Francji i wiem, co się robi, jak tam mają dziki. Dajcie chłopom flinty! – mówił rolnik tłumacząc, że jedyną szansą na ratowanie upraw, bywa czasem pilnowanie w polonezie pola od 21:00 do 5:00.

Marek Pańczyk miał dla rolników kilka rad. Po pierwsze prosił, by jednak próbować dogadywać się z myśliwymi i nie szukać rozstrzygnięcia w sądzie, ponieważ jest to marnowanie czasu i wydawanie pieniędzy. Lepiej znaleźć porozumienie szybciej. Ponadto przewodniczący Marek Pańczyk namawiał do kontaktowania się z Wielkopolską Izbą Rolniczą w sytuacjach, gdy istnieje zjawisko lekceważących zachowań myśliwych z danego koła, złego wywiązywania się z obowiązków. – Proszę zastrzeżenia zgłaszać do delegatów WIR z danej gminy. My się takimi sprawami zajmiemy, wydamy opinię negatywną i będzie po kole. Jeśli są miejsca, gdzie z roku na rok jest coraz gorzej, to mówcie o tym delegatom. My wtedy wydamy opinię negatywną i tego koła nie będzie.

AW

Podobne artykuły

Kaczki Średnie: Majówka z Powiatem Tureckim....

Kaczki Średnie: Majówka z Powiatem Tureckim. Kup...

08-05-2017
Gm. Turek: Zabić lisy, ratować ptaki. Kaczmarek...

Gm. Turek: Zabić lisy, ratować ptaki. Kaczmarek chce...

23-02-2017
Brudzew: Zabiegać o odstrzał dzików? Radny...

Brudzew: Zabiegać o odstrzał dzików? Radny namawia,...

07-11-2016

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama