czwartek 06 sierpnia 2020

Jakuba, Sławy, Wincentego

reklama

Gm. Turek: Zaoszczędzą na szkolnictwie?

Gm. Turek: Zaoszczędzą na szkolnictwie?
 

We wtorkowe popołudnie sala obrad UG przy ul. Ogrodowej wypełniła się nauczycielami i dyrektorami, którzy chcieli dowiedzieć się od lokalnych samorządowców, jak faktycznie wyglądają plany „uzdrowienia” gminnej edukacji. – W mojej głowie ani radnych nie ma pomysłu zlikwidowania którejkolwiek ze szkół – przekonywał uczestników spotkania wójt Mikołajczyk, choć ci nie wyglądali jednak na szczególnie uspokojonych.

Nadzieja na uzyskanie konkretnych deklaracji była spora. Świadczyć mogły o tym chociażby słowa (nowego) przewodniczącego Rady Gminy. Edward Kończak stwierdził, że nie ma sensu spotykać się w celu „słodzenia” sobie i trzeba pokazać wszystkie strony zagadnienia. Zdaniem władz gminy, problemem są zwiększające się nakłady na edukację, a właściwie różnica pomiędzy otrzymywaną subwencją oświatową, a pokaźnymi całkowitymi wydatkami na oświatę. Wójt zauważył, że w 2012 roku gmina musiała dołożyć z budżetu ok. 4 mln złotych, a jeśli doliczymy się do tego koszty poczynionych inwestycji, to otrzymamy ponad 7 mln zł. Nieco później Karol Mikołajczyk przedstawił - przygotowaną przez WOKiSS w Poznaniu - prezentację, obrazującą stan oświaty w gminie Turek. Na pewno optymizmem nie mogły napawać liczby obrazujące ilość uczniów w niektórych placówkach w roku szkolnym 2011/2012 (SP w Cisewie - 52, SP w Kaczkach Średnich - 53, SP w Żukach - 58 itd.), ani fakt „ucieczki” dzieci i młodzież do szkół w samorządach ościennych. Wszystko to sprawia, że w 2011 roku koszt kształcenia jednego ucznia w SP przy ZS-P w Słodkowie wyniósł jedynie ok. 8,3 tys zł, podczas gdy w mniejszych szkołach na jedno dziecko trzeba było wydatkować ponad 12 czy 13 tysięcy złotych. Spory argument „do ręki” otrzymali jednak także przeciwnicy przekształcania szkół. Okazało się bowiem, że w bieżącym roku szkolnym w podstawówkach „obważankowej” gminy kształci się wprawdzie 474 dzieci, ale wedle odpowiednich prognoz w roku szkolnym 2017/2018 liczba uczniów wyraźnie wzrośnie aż do 625.

reklama

W dalszej części spotkania doszło do dyskusji samorządowców z pracownikami oświatowymi. Tym drugim pewną bierność zarzucił m.in. Marek Drzewiecki. Radny wspomniał pewne spotkanie Komisji Rewizyjnej z udziałem dyrektorów. Zdaniem samorządowca, wtedy z ich strony nie padły żadne propozycje. Zresztą we wtorek na linii „belfrzy”-radni momentami iskrzyło w dość widoczny sposób. – Państwo wiedzą na czym polega praca nauczyciela? To są tysiące rzeczy. To nie jest jak wejść do obory – rzuciła jedna z uczestniczek dyskusji. – Żeby dziś wejść do obory, to szanowna pani trzeba być szalenie przygotowanym – kontrował Edward Kończak.

Wizja „majstrowania” przy gminnej oświacie zdecydowanie nie spodobała się np. Krzysztofowi Świerkowi. Przypomniał on samorządowcom, że może i subwencja nie jest wystarczająca, ale przecież nigdzie nie ma zapisu mówiącego, że ma ona w całości finansować potrzeby szkół w danej gminie i samorządy muszą się z tym liczyć. Tym samym wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność w Turku nawiązał do stanowiska wiceministra edukacji Macieja Jakubowskiego, które można znaleźć buszując w internecie (np. TUTAJ). – Panowie radni. Oświaty nie możemy postrzegać tylko przez pryzmat kosztów. To jest tzw. kapitał ludzki, który być może pozostanie w tej gminie. Tak naprawdę przy rozmowie o tym całym rozgardiaszu finansowym nie padło tutaj, że najważniejszy jest uczeń. W dalszej kolejności ważny jest nauczyciel, bo właśnie jakość kształcenia wpływa na młodego człowieka. Jeśli wyobrażacie sobie, że przejęcie szkół przez stowarzyszenia nie niesie konsekwencji związanych chociażby z jakością edukacyjną, no to chyba pora się nad tym zastanowić. (…) Mówicie panowie, że np. gimnazjaliści uciekają do ościennych gmin. Ten problem moim zdaniem się pogłębi, jeśli jakość edukacji w szkołach gminy Turek spadnie – mówił i upominał Krzysztof Świerk. Nauczyciele wspomniane kroki uznali za dość radykalne i pytali, czy aby nie można poszukać oszczędności w pomniejszych działaniach (zmiana systemu ogrzewania budynków na tańszy itp.). „Belfrzy” spytali też radnych i wójta wprost, czy aby władze gminy spróbowały znaleźć źródła oszczędności w innych miejscach, nie tylko w szkołach.

Niektóre osoby zaniepokoiło to, że ewentualna „reforma” - dotykając mniejsze szkoły wiejskie - może odbić się nie tylko na uczniach i nauczycielach, ale nieść z sobą jeszcze dotkliwsze konsekwencje. Szkoły takie są przecież jednocześnie lokalnymi ośrodkami kultury, dającymi możliwość integrowania się społeczności w małych miejscowościach. Tak więc oto jedna z uczestniczek spotkania zapytała radnych, jak z przekształceniami i trafieniem w ręce stowarzyszenia ma teoretycznie poradzić sobie podstawówka w Chlebowie, którą władze gminne zaniedbywały przez kilkadziesiąt lat, nie zapewniwszy dzieciom sali sportowej. – W tym momencie my już na starcie jesteśmy spaleni, bo kto będzie chodził do takiej szkoły, która nie ma sali. Jeśli gmina tego nie wybudowała, to jeśli przejęłoby to stowarzyszenie złożone z nauczycieli i rodziców, to przepraszam, my to sobie mamy wybudować? – dociekała nauczycielka.

reklama

Dyrektorzy i nauczyciele zostali we wtorkowe popołudnie zapewnieni, że nie powinni sie obawiać widma nagłych i gwałtownych zmian. – Nie ma dzisiaj żadnych decyzji poza taką, że nie chcemy zamykać szkół. Jeżeli więc nawet w propozycjach pojawia się pomysł przekazania ich stowarzyszeniom, to dzieje się tak po to, żeby tych szkół nie zamykać – mówił Karol Mikołajczyk. Wójt zaznaczył, że na pewno nie dojdzie do przekazania szkoły żadnemu stowarzyszeniu, co do którego nie będzie pewności, że zagwarantuje ono wysoką jakość pracy danej placówki. Co ważne - w przypadku przejęcia szkoły przez stowarzyszenie zatrudnione w niej osoby nie byłyby już objęte prawami Karty Nauczyciela. – Mam nadzieję, że z czasem, jak rozmowy będą się toczyć, to emocje będą stygły na rzecz wypracowania rozwiązań. To nie jest zamach na państwa etaty, to tak na prawdę próba zabezpieczania etatów. Jeśli spirala wydatków będzie się nakręcała, to za kilka lat nie będzie już pytań, spotkań – mówił Edward Kończak. Marek Drzewiecki przypominał, że jeśli pojawi się jakakolwiek intencja we wspomnianej sprawie, to wciąż będzie się to wiązało z prowadzeniem rozmów i nie należy mylić tego działania z podjęciem uchwał itp. 

Uczestnicy spotkania zgodnie doszli do wniosku, że potrzebne będą dalsze konsultacje i dyskusje. Napawa to optymizmem, gdyż próby leczenia oświaty to operacje, w wyniku których mogą pojawić się niemałe komplikacje. Przykładem tego - skrajnym, ale jednak przykładem - może być sytuacja do której doszło w gminie Leśniowice w woj. lubelskim. Wszystkie tamtejsze szkoły zostały przekazane Leśniowskiemu Stowarzyszeniu Samorządowo-Oświatowemu, ale krok ten negatywnie zaopiniował kurator oświaty. Konflikt na linii władze gminy-kuratorium spowodował, że Związek Nauczycielstwa Polskiego skierował sprawę do prokuratury. Pozostaje mieć nadzieję, że o tego typu perturbacjach nikt w gminie Turek nie usłyszy.

AW

Podobne artykuły

Dzień Edukacji Narodowej i Ślubowanie klas 1 w...

Dzień Edukacji Narodowej i Ślubowanie klas 1 w ZS-P...

18-10-2018
Jasełka i spotkanie opłatkowe w ZS-P w Dobrej

Jasełka i spotkanie opłatkowe w ZS-P w Dobrej

27-12-2017
Dzień Edukacji Narodowej i Ślubowanie klas 1 SP...

Dzień Edukacji Narodowej i Ślubowanie klas 1 SP w...

16-10-2017

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama