czwartek 17 października 2019

Antonii, Ignacego, Wiktora

reklama
Wzorek

Ksiądz, podglądacze i świnia...

czyli sensacyjny zawrót głowy, jak na sezon ogórkowy

Ksiądz, podglądacze i świnia...
 

Wakacje to czas, kiedy każdy statystyczny Polak powinien wypoczywać. W tym roku na przekór sobie próbowałem faktycznie - pomimo natłoku prac polowych - powypoczywać, odetchnąć. Dobre rozrywkowe filmy, lekkie i przyjemne książki... po to wszystko nie zdążyłem sięgnąć, bo właściwie nie musiałem, gdyż doniesienia medialne sezonu ogórkowego dostarczyły mi aż nadto emocji.

Trudno o lepszą lekturę na lato, niż dobra książka sensacyjna, ciekawy kryminał. Niestety Turek  nie jest w tak komfortowej sytuacji jak Konin, który stał się miejscem akcji powieści „Mniejsza połowa”, która ukazała się w księgarniach w połowie sierpnia. Sytuację uratowali jednak turkowscy policjanci łapiąc pijanego księdza-kierowcę, który błyskawicznie stał się na kilka dni szwarccharakterem dla mediów ogólnopolskich. Inni „złoczyńcy” też próbowali się nieco wybić, a takie dokonania jak kradzież dziecku roweru spod kościoła, biwakowa bójka z użyciem patelni czy perypetie pijanej 16-latki trzymały turkowskich internautów w napięciu niemożliwym wręcz do wytrzymania.

reklama

Później napięcie tylko narastało. Wyciąganie świni z szamba przez dwa zastępy strażaków, czy osy atakujące turkowian podczas koncertu Lata z Radiem – trudno było przejść obok takich relacji obojętnie, bo widać było, że przyroda robiła wiele, by zakłócić ludziom wakacyjny spokój. Najgorszymi jednak ze wszystkich stworzeń okazały się krowy z Piętna, które - jak można było się dowiedzieć podczas sesji Rady Miejskiej Tuliszkowa - nie chcą jeść trawy z boiska piłkarskiego, więc okoliczni rolnicy do jej koszenia są nieszczególnie chętni.

A propos wspomnianego wybijania się na tle Kroniki Policyjnej – wybić próbowali się także uczestnicy Święta Plinzy, i to nawet w dwójnasób. Najpierw próbowali faktycznie wybić się między sobą, a gdy emocje walk pod remizą już nieco ucichły, temat został wznowiony na forach internetowych. Tam można było poczytać o atakach kilku na jednego, podduszaniach, pryskaniu gazem i tego typu sprawach. Daruję już sobie oglądanie świeżej III części „Niezniszczalnych”, bo cóż bardziej emocjonującego pod względem scen walk mogą tam mi pokazać...

Będąc już przy niesięganiu po dzieła kultury – założyliśmy się z sołtysem z sąsiedniej wsi, że w wakacje obejrzymy coś naprawdę górnolotnego i wybór trafił na "Rozmowy przy wycinaniu lasu". Potem zakład anulowaliśmy, bo w międzyczasie już sobie przeczytaliśmy „Rozmowy przy wycinaniu wyborczej konkurencji”,  czyli portalową dyskusję na linii Cajdler-Krzeszewski. Mocna wielowątkowa rzecz, porusza do głębi.

reklama

Trudno mi zrozumieć ludzi, którzy narzekają na tzw. sezon ogórkowy twierdząc, że nic się w nim nie dzieję. Dowód? Proszę. Już 1 września swoją premierę ma mieć długo oczekiwany miniserial Houdini, poświęcony losom znanego iluzjonisty i mistrza ucieczek. Właśnie oczekiwanie na ten serial osłodziło mi życie regionu, bo przecież w wakacje zabłysnęło swymi dokonaniami kilku lokalnych „escape artist's”. Z turkowskiego SP ZOZ zniknął dyrektor Czerwiński, a z Zarządu Powiatu wykaraskał się radny Rusek. Krótko mówić, było się czym emocjonować.

Korzystając z zasobów wolnego czasu planowałem sięgnąć też ponownie po klasykę dreszczowca – opowiadanie „Okno na podwórze” amerykańskiego pisarza Cornella Woolricha. Sięgnąłem, ale zostawiłem w połowie, gdyż historia uziemionego w mieszkaniu mężczyzny obserwującego sąsiadów wydała mi się banalna. Wszakże na portalu Turek.net.pl miałem okazję tego lata zapoznać się z tak emocjonującymi relacjami konfiden... to znaczy społecznie zaangażowanymi, jak szokujące doniesienia o ekscesach turkowskich balangowiczów na os. Spółdzielców, okraszone zdjęciami zza firanki, czy opis tego kto i co pije przed remizą w Kowalach Pańskich.

Wystawiane są krzesełka, wódka pokazana na całą wioskę” – pomstowała na strażaków tajemnicza mieszkanka Kowali, całkiem – tak podejrzewam - nie rozumiejąc intencji druhów. Przecież gdy w 2001 roku niejaka Julita Wójcik usiadła na krzesełku i obrała przy ludziach ziemniaki w Galerii Zachęta, znawcy tematu sugerowali, że jest to sztuka dotykająca kwestii „zasad urynalnej segregacji”, które przekładają się na role społeczne. Może więc po prostu druhowie poszli krok dalej, tylko widz (choć pilny i z aparatem przyczajony) nie dostrzegł głębszego sensu performansu, a zobaczył jedynie kilka głębszych?

Tak więc jeszcze tylko przed nami mieszanka folkloru i agitacji czyli dożynki, no i sezon ogórkowy będzie można uznać za zakończony. Aż żal go kończyć, bo po sezonie ogórkowym przyjdzie sezon wciskania kitu, i nie chodzi bynajmniej o jesienne uszczelnianie okien. Wszakże 16 listopada coraz bliżej.

Podobne artykuły

Turku! Czemu pilnujesz kebaba i kiełbachy tak...

Turku! Czemu pilnujesz kebaba i kiełbachy tak usilnie?!

11-06-2015
Miasto chce debaty? Komu smakuje musztarda po...

Miasto chce debaty? Komu smakuje musztarda po obiedzie?

20-11-2014
Szukam żony, na wiosnę, na wioskę

Szukam żony, na wiosnę, na wioskę

17-04-2014

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama