wtorek 23 lipca 2019

Sławy, Sławosza, Żelisławy

reklama

Wojownicy Kamila Więcławka, czyli kickboxing po turkowsku

Wojownicy Kamila Więcławka, czyli kickboxing po turkowsku - foto: archiwum stowarzyszenia Stiker
foto: archiwum stowarzyszenia Stiker 

Czym jest kickboxing i czy turkowianie chcą go trenować? O tym rozmawiamy z Kamilem Więcławkiem, turkowskim sportowcem, karateką, obecnie trenerem kickboxingu i prezesem stowarzyszenia sportowego Striker w Turku.

Marcin Derucki: Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda ze sportami walki?

Kamil Więcławek: Ze sportem byłem związany przez całe życie. Jako kilkuletni chłopiec, podobnie jak moi koledzy, chciałem zostać piłkarzem. Wszyscy grali w piłkę, o piłkarzach wiedzieliśmy wszystko. W wieku dziesięciu lat wraz z tatą wybrałem się na trening Tura Turek. Niestety, mimo chęci, zostałem odrzucony. Powiedziano mi, że jestem za niski, za słaby i nie kopnę piłki nawet 10 metrów. Byłem bardzo zniechęcony takim traktowaniem. Dopiero w liceum dotarło do mnie, że muszę bardziej uszczegółowić swoje zainteresowania, wybrać coś konkretnego. Był tylko jeden kierunek, który mnie interesował - AWF!

reklama

Ale skąd ta zajawka na kickboxing? Twoją działalność kojarzę z karate.

Podczas studiów na gorzowskim AWF w moim akademiku miałem okazje uczestniczyć w domowych treningach różnych sztuk walk, w tym właśnie w kickboxingu. Po powrocie do Turku okazało się, że zarząd mojego macierzystego klubu karate postanowił otworzyć grupę kickboxingu.

Jako młody karateka postanowiłem sprawdzić swoje umiejętności na lokalnym turnieju kickboxingu w Kaliszu. Bez ani jednej przesparowanej rundy w ringu, bez umiejętności bokserskich. Przegrałem z kretesem. Ale dało mi to motywację, bo cały kolejny rok doskonaliłem formę z moimi podopiecznym. W końcu wybraliśmy się na salę bokserską Legii Warszawa, gdzie miał miejsce Turniej K-1. Cała nasza paczka zaprezentowała się świetnie i udało mi się wygrać się dwie walki.

reklama

Wygrana walka to nie podwód do założenia klubu. Co się stało, że postanowiliście się zrzeszyć?

Przez kilka lat udało nam się wytrenować kilka osób, które sięgnęły po wygraną na terenie województwa i kraju. Szkoliliśmy się na obozach, seminariach, galach kickboxingu, śledziliśmy telewizję oraz internet. Jednak cały czas nie dawały mi spokoju różnice pomiędzy nami, a zawodnikami z innych klubów w Polsce. Jako trener wiedziałem co trzeba zrobić, aby to zmienić. Do pełni szczęścia brakowało nam odpowiedniej sali z ringiem, specjalistycznym osprzętem oraz szkoleń od najmłodszych lat. Potrzebowaliśmy kilku grup treningowych, w których dzieci, młodzież i dorośli mogliby swobodnie trenować. Wraz z ekipą znajomych, postanowiliśmy utworzyć taki klub.

Na czym w ogóle polega kickboxing? Czy turkowianie wiedzą, o co w tym chodzi?

Wyobrażenia mieszkańców Turku na temat tej dyscypliny jest przeróżne. Większość rozumie na czym polega KICK, lecz spora część nie ma nim pojęcia. Muay Thai, K – 1, Light, Semi i Full Contact to formuły kickboxingu. Różnią się tylko zasadami walki, które ograniczają stosowanie niektórych technik. Kick jest konkurencją kontaktową, ale w swoim wachlarzu ma również konkurencje bezkontaktowe, w których można się sprawdzać na turniejach sportowych. Są to KALAKI – zajęcia typowo dla dzieci polegająca na walkach na pianki, oraz układy walk z bronią i bez, wykonywane przy muzyce. Trenować mogą już dzieci, które potrafią chodzić, młodzież, dorośli oraz osoby w starszym wieku.

Jesteście stowarzyszeniem. Jaki jest Wasz główny cel?

Głównym celem naszego klubu jest organizowanie czasu wolnego w sposób aktywny, poprzez organizowanie różnego rodzaju wydarzeń sportowych. Jako stowarzyszenie, które miało wielu członków, innej możliwości nie było. Moim marzeniem było utworzenie kilku grup treningowych. Dzisiaj są aż cztery. Jako stowarzyszenie mamy możliwość wspierania każdego członka indywidualnie. Startowaliśmy od przysłowiowego zera, teraz ludzie stanowią nasz kapitał.

Gdzie w Turku odbywają się Wasze treningi?

Trenujemy na co dzień w Sali OSP Turek na ulicy 3 Maja 8. By do nas dołączyć, wystarczy chcieć! Każdy może przyjść spróbować na trening grupy rekreacyjnej, dla dzieci, młodzieży czy dorosłych. Każdy, kto chciałby sprawdzić o czym tak wylewnie i emocjonalnie mówię, może się ze mną skontaktować, a ja pokieruję go dalej.

Rozmawiał Marcin Derucki

Podobne artykuły

Striker w Turku na Mistrzostwach Polski K1....

Striker w Turku na Mistrzostwach Polski K1. Mamy...

29 kw.
Klub Sportów i Sztuk Walk z Turku na treningach...

Klub Sportów i Sztuk Walk z Turku na treningach w...

26 lt.
Wideo: Nowy teledysk promujący klub Striker z...

Wideo: Nowy teledysk promujący klub Striker z Turku

20 lt.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama