Rywinland po turkowsku /Dariusz Młynarczyk

Bardzo niepokojące sygnały płyną ostatnio z Turkowskiego samorządu. Pojęcia typu: dobro publiczne, służba publiczna odchodzą do lamusa. Na pierwszą linię wypływa prywata i kolesiostwo. Smutne gdy środowisko, które na swoich sztandarach przywoływało deklarację z Ratyzbony, tak daleko odchodzi od głoszonych przez siebie ideałów.
Jak kupić prawo w Turku
Kolesiostwo chociaż naganne moralnie nie jest jednak złamaniem prawa. Niestety na ostatniej sesji Rady Miasta wypłynęły na światło dzienne informacje, które wprost świadczą, że zostały złamane przepisy ustawy. Rządząca miastem koalicja TS/PiS na wniosek Pana Burmistrza Z. Czapli zmieniła obowiązujące w Turku prawo (dwa plany zagospodarowania przestrzennego) na zamówienie i za opłatą prywatnych osób.
Lew Rywin chciał zapłacić za zmiany w prawie – jak skończył wszyscy wiemy; niedawno politycy, którzy nieformalnie i nad wyraz gorliwie zabiegali o zmianę prawa ponieśli dotkliwe konsekwencje. W Turku za kadencji Pana Burmistrza Z. Czapli nie tylko zmieniono prawo (uchwałę Rady Miasta), ale i za taką zmianę zapłacono! Nie ma znaczenia fakt, że opłatę wniesiono do budżetu miasta (2 x 5 tys. zł), gdyż ustawa mówi wprost, koszty sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego obciążają budżet gminy. To oczywiste – w demokratycznym państwie prawa, a takim jest Polska, prawa się nie kupuje! W Turku może być niestety inaczej – ot, specjalność a`la Czapla.
Czy to tylko konflikt interesów?
Przy omawianiu zmian w planach zagospodarowania przestrzennego wypłynął jeszcze inny problem. Okazało się, że etatowy pracownik Urzędu Miasta, mający w swoim zakresie obowiązków prowadzenie i nadzorowanie procesu planistycznego, figuruje w składzie zespołu projektowego. Zachodzi więc klasyczny przykład konfliktu interesów. Na komisji komunalnej jeden z wiceburmistrzów oznajmił, że na takie rozwiązanie zgodę wyraził Pan Burmistrz Z. Czapla. Tymczasem art. 30 ustawy o pracownikach samorządowych mówi wprost: Pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność. W przypadku stwierdzenia naruszenia przez pracownika samorządowego któregokolwiek z zakazów niezwłocznie rozwiązuje się z nim, bez wypowiedzenia, stosunek pracy w trybie art. 52 § 2 i 3 Kodeksu pracy lub odwołuje się go ze stanowiska.
W państwie prawa za świadome wejście w taki konflikt interesów z pracownikiem niezwłocznie i to bez wypowiedzenia rozwiązuje się umowę o pracę lub przynajmniej odwołuje się go ze stanowiska. W Urzędzie Miejskim w Turku Pan Burmistrz wyraża zgodę na takie rozwiązania – ot, specjalność a`la Czapla.
Swoim podwyżki wynagrodzeń, mieszkańcom podwyżki wody
W ostatnich miesiącach z inicjatywy Pana Burmistrza Z. Czapli radni koalicji TS/PiS ochoczo podnoszą podatki od nieruchomości, drastycznie podnoszą ceny za wodę i kanalizację oraz inne opłaty lokalne. Bywa, że podwyżki fundowane przez TS/PiS sięgają 500%!!! Podwyżki dotykają wszystkich, ale najbardziej dotkliwe są dla najuboższych. Z jednej strony burmistrz z koalicją TS/PiS wyciąga ręce po pieniądze mieszkańców Turku, a z drugiej strony funduje swoim poplecznikom podwyżki diet z tytułu zasiadania w Miejskiej Komisji Rozwiązywania ??? Problemów Alkoholowych. Mieszkańcom podwyżki za wodę, a swoim podwyżkę wynagrodzeń – ot, specjalność a`la Czapla.
Ponad dwa lata temu na wniosek radnych PO, opozycji udało się przeforsować zamrożenie diet wszystkim radnym. Oszczędności można by liczyć już w setkach tysięcy złotych. Można by, gdyby nie zachłanność burmistrza i jego najbliższych współpracowników. Jedyny „pozytyw” to taki, że mamy najdroższego burmistrza w Wielkopolsce. Radni oszczędzają na dietach, a burmistrzowie otrzymują podwyżki idące w tysiące złotych – ot, specjalność a`la Czapla.
Dariusz Młynarczyk









