poniedziałek 21 października 2019

Celiny, Hilarego, Janusza

reklama
Wzorek

Krowy dla nauczycieli

Paweł Janicki

Krowy dla nauczycieli
 

Dawno temu mój św. pamięci ojciec rocznik 1921 opowiadał mi historię z lat 50ych, w których to na wsi bardzo ważnym był posiadany majątek liczony w hektarach i w inwentarzu. Dlatego też często sprawdzano stan posiadania przyszłego zięcia. Stąd też wiedząc o zbliżającej się wizycie teściów jeden z kawalerów wypożyczył od sąsiadów kilka krów i umieścił je w swojej zagrodzie. Teściu widząc krowy na łące był pod wrażeniem gospodarności i bogactwa przyszłego zięcia i z oddaniem mu ręki córki już nie było problemu.

Piszę o tym dlatego, żeby uzmysłowić czytelnikowi, jaką rolę odgrywa pospolita Krasula, więc świadczenie 500plus też jej się należy. Nie namawiam oczywiście nikogo do odbierania jej tych pieniędzy, bowiem są to pieniądze unijne. Zresztą nie każda krówka je dostanie. Musi to być polska krowa, ekologiczna - czyli pasąca się na zielonej trawce i prawdopodobnie poczęta tak, jak Pan Bóg przykazał, więc z pomocą okazałego byka. Ale mam ciekawą propozycję dla nauczycieli, zwłaszcza tych ze wsi. Zakup kilku krówek z pewnością wspomógłby nasz budżet. Mówię o nauczycielach mieszkających na wsi, bo w mieście z racji wielkości balkonu umieszczenie większej ilości krówek mogłoby być kłopotliwe. Tuczników ostatecznie może zmieściłoby się więcej. Dlaczego nie ma jednak 1000plus dla konia? Wróble już ćwierkają, że zajączki i baranki wielkanocne poczuły się urażone ich pominięciem w powszechnym rozdawnictwie.

reklama

A tak mówiąc już całkowicie poważnie, to propozycja 500plus dla krowy świadczy o braku szacunku pana Prezesa dla nauczycieli. Myśli o wszystkim, tylko nie o nauczycielach. No cóż, społeczeństwo nie musi być wykształcone, ale musi być posłuszne. Najlepiej sterowane prostym ruchem dłoni. Od 10 stycznia nikt z nami nie rozmawiał, tymczasem minister Sasin mówi publicznie, że kilkanaście razy pani Zalewska rozmawiała ze związkowcami i właśnie to oni konsekwentnie odrzucali wszystkie rządowe propozycje. Lansuje się tezę, że jak zwolnimy 30% nauczycieli, to realne pensje pozostałych wzrosną w przyszłości do 8 tyś. brutto - czyli ponad 5 tyś. na rękę. W praktyce oznacza to, że sami zafundujemy sobie podwyżki. Manipuluje się liczbami strajkujących szkół. ZNP podaje 75%, a MEN mówi o niecałych 50%. Wmawia, że w ciągu 3 lat obecnego Rządu naszą pensję podniesiono o 22%, czyli znacznie więcej niż to, które wzrosło w gospodarce. Tam ten wzrost to zaledwie 17%. Premier również wmawia narodowi, że za rządów PiSu uposażenie nauczycieli podniesiono o 1136 zł. Następnie wspomina coś o obradach przy okrągłym stole. Ma do niego dojść w jakiejś odległej przyszłości, po świętach Wielkanocnych. Najlepiej podczas wakacji. Jak mówi szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz: „taka propozycja w czasie trwającego obecnie strajku nauczycieli jest chyba kolejnym żartem, albo dowodem na oderwanie premiera Morawieckiego od rzeczywistości”. Kiedy uczniowie pytają mnie o nasze fantastyczne zarobki, to wysyłam ich do naszego stażysty. Naprawdę chodzą i pytają. A później mówią, że za takie pieniądze to nie opłaca się im studiować. I mają rację. Swoją drogą musimy być bardzo bogatym krajem, który stać na inwestowanie dziesiątek tysięcy zł w studia inżynierskie czy też magisterskie tylko po to, żeby pozwolić tym ludziom pracować później na kasie lub wózku widłowym.

Egzaminy ostatecznie się odbywają. Tylko jakim prawem dopuszczono do udziału w Komisjach ludzi, którzy od lat nie mają nic wspólnego ze szkołą? Lub w ogóle w niej nie pracowali? Czy nie ma takiej sytuacji, że ostatecznie dziecko pilnuje babcia lub ciocia? Nauczyciele musieli uczestniczyć w wielogodzinnych szkoleniach – a tu okazuje się, że wystarczy zaledwie półgodzinne przeszkolenie. Czyli może wcale jesteśmy niepotrzebni? Może może nas zastąpić urzędnik z gminy? Od roku 2000 jesteśmy nierobami. Teraz jeszcze pojawiło się określenie „terroryści Broniarza”. Grożono nam laską, potem kazano patrzeć na uczniów jak na przyszłych wynalazców, odkrywców i zdobywców. Nie wolno było ich ganić. Należało mówić „bardzo ładnie napisałeś na jedynkę, postaraj się jednak napisać na dwójkę czy trójkę”. Zamiast ocen numerycznych musieliśmy rysować jakieś słoneczka lub aniołki. Słoneczko uśmiechnięte – 6, słoneczko bez uśmiechu – 5, słoneczko smutne – 4, za chmurkami to 3 lub 2, a jego brak (same chmurki) to 1. To bezstresowe wychowanie teraz przynosi efekty. Zniszczono autorytet nauczyciela. Wszyscy mieli coś do powiedzenia, jedynie nie sami zainteresowani, czyli nauczyciele. Teraz naród się dziwi, że wreszcie podnieśliśmy głowy i po latach milczenia ośmielamy się coś mówić. Na koniec usiłuje się nas jeszcze podzielić. Pojawiły się informacje, jakoby doszło do tajnego porozumienia MENu z Episkopatem, w wyniku którego katecheci otrzymają podwyżki! Jest to kompletne kłamstwo – ponieważ katecheci są zatrudniani na takich samych prawach jak wszyscy pozostali nauczyciele. Również jak wszyscy inni nauczyciele musieli ukończyć studia wyższe. Jest to typowe działanie partii rządzącej - podzielić naród: na pierwszy i drugi sort.

Paweł Janicki

Podobne artykuły

Nauczyciele odebrali swoje awanse

Nauczyciele odebrali swoje awanse

27 sierp.
Listy do redakcji: Szanowny Panie Pośle...

Listy do redakcji: Szanowny Panie Pośle Ryszardzie...

1 maj.
Maturzyści z Powiatu Tureckiego przystąpią do...

Maturzyści z Powiatu Tureckiego przystąpią do egzaminów

26 kw.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama