sobota 24 stycznia 2026

Felicji, Roberta, Sławy

reklama

Wyborcze potyczki/Malwina Wieczorek

Wyborcze potyczki/Malwina Wieczorek
 
reklama

Demokracja daje możliwość wyboru takich władz, jakich oczekuje społeczeństwo. To ludzie dokonują wyboru i decydują o tym, kto reprezentować będzie ich interesy na arenie ogólnopolskiej czy lokalnej. Niestety co niektórzy zamiast szukać poparcia wśród wyborców, szukają go na salach sądowych. Tak jest w przypadku jednego z kandydatów na radnego Rady Gminy Władysławów, który pięć miesięcy po wyborach nadal nie przyjmuje wyników wyborów do wiadomości i szuka wsparcia w sądzie i lokalnych mediach.

Cała historia ma swój początek 21 listopada 2010 roku. Wtedy mieszkańcy gminy Władysławów ruszyli do lokali wyborczych, by wziąć udział w wyborach samorządowych. W okręgu wyborczym nr 3 we Władysławowie w głosowaniu na radnych zadecydowali o trzech mandatach. Według zliczonych przez Komisję głosów mandaty te otrzymali Maciej Czaja, Marek Szczeciński oraz Dariusz Bartczak. Różnica między tym ostatnim, a kolejnym kandydatem wynosiła 7 głosów. Zarówno członkowie Komisji jak i obecni podczas liczenia głosów mężowie zaufania nie wnieśli do protokołu żadnych uwag, w związku z czym Komisja przekazała materiały Urzędnikowi Wyborczemu i zakończyła swoją pracę. Niestety dla kandydata, który zdobył czwartą pozycję w ilości głosów, sprawa wcale nie została zakończona.

reklama

Na kilka dni po wyborach niedoszły radny zgłosił protest do Komisarza Wyborczego i poinformował służby Centralnego Biura Antykorupcyjnego o możliwości popełnienia przestępstwa. Jego zdaniem to on powinien otrzymać mandat, a nie stało się tak dlatego, że wyniki zostały sfałszowane. Formułując te zarzuty powoływał się na jednego z mężów zaufania oraz członka Komisji, którzy mimo iż wcześniej nie mieli żadnych uwag, złożyli oświadczenia, że głosy zostały nieprawidłowo policzone. Sprawa trafiła na wokandę sądu.

Podczas rozprawy, która odbyła się 1 marca, kandydat podtrzymał swoje wątpliwości co do wyniku wyborów twierdząc, że ktoś powiedział, iż to on zdobył mandat radnego. Niestety nie potrafił wskazać osoby, która te słowa miałaby wypowiedzieć. Twierdził również, że celowo nie doliczano mu głosów, jednak i tego nie potrafił udowodnić. Jego zdaniem nie przeliczono ponownie kart, by uniemożliwić mu zwycięstwo. Jeden ze świadków, będący mężem zaufania, zeznał natomiast, iż zarówno on, jak i członek Komisji zgłaszali wniosek o przeliczenie głosów, ale rzekomo nie uwzględniono go. Stwierdził również, że nie mógł wnieść uwag do protokołu, bo ten sporządzony był w innym pomieszczeniu, co absolutnie dementują inni członkowie Komisji. W innym pokoju protokół był wprowadzony do komputera i wysłany. Taka procedura obowiązywała w większości lokali wyborczych. Ale świadek ten zeznał również, że wyszedł wcześniej z lokalu, co w pewien sposób zaprzecza temu, by jakiekolwiek uwagi miał zamiar wnieść. Drugi świadek będący członkiem Komisji potwierdził, że wnosił o ponowne przeliczenie głosów, a na pytanie Sędziego dlaczego nie wniósł uwag do protokołu, stwierdził, iż nie wiedział, że może to uczynić.

Z zeznaniami tymi absolutnie nie zgadza się Przewodnicząca Komisji Wyborczej. Twierdzi ona, że nie wpłynął do niej żaden wniosek o ponowne przeliczenie głosów. Głosy jednak były przeliczone, co potwierdził nawet świadek popierający zarzuty przeciwko Komisji, który zeznał, że podczas ponownego liczenia głosów sam znalazł jeden głos na niekorzyść zainteresowanego. Według Przewodniczącej i pozostałych członków Komisji zaskakujące jest, iż wszelkie zarzuty sformułowano dopiero na kilka dni po wyborach, być może pod wpływem sugestii lub nacisków. Trudno jednak wierzyć takim zarzutom, które opierają się jedynie na domniemaniach i wynikają z braku wiedzy dotyczącej wytycznych, co do pracy komisji obwodowych. A przecież nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności. Gdyby tak było każdy kierowca przekraczający prędkość tłumaczyłby się, że nie wiedział, iż istnieją ograniczenia. Poza tym wszyscy członkowie Komisji otrzymali odpowiednie wytyczne i taką wiedzę posiadać powinni.

Sprawa będzie miała swój dalszy ciąg w sądzie, a zapewne głośno będzie o niej w lokalnym tygodniku. Ten bowiem towarzyszy dziarsko powodowi i skrupulatnie opisuje jego poczynania na łamach gazety. Szkoda tylko, że ta gazeta opiera się jedynie na zeznaniach jednej strony. Obiektywizm – którym prasa powinna się kierować - polega na wysłuchaniu wszystkich stron i zaangażowaniu po stronie prawdy, sprawiedliwości oraz słusznych argumentów. A jeśli o prawdzie ma zadecydować sąd, dobrze byłoby, by opinia publiczna poznała wszystkie argumenty, a nie tylko te, które wpływają na poczytność prasy i wywołują większy szum medialny. Mamy nadzieję, że ten artykuł przybliżył czytelnikom wszystkie argumenty, a o prawdzie wyborczej ostatecznie zadecyduje niezależny sąd.

reklama

Źródło: wladyslawow.pl / MW

Marcin Derucki dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB

email: redakcja@turek.net.pl

telefon: 787 77 74 72

Podobne artykuły
Gmina Malanów zakończyła prace...

Gmina Malanów zakończyła prace konserwatorskie. Kościół, dzwonnica...

z wczoraj
Dawid Jóźwiak Trenerem Roku Wielkopolski...

Dawid Jóźwiak Trenerem Roku Wielkopolski 2025. Szkoleniowiec Orła...

z wczoraj
Młodzi szczypiorniści z SP 5 najlepsi w...

Młodzi szczypiorniści z SP 5 najlepsi w powiecie. Mistrzostwa Powiatu...

z wczoraj
Mefedron i marihuana ujawnione przy 42-latku....

Mefedron i marihuana ujawnione przy 42-latku. Policja dokonała...

22 st.
Ambro Logistics w gronie najlepszych. Firma z...

Ambro Logistics w gronie najlepszych. Firma z Przykony z nagrodą...

22 st.
Próba zapłaty fałszywym banknotem.19-latek...

Próba zapłaty fałszywym banknotem.19-latek zatrzymany na stacji paliw

22 st.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama