Czy starosta Młynarczyk ustawił konkurs?/Ryszard Bartosik

W starostwie powiatowym w Turku ogłoszono konkurs na nowo utworzone stanowisko dyrektora gabinetu starosty. „Przypadkiem” konkurs wygrała współpracowniczka ogłaszającego konkurs starosty Dariusza Młynarczyka z biura poselskiego Ireny Tomaszak-Zesiuk i jednocześnie koleżanka partyjna z Platformy Obywatelskiej pana Młynarczyka. Warto dodać, że starosta Młynarczyk prócz ogłoszenia konkursu i ustalenia jego zasad, postawił się na czele komisji konkursowej.
Jak to się robi czyli zawiłości wymagań konkursowych
Każdy konkurs oparty jest na ogłoszeniu, które zawiera przede wszystkim wymagania wynikające z zadań jakie przyjdzie osobie zatrudnionej wykonywać na określonym w naborze stanowisku. Każdy ale nie ten. W tym konkursie oprócz wymagań niezbędnych dotyczących zdrowia, obywatelstwa i (uwaga!) kwalifikacji zawodowych wymaganych do wykonywania pracy na określonym stanowisku, określono zgodnie z praktyką również dodatkowe. Jakie to wymagania? Czy wymagano niezbędnej na tym wysokim kierowniczym stanowisku wiedzy z zakresu ustawy o samorządzie powiatowym, ustawy o pracownikach samorządowych, ustawy kodeks pracy, ustawy kodeks postępowania administracyjnego, ustawy kodeks postępowania cywilnego, ustawy o związkach zawodowych i wreszcie ustawy o kombatantach i osobach represjonowanych? Takimi bowiem zagadnieniami przyjdzie zajmować się codziennie dyrektorowi gabinetu starosty. A jednak nie. Starosta w konkursie wymagał wiedzy dotyczącej doświadczenie w organizowaniu wizyt osobistości życia publicznego (ministrów, posłów, szefów centralnych urzędów państwowych), doświadczenie we współpracy z Kancelarią Sejmu, Urzędem Marszałkowskim, Urzędem Wojewódzkim, znajomość narzędzi i specyfiki komunikacji masowej itp., itd. Warto wiec zastanowić się dlaczego podstawowe obowiązki dyrektora gabinetu starosty nie znalazły się w ogłoszeniu konkursowym.
Nie związana z samorządem ale POwiązana z Młynarczykiem
Konkurs wygrała oczywiście pani Marta Kiszewska, mgr filologii polskiej o specjalizacji z dziedziny komunikacja masowa i europejska komunikacja kulturowa, która nie była związana dotychczas z pracą w samorządzie. Jest za to POzwiązana i to od dawna z Dariuszem Młynarczykiem. No i właśnie, tu rodzą się wątpliwości. Powyższe fakty skłaniają do wniosku, że wymagania konkursowe dokładnie odzwierciedlały zakres zadań, jakie wykonywała jedna z kandydatek w konkursie. Była to właśnie pani Marta Kiszewska pracująca od kilku lat w biurze poselskim Pani Ireny Tomaszak-Zesiuk. Zakres ten był dokładnie znany ogłaszającemu konkurs, ponieważ starosta Dariusz Młynarczyk do wyboru na stanowisko starosty był dyrektorem tegoż biura poselskiego, przełożonym i współpracownikiem pani Marty Kiszewskiej. Występuje więc zależność i powiązanie starosty z jedną z kandydatek biorących udział w konkursie. Pan Dariusz Młynarczyk przez kilka lat pracował i bezpośrednio współpracował z panią Martą Kiszewską w biurze poselskim Pani Ireny Tomaszak Zesiuk, gdzie pani Marta Kiszewska prowadziła sekretariat.
To nie wszystko
Pan Dariusz Młynarczyk jest również przewodniczącym Rady Powiatowej Platformy w Turku. W skład Rady Powiatowej PO w Turku wchodzi również Pani Marta Kiszewska, która jednocześnie jest również sekretarzem koła miejskiego PO i członkiem Rady Regionu tej partii. Była kandydatką do Rady miasta Turek z list PO, jako lider okręgu nr.4. Występuje więc kolejna zależność tym razem polityczna pomiędzy ogłaszającym konkurs a kandydatem na stanowisko dyrektora gabinetu.
A jednak starosta poszedł w zaparte
Mimo wiedzy, iż do konkursu wystartowała współpracownica Dariusza Młynarczyka z biura poselskiego pani Ireny Tomaszak-Zesiuk, koleżanka i znajoma oraz członkini Rady powiatowej Platformy Obywatelskiej w Turku, której przewodniczącym również jest pan Młynarczyk, nie wyłączył się on z prac w komisji konkursowej. Jest bardzo wątpliwe aby powiązany z jedną z kandydatek Dariusz Młynarczyk przestrzegał obowiązujących procedur i mógł uniknąć podejrzeń o stronniczość, nierzetelność i brak obiektywizmu w przeprowadzeniu procedury konkursowej.
Bo była najlepsza
Przedstawione na Sesji wątpliwości nie przekonały jednak radnych z koalicji PO-SLD-RiP-PSL. Starosta powiedział natomiast, że konkurs wygrała pani Marta Kiszewska „bo była najlepsza”. Co miał biedaczek powiedzieć? Dla niego jest najlepsza. Problem w tym, że konkurs nie był przeprowadzany do prywatnej firmy pana Młynarczyka, tylko na wysokie stanowisko kierownicze w Starostwie Powiatowym w Turku opłacane przez nas podatników.
Gdzie są granice?
Może to zwycięstwo demokracji, może radni rządzącej w powiecie koalicji będą udawać, że ta fikcja, kumoterstwo i nepotyzm polityczny mieści się w jakiś tam standardach tej koalicji, może inni będą po prostu milczeć, ale nie znaczy że wszyscy mamy się tej hucpie nadal przyglądać. Jeśli się takim zjawiskom my wszyscy, obywatele, samorządowcy, obywatele i dziennikarze będziemy bezczynnie przyglądać, to znaczy, że biernie godzimy się na likwidację samorządności.
Ryszard Bartosik Radny Powiatu Tureckiego

Marcin Derucki dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB
email: redakcja@turek.net.pl
telefon: 787 77 74 72








