niedziela 18 sierpnia 2019

Bogusława, Bronisława, Ilony

reklama

ET: Jak Marczewski z Czaplą różnią się ładnie

ET: Jak Marczewski z Czaplą różnią się ładnie
 

Jak Marczewski z Czaplą różnią się ładnie, czyli kto komu gardło podgryza

- Dobrze wiem, że co bym nie napisał (...) i tak skopie mi pan tyłek – tymi słowy MMM kończy swój tekst. Aż chciałoby się zawołać – Prorok czy co? Bo faktycznie, nasz Autor jakby uwziął się i wykrakał

Ale nie sposób nie zareagować na pewne kwestie podniesione przez radnego Marczewskiego. Na początek weźmy jego sugestię jakobym zmienił front w swojej pisaninie o sprawach dotyczących Turku i powiatu. Niestety, Szanowny Adwersarz sięgając po powyższą tezę pozostaje do bólu gołosłowny. O ile bowiem sięgam pamięcią, to po stronie pasywów (do pewnego stopnia) można mi zapisać kadencję z lat 2002-2006, kiedy to wykazując się, istotnie, karygodną naiwnością, zbyt ochoczo żyrowałem weksle wystawiane wówczas przez ekipę rządzącą miastem.  Grzech przeciw demokracji tym cięższy, że były to weksle o trudnej do zweryfikowania wiarygodności. Dodam tylko, że symbolicznym kresem ciężkiej naiwności niżej podpisanego był publicznie uczyniony mi przez MMM wyrzut: - Redaktor stworzyłeś potwora! Na ile zrozumiałem chodziło tu przejawiany przez TS żarłoczny apetyt na polityczne konfitury. Nie sposób też było tego nie usłyszeć, bo była to tak głośno wyrażona opinia, że od wywołanego nią rezonansu zatrzęsły się bodaj wszystkie budynki przy ulicy Kościuszki
Czytaj str. 4

reklama

 

Mariusz Seńko zaproponował kierunek

Turek w epoce powęglowej, czyli jakiej?

Wprawdzie dopiero przyszły bieg zdarzeń dowiedzie, czy 4 listopada 2013r. będzie można uznać za symboliczny początek nowej ery powęglowej dla Turku i okolic. Jednak już dzisiaj można powiedzieć, że w tym dniu przynajmniej podjęto próbę wybicia się na nową wizję przyszłości naszego regionu. Wizję opartą na nowoczesnym przemyśle włókienniczym, a więc branży, z którą Turek związany był przez niemal siedem pokoleń

reklama

Należy jednak pamiętać, że odpowiedź na pytanie – Czy owa wizja nabierze realnych kształtów i przyniesie miastu korzyści, zależy nie tylko od samych sygnatariuszy dokumentu podpisanego w pierwszy poniedziałek listopada 2013r.

Na wstępie wypada podkreślić, że Mariusz Seńko, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych poczynił wiele skutecznych zabiegów dla nadania oprawy samemu wydarzeniu. Zwłaszcza jeśli chodzi o garnitur gości przybyłych na uroczystość podpisania czterostronnego „Porozumienia o współpracy pomiędzy ZST, „Mirandą” Sp. z o.o., Wydziałem Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej oraz Wydziałem Nowych Technologii i Chemii WAT w Warszawie”. Oprócz wspomnianego już dyrektora Seńko sygnatariuszami tego dokumentu byli: Marcin Kubica, prezes Zarządu Grupy Kapitałowej Lubawa, w skład której wchodzi „Miranda”; prof. dr hab. inż. Józef Masajtis, dyrektor Instytutu Architektury Tekstyliów PŁ, prof. dr hab. inż Marzena Tykarska z warszawskiego WAT. Na mocy tego porozumienia w ZST ma zostać powołana klasa w zawodzie technik włókiennik z rozszerzeniem zajęć w zakresie tekstroniki (to połączenie słów – tekstylia i elektronika, analogicznie jak w przypadku pojęcia „mechatronika”). A także klasa w zawodzie operator maszyn włókienniczych
Jakie wykorzystać tę szansę dla miasta i regionu?
Czytaj str. 10 i 11

 

Referendum z kanalizacją w tle, czyli...

Kogo mieszkańcy wywiozą na taczkach?

Kanalizacja ma być, choć na pewno nie powstanie w wyniku dużego projektu przygotowanego przez wójta gminy Turek Karola Mikołajczyka. Nie wiadomo czy radni temu przeciwni będą mieli szansę udowodnić mieszkańcom, że ich koncepcja jest lepsza i bardziej skuteczna? Bo w poniedziałek (18 listopada) do Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Koninie trafił wniosek o referendum odwołującym radę. Podpisało się pod nim 896 mieszkańców

„I po kanalizacji”, „Smród pozostał”, itp. - takie tytuły zawładnęły internetowymi portalami po decyzji Rady Gminy Turek, która nie poparła Wieloletniej Prognozy Finansowej, przestawionej w ubiegły czwartek (14 listopada) po raz kolejny przez wójta Karola Mikołajczyka. WPF uwzględniała realizację projektu budowy kanalizacji dla czterech miejscowości - czterech największych miejscowości: Żuk, Cisewa, Słodkowa i Słodkowa Kolonii. Odrzucając ten projekt, rada jednocześnie już ostatecznie powiedziała „nie” dla podpisania umowy z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na 5 mln złotych dofinansowania, które wsparłoby tą kosztującą blisko 15 mln zł inwestycję. Wynik głosowania był identyczny z tym, jaki zapadał podczas wrześniowej sesji: 6 za, 9 przeciw.
Radni przeciwni budowaniu kanalizacji według projektu wójta Mikołajczyka i jego ekipy, twierdzą, że zagroziłby on finansom gminy i naraził ją na ogromne straty. Ich zdaniem, bezpieczniejsza dla gminy jest budowa kanalizacji etapami.
Czytaj str. 3

‹

Alter Etno zaprasza na muzyczną wędrówkę

Grupie, której solistką jest turkowianka Miruna (Milena) Chypś, kibicowaliśmy w zamiarze wydania debiutanckiej płyty. I oto jest. Savin Voda (Chleb i Woda), to krążek, który można już kupić, choćby w turkowskim muzeum

Droga do wydania płyty wyglądała dla Alterowców chyba podobnie, jak wędrówka ich muzycznymi szlakami dla nas – słuchaczy. Czasami prowadziła przez bezdroża, pył i skwar, gdzie wędrowcowi wieczorem za strawę musi wystarczyć jedynie chleb i woda. A czasami wybiegała na błękitne przestrzenie, by później znów schodzić wijącą się ścieżką w dół mrocznych kamienistych wąwozów. W muzyce zespołu przewijają się etniczne wątki z całego świata - tradycyjne pieśni z Hiszpanii czy Meksyku w nowych charakterystycznych dla zespołu aranżacjach, czy autorskie kompozycje, w stylu celtyckich ballad
Czytaj str. 17

 

Radny Bońka kontra Tarnowski Młyn - 14.000:0

Cena deficytu zaufania

Może i radny Marian Bońka chciał dobrze. Ale wyszło jak zwykle, a nawet jeszcze gorzej. Społeczność Tarnowskiego Młyna prawdopodobnie bezpowrotnie utraciła 14 tys. zł z Funduszu Sołeckiego. A i pod dużym znakiem zapytania stanęły pieniądze oczekiwane z tego tytułu w roku przyszłym

To skutki otwartego konfliktu między radnym Bońką a większością lokalnej społeczności. Wiele wskazuje, że głównym źródłem tego konfliktu jest rosnący deficyt zaufania.

Ideą funduszu soleckiego jest ożywienie aktywności lokalnych społeczności poprzez możliwość wydatkowania pieniędzy nawybrane przez nią cele. Tak też początkowo działo się w Tarnowskim Młynie, gmina Władysławów. Chlubą tej społeczności jest świetlica wiejska powstała przed trzydziestu laty z inicjatywy i nakładami mieszkańców tej miejscowości. Niestety, jedną z właściwości tamtej epoki był dość luźny stosunek do spraw o charakterze prawno-własnościowych. Wystarczał pomysł, znaleźli się chętni i środki do jego realizacji i to wystarczało do zbudowania niejednego obiektu. A już problemami własnościowymi niewiele się przejmowano. Nie inaczej było w przypadku rzeczonej świetlicy w Tarnowskim Młynie. Tutaj również ktoś zgodził się oddać działkę pod budowę, zorganizowano pieniądze, reszta powstała w czynie społecznym, czyli mówiąc dzisiejszym językiem, własnym sumptem lokalnej społeczności. Słowem, powstał zgrabny i potrzebny wsi obiekt, który miejscowa społeczność „od zawsze” uznawała za swoją własność. Co więcej, przez ostatnie kilka lat, na delikatny problem natury własnościowej także i władza gminna zdawała się przymykać oko. Stąd np. bez większych problemów władze gminy akceptowały wolę tarnowskiej społeczności uznającej, że pieniądze z funduszu sołeckiego powinny być przeznaczane na remont tejże świetlicy wiejskiej. Dzięki tym środkom kupiono i założono kostkę, wyremontowano podłogę, wymieniono więźbę dachową. Wreszcie, a konto funduszu sołeckiego na rok bieżący za 14 tys. złotych zakupiono blachę na dach
Czytaj str. 12

 

Mają związki a za gospodarowanie płacą podwójnie z naszych pieniędzy

Samorządy same strzelają sobie gola

Dzień przed minioną sesją w gminie Brudzew, tamtejszy urząd odwiedziła Elżbieta Streker-Dembińska z Miejskiego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie, spółki do której należy 35 gmin subregionu konińskiego, także Brudzew. Jak łatwo się domyślić nie była to wizyta towarzyska, miała związek ze zmianą cen za odzysk i unieszkodliwianie śmieci mieszanych. Od przyszłego roku tona „na bramie” konińskiego zakładu utylizacji kosztować będzie o 16 zł (brutto) więcej. Dlaczego ceny wzrosły?

Rada Gminy Brudzew co roku otrzymuje propozycje cenowe od Miejskiego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie. Gmina jest jego udziałowcem, tam więc trafiają nieczystości mieszkańców zbierane przez PGKiM, który wygrał przetarg ogłoszony tylko na odbiór. Od 2014 roku tona odpadów mieszanych ma kosztować 226,50 zł (netto 209 zł), czyli o 16 zł więcej niż dotychczas. Dlaczego wzrasta?
Czy samorządy na śmieciach nas oszukują?
Do spółki należy 35 gmin, jednak nie wszystkie odprowadzają tam śmieci. Okazuje się, że jest ich mniej niż przed wprowadzeniem ustawy śmieciowej! A ekonomia jest nieubłagana – mniej śmieci równa się wyższa cena. –Samorządy nie współpracują ze sobą, w ten sposób sami sobie strzelamy gola. Mamy własną spółkę, a nie wszystkie śmieci do niej trafiają, to nie jest korzystne – twierdzi Cezary Krasowski. Okazuje się, że na 35 udziałowców aż 18 gmin ogłosiło przetargi na odbiór i jednocześnie zagospodarowanie śmieci! Co oznacza, że nieczystości nie muszą trafiać do konińskiego zakładu. Gdzie w takim razie? Czytaj str. 5

Uniejów czeka wyścig do burmistrzowskiego fotela
Józef Kaczmarek już nie chce być burmistrzem
Czytaj str. 13

Ukradł własne BMW
Najpierw jechał po narkotykach, później ukradł auto
Czytaj str. 2

Podobne artykuły

ET: Odpady choć w różnych workach trafiają do...

ET: Odpady choć w różnych workach trafiają do jednej...

09-12-2013
ET: A górnicy (jeszcze) maszerują

ET: A górnicy (jeszcze) maszerują

02-12-2013
ET: Nowej elektrowni w Turku nie będzie

ET: Nowej elektrowni w Turku nie będzie

25-11-2013
reklama
reklama
reklama