Odeszła Sybiraczka Helena Piątkowska z Głuchowa. Jej życie to opowieść o sile, stracie i powrocie do Ojczyzny

Odeszła Helena Piątkowska, Sybiraczka i świadek historii XX wieku, której losy odzwierciedlają dramat tysięcy polskich rodzin. Zmarła 17 listopada w wieku 98 lat, pozostawiając po sobie opowieść o sile, cierpieniu i niezwykłej determinacji.
Życie naznaczone historią
Pogrzeb Heleny Piątkowskiej odbył się na cmentarzu parafialnym w Tokarach. Przy jej grobie stanęli członkowie Związku Sybiraków, towarzysząc uroczystości ze sztandarem, który nieśli uczniowie Liceum Ogólnokształcącego w Turku wraz z dyrektorem Albinem Zańko. Dla mieszkańców Głuchowa, gdzie żyła przez większość życia, była ważną częścią wspólnoty. Dla bliskich - mamą, teściową, babcią i prababcią.
Helena Piątkowska urodziła się 5 listopada 1927 roku w Kolonii Łyszczyce w powiecie Brześć, na terenie dawnego Polesia. Była najstarszym dzieckiem Jadwigi i Stanisława Karolczaków. Jej ojciec, Stanisław Karolczak, jako żołnierz Legionów Piłsudskiego i uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, otrzymał ziemię na Kresach. Rodzina gospodarowała na 20 hektarach, a Helena uczyła się w Janowie i Ostromeczewie.
Deportacja na Sybir
10 lutego 1940 roku życie rodziny zmieniło się bezpowrotnie. Wraz z tysiącami polskich rodzin Karolczakowie zostali wywiezieni na Sybir, do miejscowości Wierchniaja Ura w obwodzie archangielskim. Helena miała wówczas zaledwie 12 lat. Warunki były skrajnie trudne. Siarczyste mrozy dochodziły do minus 40 stopni, a rodzina mieszkała w drewnianych barakach. Rodzice pracowali przy wyrębie lasu, a dzieci - jeśli tylko było to możliwe - od tej pracy chroniono. Zgodnie z rodzinnym przekazem, data urodzenia Heleny mogła zostać „skorygowana”, aby jako dziecko nie musiała wykonywać najcięższych prac.
Jedzenie często ograniczało się do ciemnego chleba i zupy rybnej. Zbierane latem grzyby i jagody pozwalały przetrwać zimowe miesiące. Warunki, jakie tam panowały, pozostawiły trwały ślad w pamięci wszystkich zesłańców.
Tułaczka przez wschód i utrata najbliższych
Sytuacja zmieniła się po układzie Sikorski–Majski. Po ogłoszeniu amnestii Polacy próbowali wydostać się z nieludzkiej ziemi. Rodzina Heleny marzyła tylko o jednym - o powrocie do Polski. Przez około cztery miesiące przemieszczali się pociągami po ZSRR. W trakcie tej tułaczki zaginął ojciec oraz jej młodszy brat. Matka z trzema córkami zamiast do Polski dotarły do Kazachstanu, gdzie spędziły kolejne cztery lata w bardzo trudnych warunkach.
Do Ojczyzny mogły wrócić dopiero wiosną 1946 roku. Po długiej podróży osiedliły się na Dolnym Śląsku. Tam Helena i jej matka podjęły pracę, a młodsze siostry wróciły do szkoły. Ojca i brata odnaleziono dopiero po dziesięciu latach.
Życie w Głuchowie i działalność w Związku Sybiraków
W 1967 roku Helena Piątkowska zamieszkała w Głuchowie, gdzie przez wiele lat działała w Kole Gospodyń Wiejskich. Była osobą cenioną i zaangażowaną, dbającą o tradycje i lokalne więzi społeczne. Do Związku Sybiraków należała od 1991 roku, początkowo w Kowarach, a od 2020 roku w kole w Turku.
W 2005 roku Prezydent RP odznaczył ją Krzyżem Zesłańców Sybiru, wyróżniając jej los i świadectwo, jakie niosła przez całe życie.
Zapisane wspomnienia
Wspomnienia Heleny Piątkowskiej, zebrane przez Paulnę Woźniak, pracownika Gminy Kawęczyn, zostały opublikowane w „Kawęczyniaku” w 2017 roku oraz w książce „Wspomnień blask” w pierwszym tomie wydanym w 2020 roku. To dzięki tym materiałom możemy dziś poznać pełniejszy obraz jej przeżyć.
Jej droga - od kresowego dzieciństwa, przez Sybir i Kazachstan, aż po życie na ziemiach odzyskanych — pozostawia pytanie: czy potrafimy ocalić pamięć o ostatnich świadkach historii, zanim odejdą na zawsze?
źródło: na podstawie tekstu Ewy Ogrodowczyk, czasopismo Kawęczyniak








