sobota 15 sierpnia 2020

Marii, napoleona, Stelii

reklama

MLEKTUR: Obora na kredyt, jałówki też, później żal. "Trzeba patrzeć dalej, niż brama gospodarstwa!" - ostrzega Kukulski

MLEKTUR: Obora na kredyt, jałówki też, później żal.
 

Tradycją stało się już, że podczas Walnego Zgromadzenia Członków Zrzeszenia Producentów i Dostawców Mleka MLEKTUR najwięcej do powiedzenia mają osoby, które jego członkami nie są. Tak było w roku 2015 czy 2016, a w czwartek 9 marca ponownie na walnym pojawił się Edward Kończak, tym razem w asyście Janusza Perlińskiego. Rolnik z Wietchinina ostro krytykował MLEKTUR za to, że – jego zdaniem - nie umie wypracować wraz z Mleczarnią warunków rozwoju dla hodowców, którzy chcą budować obory, powiększać stada, sprzedawać więcej mleka. Z Kończakiem nie zgadzał się Krzysztof Przygoński, Karol Płóciennik, ani tym bardziej Marek Kukulski z Mleczarni Turek, który wyjaśniał Kończakowi, że inwestować trzeba z głową, a nie robić szybko na kredyt, bez zahamowań powiększać stada, a potem dziwić się, że nie ma opłacalności.

Skup mleka to temat rzeka. Odgórne kwotowanie ilości mleka, które może sprzedać rolnik, skończyło się, ale teraz to poszczególne mlecznie prowadzą własne systemy zarządzania dostawami. Oczywiście można odstawić mleko ponad limit, ale w ostatecznym rozrachunku nie uzyska się przychodów takich, jak za mleko w ramach przysługującego limitu.

reklama

Edwarda Kończaka bulwersuje właśnie brak perspektyw zwiększania produkcji mleka. Kończak mówił o tym, że rolnicy, w tym wielu członków MLEKTUR-u, popełniło błąd podpisując aneksy do umów z Mleczarnią. Zdaniem Kończaka nie trzeba było tego podpisywać, tylko trwać przy starej umowie, obowiązującej do 2019 roku. Rolnik z Wietchinina wyjaśniał, że wszyscy znają się z Mleczarnią jak łyse konie, on sam nie zamierza uciekać od innej, ale powinno się respektować dawną umowę, a nie tworzyć aneksy. Powinno się już teraz przygotowywać do wynegocjowania umowy obowiązującej od 2020 roku.

Kończak prosił, by nikt nie wmawiał mu, że nakładanie ograniczeń w kwestii dostarczania mleka ma sens, ponieważ rolnicy z powiatu tureckiego nie są tak mocni, by dojąc więcej nagle zachwiali cenami w województwie czy kraju. Kończak pytał, co mają zrobić te osoby, które chcą się rozwijać, budują nowe obory, chcą powieszać stada, a tymczasem wymyśla się bazy zbiorowe itp. Podobnego zdania był też inny uczestnik zebrania, który stwierdził, że trudno znaleźć inną mleczarnię, która stosowałaby obecnie podobne ograniczenia.

W Turku system zarządzania dostawami opiera się m.in. na określeniu bazy zbiorowej. W 2016 roku wynosiła ona 71 000 000 litrów. W roku 2017 poziom owej bazy zaplanowano na 73 000 000 litrów mleka. Bazę indywidualną nalicza się na podstawie rzeczywistych dostaw mleka z roku poprzedniego oraz specjalnego współczynnika. Następnie owa baza indywidualna dzielona jest na 12 miesięcy. Gdy rolnicy dostarczający mleko do Mleczarni Turek przekroczą ogółem przysługującą na dany rok bazę zbiorową o ponad 1%, to pojawiają się pewne konsekwencje finansowe.

reklama

Z Edwardem Kończakiem nie mógł zgodzić się prezes MLEKTUR-u. Karol Płóciennik mówił, że jego zdaniem we współpracy rolników z Mleczarnią Turek muszą istnieć rozwiązania systemowe, oparte na wyliczeniach i statystyce. Nie może być tak, że do hodowców bydła podchodziłoby się w różny sposób, na zasadzie „tego znam, to niech odstawia więcej, tego nie lubię, to mniej”. Płóciennik wyjaśniał, że matematyczna kalkulacja jest sprawiedliwa. W innym przypadku dopiero zaczęłyby się pojawiać pytania, dlaczego ten duży gospodarz może to czy tamto, a mały nie może.

Ponadto prezes MLEKTUR-u wspominał, że większość rolników wcale nie jest tak bojowo nastawiona i bywały w minionych latach momenty, gdy rolnicy mieli pretensje do władz Zrzeszenia o to, że wchodziło ono w ostrzejszy spór z Mleczarnią Turek. Tymczasem – jak zauważył Płóciennik – wielu rolników nie chce wojny z Mleczarnią, a po prostu stabilności, wypłat na czas, jasnych zasad i spokoju w rozwijaniu gospodarstwa.

Innego zdania był Edward Kończak, który stwierdził, że dziś zajmowanie się produkcją mleka w powiecie tureckim jest jak hazard, gdyż rolnicy nie wiedzą, kiedy coś zyskają, a kiedy stracą. – Jakbym chciał się bawić w hazard, to bym poszedł do kasyna – pomstował Kończak, zirytowany tym, że rolnicy, którzy przekroczyli swoje ilości bazowe mleka w 2016 roku, będą musieli ponieść łącznie koszty rzędu około 180 000 zł. Z drugiej strony warto jednak pamiętać, że w 2016 roku okoliczni rolnicy sprzedali Mleczarni Turek 75 193 329 litrów mleka, za co otrzymali 81 487 010 zł.

Postawa Edwarda Kończaka nie przypadła do gustu Krzysztofowi Przygońskiemu. Członek Zarządu MLEKTUR-u mówił wprost, że postawa takich dużych rolników jak Kończak może zaszkodzić całej grupie dostawców mleka. Przygoński wyjaśniał, że gdy ot tak np. 20 dużych hodowców bydła wymyśli sobie, że będzie masowo zwiększać produkcję mleka, to owszem, Mleczarnia Turek może i da radę to kupić, ale cena spadnie i po kieszeni zostaną uderzeni wszyscy rolnicy.

Skoro Edward Kończak miał tak wiele uwag, a Janusz Perliński był ciekaw, czy można zakończyć umowę z Mleczarnią Turek i odejść, to głos musiał koniec końców zabrać reprezentant tejże firmy. Marek Kukulski nie miał zamiaru cackać się z Kończakiem i stwierdził, że rolnik musi wykazywać się spokojem, bo na rozgorączkowaniu dobrego biznesu się nie zrobi. Można sobie pokrzyczeć, ale nie przynosi to nic pozytywnego. Kukulski prosił też, by nie opowiadać historii, jak to wspaniale jest w innych mleczarniach w kraju, gdzie rolnicy żyją jak bogowie. Podobnego zdania był członek Zarządu Przemysław Tomczak, który wyjaśniał, że w owych „wspaniałych” mleczarniach bywa tak, że raz za litr mleka płaci się np. 2 zł, a innym razem kilkadziesiąt groszy, więc zachwyty są mocno przesadzone.

Marek Kukulski nie mógł zgodzić się z tym, że lokalni rolnicy nie rozwijają się. Przedstawiciel Mleczarni wskazywał, iż przed kilkunastoma laty skupowano np. 38 000 000 litrów mleka. Dziś jest to ponad 80 000 000 litrów, a wkrótce będzie zapewne jeszcze więcej. – Gdzie to hamowanie? – pytał Kukulski. Gość walnego zgromadzenia dodał, że współczesny rolnik musi jednak zachować pewien umiar, mierzyć siły na zamiary i trzymać się ustalonych, szacunkowych progów produkcji. – Trzeba patrzeć dalej, niż brama gospodarstwa! Nie działać bez opamiętania – upominał Kukulski.

Marek Kukulski sugerował, by niektórzy rolnicy zastanowili się, co robią. Zastanowili, ponieważ swego czasu Mleczarnia Turek mocno im pomogła, a teraz okazuje się, że nie potrafią się nawet spokojnie zachować podczas rolniczego zebrania. Przedstawiciel Mleczarni Turek wspominał, że był jakiś czas temu we Francji, gdzie zawitał do gospodarstwa młodego rolnika. Mężczyzna ów rozwija je stopniowo, po około 5 latach ma w oborze 60% obsady bydła. Zdaniem Kukulskiego, takiej rozwagi i zimnej krwi brakuje niektórym lokalnym rolnikom, którzy chcą szybko zbudować nową oborę, szybko zapełnić ją zakupionymi 50 jałówkami, wydają na to mnóstwo pieniędzy i zapominają, że te pieniądze będą zwracać się latami. Zapominają, że nie można ot tak podskoczyć powyżej pewnego naturalnego poziomu produkcji.

W tym musi być logika – mówił Marek Kukulski prosząc, by niektórzy, jakże zbulwersowani rolnicy, nie myśleli, że zwiększanie produkcji to skuteczna ucieczka od zjawisk na rynku skupu mleka.

Ciekawą propozycję miała sekretarz walnego zgromadzenia. Wanda Dewicka zasugerowała, by rozważyć opcję zakończenia premiowania ciut wyższymi cenami tych dostawców, którzy sprzedają miesięcznie duże ilości mleka. Zamiast tego Wanda Dewicka proponowała wprowadzenie absolutnie jednolitej ceny, co być może sprawiłoby, że niektórzy nie garnęliby się do nadprodukcji.

Pod koniec zebrania głos zabrał Józef Gebler. Prosił on, by rolnicy nie dali się skłócić, gdyż to bardzo źle wygląda, gdy chłop naskakuje na innego chłopa. – Jeśli ktoś chce tutaj tak bardzo zaistnieć, to najpierw powinien wnosić do naszych struktur jakiś wkład – mówił Józef Gebler, dość jasno nawiązując do tego, że sporo zamieszania wywołują osoby, które nawet nie są członkami MLEKTUR-u.

Uczestnicy walnego zgromadzenia jakoś nieszczególnie podzielali oburzenie Edwarda Kończaka. Na pewno niejeden z hodowców jest niezadowolony z tego, że przyjdzie mu nieco zapłacić za nadprodukcję, ale nie rwano się do ostrych wymian zdań. Wystarczy wspomnieć, że uczestnicy X Walnego Zgromadzenia Członków Zrzeszenia Producentów i Dostawców Mleka MLEKTUR jednogłośnie przyjęli sprawozdanie finansowe za rok 2016. Ponadto – przy czterech głosach wstrzymujących – zdecydowano o udzieleniu absolutorium Zarządowi MLEKTUR.

AW

Podobne artykuły

Dyskutowali o prawie łowieckim i

Dyskutowali o prawie łowieckim i "boksowaniu się"...

12-06-2018
Niepełnosprawni intelektualnie też potrafią -...

Niepełnosprawni intelektualnie też potrafią -...

08-12-2017
MLEKTUR: Nadoili 75 mln litrów mleka

MLEKTUR: Nadoili 75 mln litrów mleka

09-03-2017

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama