wtorek 29 września 2020

Michaliny, Michała, Rafała

reklama

"Nie lubię show. Ludziom trzeba COŚ przekazać"

foto: Z. Szczepocka 

W tym tygodniu warsztaty teatralne podczas Akademii Letnich Spotkań Artystycznych prowadzi Sebastian Frodyma - instruktor pantomimy i dramy, performer i artysta sceniczny. Aby dowiedzieć się o nim czegoś więcej, Dziennikarze Przystani przeprowadzili z Sebastianem wywiad, który prezentujemy poniżej.

Dziennikarze Przystani: Nie jesteś typowym artystą scenicznym. Czym tak właściwie się zajmujesz?

reklama

Sebastian Frodyma: Jestem kuglarzem i żonglerem. Od siedmiu lat zajmuję się kuglarstwem, a teatrem zajmuję się mniej więcej od czterech lat. Jest to głównie łączeniem teatru z kuglarstwem. Bardzo mi przeszkadza, że ludzie często wychodząc na scenę, robią swoje show i schodzą. Dla mnie jest to czas, gdzie pięćset lub sześćset osób może zobaczyć ciebie, a ty możesz im coś przekazać.

DP: Jak rozpocząłeś swoją przygodę z teatrem i pantomimą?

SF: Przygodę z teatrem rozpocząłem przypadkowo, bo nie wiedziałem co robić ze swoim życiem. Kompletnie odizolowałem się od świata i wtedy poznałem Jacqueline moją bardzo, bardzo dobrą znajomą. Wtedy byłem w takim momencie życia, w którym mogłem wyjechać za granicę i rzucić kompletnie wszystko: znajomych, rodzinę i tak dalej. Za kilka dni miałem wyjeżdżać, ale moja przyjaciółka powiedziała mi: „Może jednak spróbuj. Nie masz nic do stracenia”. Przemyślałem to i pojechałem na tygodniowe warsztaty teatralne, które okazały się „siekierą”.

reklama

DP: Co to znaczy, że było one „siekierą”

SF: Odbywały się one od dziewiątej 9 rano do 24:00. Warsztaty były prowadzone przez chyba najstarszą osobę na Ziemi (śmiech), która okazała się niezwykle wymagająca. Moja reżyserka, a zarazem moja mentorka ma ponad osiemdziesiąt lat. Jest Amerykanką. Ale przede wszystkim jest baletmistrzynią, znawczynią tańca i teatru.

DP: Czy uczęszczałeś do jakiejś szkoły teatralnej?

SF: Uczyłem się w szkole teatralnej, ale nie lubię siedzieć na tyłku. Dlatego też nie lubię być cały czas w szkole i uczyć się tego, czego nie chcę. Po prostu, przyjeżdżam tam na kilka tygodni i uczę się tego, czego naprawdę chcę. I wiem, że to mi się przyda. Wiem, że potem mogę to przekazywać.

DP: Z tego co wiemy brałeś udział w pochodzie otwarcia Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu, jako jeden z głównych performerów. Jakie to było przeżycie?

SF: To było okropne. To był jeden z największych performenców w Europie. Emitowano go za granicą i w Polsce. Kamery były wszędzie i przeszkadzały one wszystkim. Operatorzy w ogóle nie patrzyli na to, że my odtwarzamy choreografię na ulicy. Aby się przygotować, spędziliśmy trzy miesiące na sali, zamknięci w czterech ścianach. To było straszne przeżycie. Podczas otwarcia było potwornie zimno. Minus dwadzieścia stopni. Ponadto było godzinne opóźnienie. Widać było, że ludzie byli zdenerwowani tym wszystkim. Ale efekt końcowy był niesamowity. Jednoczący wszystkich. Jednak w pewnym momencie, kiedy wszystko się skończyło czar prysł.

DP: Dziękujemy za rozmowę. W przyszłym tygodniu porozmawiamy z Tobą jeszcze o spektaklu przygotowywanym na tegoroczny finał Akademii Letnich Spotkań Artystycznych.

SF: Dziękuję i zapraszam.

Rozmawiali Zuzanna Szczepocka i Marcin Derucki

Podobne artykuły

Spektakl

Spektakl "Ludzie Ludziom" na bis przyciągnął wielu...

15-09-2019
Powtórka spektaklu

Powtórka spektaklu "Ludzie Ludziom" już jutro - nie...

13-09-2019
Wideo: Spektakularne zakończenie ALSA! Czyli...

Wideo: Spektakularne zakończenie ALSA! Czyli jak...

12-08-2019

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama