sobota 31 stycznia 2026

Joanny, Ksawerego, Luizy

reklama

Przedsiębiorcza kobieta, to szczęśliwa kobieta/Ewelina Grabowska

Przedsiębiorcza kobieta, to szczęśliwa kobieta/Ewelina Grabowska - Źródło: sxc.hu
Źródło: sxc.hu 
reklama

Są zaradne, samodzielne i przedsiębiorcze, nie boją się odważnych decyzji. Miały już dość użalania się nad sobą i siedzenia w miejscu, dlatego też wzięły sprawy we własne ręce i postanowiły otworzyć własny biznes.

Pani Katarzyna ma niespełna trzydzieści lat. Jest mamą dwójki fantastycznych dziewczyn – 5 letniej Weroniki i 8 letniej Roksany. W wychowaniu pociech pomaga jej mama i życiowy partner - Krzysztof. Obok bycia mamą i panią domu, codziennie od 10 do 18 pracuje jako fryzjerka – jest właścicielką niewielkiego salonu fryzjerskiego w centrum Turku. Nie narzeka na brak „głów do ścięcia”, ma stałą klientele, a i od czasu do czasu trafi się ktoś nowy, ciekaw jej umiejętności. W większości takie osoby wracają i zostają stałymi klientami. Trudno się temu dziwić – jest sympatyczna, uśmiechnięta i rozgadana. Często wciąga klientów w niezobowiązujące rozmowy, czasami jak psycholog – wysłucha i poradzi, choć sama nie ma najlżejszego życia.

reklama

Jedno jest pewne - swojej pracy nie zamieniłaby na żadną inną. Od zawsze chciała być fryzjerką. Już jako mała dziewczynka próbowała swoich sił czesząc niesforne loki lalek. W podstawówce przyszedł czas na mamę. - Tak ją obcięłam, że przy okazji straciła kawałek ucha – wspomina pani Kasia z uśmiechem. Najważniejsze jest jednak to, że zakład prowadzi sama. Nie jest od nikogo zależna, w pełni kontroluje czas pracy, nie musi się przed nikim tłumaczyć, że wyskoczyła na chwilę odebrać córkę z przedszkola. Wystarczy kartka w drzwiach z tekstem”zaraz wracam”.

Pani Katarzyna skończyła szkołę zawodową o profilu fryzjerskim pod koniec lat dziewięćdziesiątych. O pracę w tym czasie nie było łatwo, tym bardziej dla kogoś bez doświadczenia. Na szczęście jej koleżanka zdecydowała się otworzyć własny zakład fryzjerski, zaufała pani Kasi i przyjęła do pracy. Początkowo do jej obowiązków należało sprzątanie, przychodziła do zakładu na dwie trzy godziny dziennie, podpatrywała koleżankę i w duszy marzyła o własnym salonie. Kiedy zwiększała się liczba klientów stała się pełnoprawną fryzjerką. W salonie koleżanki spędziła 5 lat, nabierając doświadczenia i zdobywając stałą rzesze klientek. Pieniądze były marne, nie starczało nawet na podstawowe rzeczy, tym bardziej, że w drodze było już pierwsze dziecko. Do pracy wróciła 2 tygodnie po porodzie. Nie zapomniała jednak o marzeniach. W realizacji pomógł partner, znalazł odpowiednie pomieszczenie, specjalnie wyjechał za granice by zarobić trochę grosza na remont starej chłodni. Dołożyło się kilka osób z rodziny i pani Kasia wreszcie mogła zacząć pracę we własnym zakładzie. - Z instytucji działających w naszym mieście nikt mi nie pomógł. Starłam się o dofinansowanie z PUP, niestety wniosek odrzucono. Nie przeszła również prośba o doposażenie stanowiska pracy. Jedyne z czego korzystam to program staży – dodaje właścicielka salonu.

Początki samodzielnej pracy były trudne, prawie trzy lata minęły zanim pani Kasia wyrobiła sobie renomę i przekonała mieszkańców Turku do swojego salonu. Ostatnio zrobiło się jakby ciężej, co rusz otwierają się nowe zakłady, do tego dochodzą comiesięczne opłaty – ZUS, czynsz, prąd, zimą ogrzewanie a i ludzie biedniejsi, żal im tych kilku złoty nawet na fryzjera. Pani Kasia jednak nie ma zamiaru się poddać. Od września startuje z nowym zakładem. Wzięła kredyt i wspólnie z partnerem wybudowali lokal obok domu. - Odejdzie opłata za czynsz a i koszty ogrzewanie będą mniejsze. Nawet gdyby odeszła mi połowa klientów, to i tak finansowo będzie lepiej niż tutaj – mówi pani Kasia.

Pomimo wszelkich niedogodności - tego, że od wielu lat nie była na wakacjach, tego, że na dzień przed porodem szorowała podłogę, a po tygodniu już czesała pierwsze klientki, tego że czasami jest krucho z forsą - nie żałuje swojej decyzji. Jest samodzielna i samowystarczalna. Ma świadomość, że aby zdecydować się na taki ruch trzeba nie lada odwagi, psychicznej wytrzymałości i wiary we własne siły. - Sama nie wiem skąd to wszystko się we mnie bierze. - dodaje. Jednak gdyby mogła cofnąć czas, postąpiła by zupełnie tak samo.

reklama

Swojej decyzji, odnośnie samodzielnego startu nie żałuje także pani Bożena – właścicielka jedynego w Turku sexshopu. Jej życie również nie było usłane różami. Mąż alkoholik, dwójka dzieci, w tym jedno niepełnosprawne, brak pracy i pieniędzy. Dorabiała w różnych miejscach, aby utrzymać rodzinę, jednak nigdy nie było mowy o czymś stałym. Dziś nie chce pamiętać o tamtych czasach, o łzach i poniżeniu jakie musiała znosić mówi z ogromnym trudem. Zdarzało się, że brakowało pieniędzy nawet na jedzenie.

Mimo przeciwności losu nie poddała się i zgodnie z przysłowiem – co cię nie zabije, to cie wzmocni – postanowiła otworzyć własny biznes. - Musiałam coś zrobić, żeby mieć pieniądze na wychowanie syna – dodaje pani Bożena. Koleżanka, pół żartem pół serio podpowiedziała, że w Turku brakuje sexshopu. Pani Bożenie pomysł się spodobał, zawsze była otwarta na ludzi, a jak wiadomo, nie każdy nadaje się do takiej działalności. Złożyła do turkowskiego urzędu pracy wniosek o dofinansowanie. Niestety, urzędnicy doszli do wniosku, że w naszym mieście nie potrzeba takiej działalności a pieniądze może otrzymać jedynie na sklep z bielizną. Co prawda nie był to szczyt marzeń pani Bożeny, ale zdecydowała się i już wkrótce stała się dumną właścicielką sklepu z bielizną erotyczną. Po roku prowadzenia działalności asortyment udało się rozszerzyć o erotyczne gadżety i zmienić nazwę na sexshop.

Sklep pani Bożeny mieści się w jednym z zakamarków naszego miasta, na ul. Wąskiej - Tak jest lepiej, bardziej intymniej, ludzie się mniej wstydzą a i obawa jest mniejsza, że się na sąsiada wpadnie – tłumaczy właścicielka. Ci, którzy jednak chcą zakupić coś ze sklepowego asortymentu pani Bożeny, dokładnie wiedzą gdzie iść i nie potrzebują migającego na kilkaset metrów neonu. W  końcu w naszym mieście najskuteczniejsza jest poczta pantoflowa.

W takim sklepie, jaki prowadzi pani Bożena, najważniejsze jest podejście do klienta. Ci na szczęście ją uwielbiają, potrafi doradzić i fachowo opowiedzieć o każdym z przedmiotów, a przy okazji pożartować. Nie wstydzi się żadnego z tematów, w końcu, jak twierdzi wszystko jest dla ludzi. Do sklepu przychodzi głównie młodzież w poszukiwaniu zabawnego prezentu na osiemnastkę czy też inną okazję. Zdarzają się także osoby z większymi problemami, którzy wracają by podziękować pani Bożenie. - Ostatnio był u mnie pan, który dziękował za to, że mu się dziecko urodziło. - cieszy się na samo wspomnienie właścicielka sexshopu. Nigdy jednak nie zdarzyło się, by ktoś zwrócił pani Bożenie uwagę o niestosowności takiego miejsca czy powiedział złe słowo na temat prowadzonej przez nią działalności. W końcu wszystko jest dla ludzi.

Pani Bożena zaraża optymizmem, jest uśmiechnięta i niezwykle otwarta, aż trudno uwierzyć, że jeszcze jakiś czas temu zmagała się z tak ogromnymi przeciwnościami losu. Na szczęście wszystko się jakoś poukładało. Robi to, co kocha i nie rezygnuje z marzeń. Wierzy, że sklep uda się rozbudować i znacznie poszerzyć asortyment. Teraz czeka ją prawdziwy sprawdzian. Właśnie upłynęły dwa lata od momentu rozpoczęcia działalności. Dla przedsiębiorców oznacza to jedno – przejście na duży ZUS. - Wierzę, że jakoś to będzie, choć pieniądze które muszę oddać urzędowi mogłabym przeznaczyć na zakup towaru. Na pewno się nie poddam – dodaje właścicielka sexshopu.

O własnej firmie marzy także pani Renata. Ma ściśle sprecyzowany plan i nie ma zamiaru rezygnować z marzeń o samodzielnym stanowisku pracy W najbliższej przyszłości chciałaby założyć własny punkt doradztwa finansowego. Póki co, z Powiatowego Urzędu Pracy otrzymała możliwość ukończenia stażu w jednym z funkcjonujących już na rynku punktów doradczych. - Składałam dokumenty o przyznanie jednorazowych środków na rozpoczęcie działalności. Jestem matką samotnie wychowującą i wydawało mi się, że mój wniosek powinien być rozpatrywany w pierwszej kolejności. W końcu muszę samodzielnie utrzymać rodzinę. Niestety, powiedziano mi, że aktualnie prowadzony program nie obejmuje takich osób jak ja. - pani Renata nie ukrywa rozczarowania działalnością turkowskiego urzędu pracy.

Na szczęście przyznany z urzędu staż daje szanse rozwoju. Pani Renata ma możliwość przekonać się czy doradztwo finansowe jest właśnie tym, co chciałby w życiu robić. Jedno jest pewne – nie ma już ochoty siedzieć w miejscu i lamentować nad własnym losem. Za zaoszczędzone pieniądze wykupiła specjalne kursy, które pozwoliły na zdobycie niezbędnej do prowadzenia punktu doradczego wiedzy. Na zakup komputera i kilku najbardziej potrzebnych urządzeń biurowych pieniędzy zabrakło. A to wystarczyłoby na start małej, jednoosobowej firmy. - Ja tak łatwo nie odpuszczę. Jestem w pełni sił, mam odchowane dzieci i chce to wykorzystać. Wierzę, że już wkrótce będą właścicielką samodzielnie działającego punktu doradczego. - mówi z nadzieją pani Renata.

Z pewnością takich kobiet w naszym mieście jest znacznie więcej. Mają potencjał, energię i dość siedzenia w miejscu. Choć wiedzą ile wyrzeczeń kosztuje założenie własnej działalności, z jakim ryzykiem trzeba się liczyć, nie boją się smaku porażki i odważnie decydują się na ten krok. Krok, który w wielu wypadkach pozwala zmienić całe życie.

EG

Ewelina Grabowska dla Turek.net.pl
Redakcja Turek.net.plFB

email: redakcja@turek.net.pl

telefon: 787 77 74 72

Podobne artykuły
Kolejna próba oszustwa fałszywym banknotem....

Kolejna próba oszustwa fałszywym banknotem. 23-latek trafił do aresztu

z wczoraj
Płynniej i bezpieczniej. Rondo na ul....

Płynniej i bezpieczniej. Rondo na ul. Kaliskiej przechodzi odbiór...

z wczoraj
Nowy sprzęt medyczny i ewakuacyjny dla DPS...

Nowy sprzęt medyczny i ewakuacyjny dla DPS Skęczniew

z wczoraj
Jak wybrać dobrą agencję SEO dla swojego...

Jak wybrać dobrą agencję SEO dla swojego biznesu?

29 st.
Wzmocnienie gotowości operacyjnej OSP...

Wzmocnienie gotowości operacyjnej OSP Chrząblice. Lekki samochód...

29 st.
Ogólnopolska burza medialna dotarła do Turku....

Ogólnopolska burza medialna dotarła do Turku. Schronisko dla zwierząt...

29 st.

Komentarze ()

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie - kliknij w link "Zgłoś Facebookowi" przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

reklama
reklama
reklama